Młody mężczyzna przystanął – 42

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo wydawało mu się, że gdzieś już widział pejzaż, którego zdjęcie zdobiło jej okładkę. Zmarszczył brwi, żeby sobie przypomnieć, ale nie pomogło. Widok wydawał mu się jednocześnie odległy i bliski, znajomy i nieznajomy. Zupełnie jakby widywał go wiele razy, i wiele razy tracił go z oczu. Nie mógł sobie przypomnieć, kiedy był w tym miejscu. Kiedy tak intensywnie przyglądał się okładce, zauważył, że nie widzi zdjęcia krajobrazu, tylko reprodukcję hiperrealistycznego malowidła. Wszedł do księgarni i wziął książkę do ręki. Popatrzył na stronę ze stopką redakcyjną. Przeczytał tam, kto namalował obraz wykorzystany na okładce. Jakoś nie zdziwił go tytuł, jakim obdarzył go malarz: „Marzenie senne”. „Kolego, chyba śnimy w tych samych krainach” – pomyślał młody mężczyzna i kupił książkę. Nie wiedział, czy ja przeczyta, to było dla niego nieistotne. Chciał patrzeć na jej okładkę i przypominać sobie widok, o którym śnił wiele, wiele razy.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 28

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy starszy mężczyzna, Jan, który był emerytowanym nauczycielem i codziennie spacerował tą ścieżką, aby dotrzeć do pobliskiego parku. Wiele razy mijał kamień, ale tego dnia przykuł on jego uwagę. Zatrzymał się i spojrzał na niego. „Coś w nim jest” – pomyślał i podniósł go.

Zabrał kamień do domu i dokładnie go oczyścił. Ku jego zdziwieniu, pod warstwą pyłu ukazał się piękny, błyszczący diament. Jan nie mógł uwierzyć własnym oczom. Postanowił pokazać go swojej sąsiadce, pani Marii, która była znana z zamiłowania do biżuterii. Kobieta była zachwycona.

– To musi być bardzo cenny kamień – powiedziała. – Powinniśmy go pokazać ekspertowi.

Razem udali się do jubilera, który potwierdził, że diament jest niezwykle wartościowy.

Wieść o znalezisku szybko rozeszła się po miasteczku. Ludzie zaczęli przychodzić do Jana, aby zobaczyć diament i posłuchać historii o jego odkryciu. Starszy pan, który zawsze był skromnym człowiekiem, czuł się trochę przytłoczony uwagą, ale jednocześnie cieszył się, że jego znalezisko przyniosło radość innym.

Wkrótce zorganizowano wystawę, a diament był jej główną atrakcją. Ludzie z całego regionu przyjeżdżali, aby go zobaczyć. Kamień stał się symbolem nadziei i przypomnieniem, że nawet w najbardziej nieoczekiwanych miejscach można znaleźć coś wyjątkowego.

Pan Jan stał się lokalnym bohaterem, a jego historia inspirowała innych do poszukiwania piękna w codziennym życiu. Diament, który wytoczył się z wnętrza Ziemi, nie tylko przyniósł radość swojemu odkrywcy, ale także zjednoczył społeczność i przypomniał wszystkim, że warto być uważnym na to, co nas otacza.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Góra lodowa – 56

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw pożegnała się z polarnym niedźwiedziem. Byli bardzo dobrymi przyjaciółmi. Jednak przy pożegnaniu okazało się, że niedźwiedź nie chciał zostać sam i zaproponował Górze swoje towarzystwo w czasie podróży. Góra chętnie się zgodziła.

Autor: Sokolik

W dolinie – 86

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, siedziała młoda kobieta.

Na biurku rozłożone były kartki. Część z nich była zapisana. Trzydziestolatka była pisarką. Pracowała nad swoją pierwszą powieścią. Do tej pory pisała krótkie opowiadania i wiersze. Wiedziała, że napisanie powieści wymaga dużo czasu oraz cierpliwości. Na szczęście miała tu spokój i ciszę.

Nagle usłyszała, jak ktoś podjeżdża pod dom. Wstała i podeszła do okna. Uchyliła je i nieśmiało wyjrzała na zewnątrz. Zobaczyła, jak z samochodu wysiadła jej przyjaciółka, Marta. Weszła do domu i po schodach wspięła się na poddasze. Janka zaprosiła ją do swojego mieszkania. Poczęstowała ją ciastem orzechowym.

– Mam dla ciebie propozycję! – rzekła Marta.- Chcę, abyś wyjechała ze mną do Niemiec.

– Gdzie? – spytała z niedowierzaniem Janka.

– Do Niemiec, do pracy. Będę pracowała w domu opieki. Potrzebują jeszcze jednej osoby.

– I myślisz, że to ja jestem odpowiednią osobą?

– Tak. Bardzo chcę, abyś ze mną wyjechała.

Janka zastanawiała się w milczeniu. Była całkowicie zaskoczona. Pomyślała, że ten wyjazd może być ciekawym doświadczeniem. Poza tym pozna nowych ludzi, nowe środowisko, inne warunki życia…

– Jadę z tobą! – powiedziała szybko i pewnie, zanim dopadły ją wątpliwości.

Po kilku dniach obie wyjechały za granicę. Czekało tam na nie nowe życie.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 27

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu uznał, że już nie będzie czekał, aż ktoś go znajdzie i doceni. Pomyślał, że ludzie nie są zainteresowani szukaniem diamentów i docenianiem kogo innego niż oni sami.

Przetoczył się więc na skraj drogi, a potem na łąkę. Przyjemnie było obserwować świat bez wewnętrznej presji, że ktoś ma zachwycić się nim i jego wartością. Przestał myśleć o sobie. Zaangażował się w życie łąki i jej mieszańców. Potem potoczył się do lasu. Tam też pobył dłuższy czas. Uznał że skoro jest praktycznie nieśmiertelny, to nie musi się spieszyć.

Toczy się dalej, czasami robi przystanki w interesujących go miejscach. Zamierza zwiedzić cały świat, a potem wybierze miejsce, gdzie osiądzie na stałe. Nie chce wracać to wnętrza Ziemi, bo nie ma tam słońca i wiatru, pięknych przestrzeni i rozmaitych stworzeń zajętych swoimi codziennymi sprawami.

Lubi być obserwatorem. Dobrze się czuje w tej roli i nigdy się nie nudzi. Świat ciągle go zaskakuje i cieszy. Po drodze nawiązuje różne znajomości i bliższe przyjaźnie. Jest doceniamy nie za to, kim jest, tylko za to jaki jest. Jednak już nie zwraca na to uwagi, bo sam zajęty jest uważną obserwacją oraz docenianiem swoich przyjaciół i pięknego świata.

Autor: Kokoryczka

Wielki diament – 26

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spadł ulewny deszcz. Po godzinie diament zaczął rosnąć. Następnego dnia był już na tyle duży, że nikt nie był w stanie go podnieść, ani przesunąć. Stał się atrakcją dla ludzi i zwierząt.

Autor: Sokolik

Góra lodowa – 55

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw cieszyła się niezależnością. Pojawiły się też burze i sztormy. Ona płynęła naprzód. Czasem jakiś prąd (a może ona sama), cofał ją z powrotem do lądolodu. Lecz w końcu to była jej podróż, więc komu to oceniać. Szczęśliwie dopłynęła do miejsca, w którym zdumiona odkryła, że to jest właśnie początek jej najwspanialszej przygody.

Autor: Gwiazdeczka

Księżyc wyszedł zza chmur – 80

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach.

Taka była treść tej krótkiej historii. Dzieci na zajęciach miały za zadanie narysować postać, jaką sobie wyobrażają. Miały niesamowite pomysły. Niektóre postacie przypominały człowieka ze zwierzęciem. Jeden chłopiec narysował super bohatera, który strzegł tego zamku przed obcymi intruzami.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 25

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu znudził się czekaniem. Poturlał się na pobocze, bo uznał, że tam jest bezpieczniej niż na środku ścieżki. Następnie powolutku turlał się dalej, bo chciał zwiedzić świat. W niektórych miejscach zatrzymywał się na pewien czas, a potem ruszał w dalszą podróż. Wiedział, że kiedy znajdzie miejsce, które mu się spodoba, to osiądzie tam na stałe.

Autor: Ewa Damentka