Młody mężczyzna przystanął – 36

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo wcześniej takiej nie widział. Tytuł brzmiał: „1001 sposobów na zrealizowanie swoich marzeń”. Autor: „Merlin”. „Nie sądziłem, że ten facet coś napisał” – skwitował mężczyzna.

dla Pawła napisał Spacerowicz

Wielki diament – 16

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy pan Janek, znany w okolicy z tego, że zawsze miał przy sobie coś dziwnego. Tym razem niósł ogromny parasol, choć na niebie nie było ani jednej chmurki. Zatrzymał się, spojrzał na diament i powiedział:

– O, jaki ładny kamyczek! Może przyda się do mojej kolekcji dziwactw.

Podniósł diament i schował go do kieszeni. W domu postanowił go umyć, ale zamiast wody użył soku pomarańczowego. „Może nabierze ładnego zapachu” – pomyślał. Diament zaczął się lepić, ale pan Janek był zadowolony.

Następnego dnia jego kot, Mruczek znalazł diament i zaczął się nim bawić. Diament wypadł przez okno i wylądował w ogródku sąsiadki, pani Zosi. Pani Zosia, widząc błyszczący kamień, pomyślała, że to nowa zabawka dla jej psa, Azora, a Azor z radością zaczął gonić diament po całym podwórku.

W końcu diament wpadł do kałuży i znowu pokrył się pyłem. Tym razem znalazł go listonosz, pan Marek.

– Co za dziwny kamień – powiedział,- może to jakiś meteoryt?

Postanowił zabrać go do lokalnego muzeum.

W muzeum kustosz, pan Adam, spojrzał na diament i wybuchnął śmiechem.

– To nie meteoryt, to wielki diament! Ale kto by pomyślał, że przejdzie przez tyle rąk, zanim trafi do nas.

I tak wielki diament, który wytoczył się z wnętrza Ziemi, stał się atrakcją muzeum, a jego zabawna historia była opowiadana wszystkim odwiedzającym. Pan Janek, pani Zosia, pan Marek i nawet Mruczek i Azor stali się lokalnymi bohaterami, a diament zyskał nowe życie jako najcenniejszy eksponat w muzeum.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Góra lodowa – 50

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw spotkała chmurę, która opowiedziała jej o tajemniczych krainach na niebie. Chmura mówiła o miejscach, gdzie deszcz tańczy z wiatrem, a słońce maluje tęcze na niebie.

Góra lodowa, zafascynowana opowieściami chmury, postanowiła wznieść się wyżej. Z pomocą przyjaznego prądu morskiego, zaczęła unosić się ku niebu. Wkrótce znalazła się wśród chmur, które przywitały ją z radością. Razem z nimi podróżowała po niebie, odkrywając nowe, nieznane dotąd światy.

Podczas jednej z takich podróży, góra lodowa spotkała chmurę burzową. Chmura ta była pełna energii i dynamiki, a jej błyskawice rozświetlały niebo. Góra lodowa, choć początkowo przestraszona, szybko zrozumiała, że chmura burzowa ma w sobie niezwykłą moc. Razem stworzyły spektakularne widowisko, które zachwyciło wszystkie istoty na ziemi i w niebie.

Podróżując dalej, góra lodowa odkryła, że świat jest pełen niespodzianek i magii. Każde nowe spotkanie, każda nowa przygoda, dodawały jej sił i odwagi. W końcu zrozumiała, że prawdziwe piękno świata tkwi w różnorodności i nieustannym odkrywaniu.

I tak, góra lodowa, która kiedyś była tylko częścią lądolodu, stała się symbolem nieustannej podróży i poszukiwania nowych horyzontów. Jej historia była opowiadana przez chmury, wiatr i fale, inspirując wszystkich do marzeń i odkrywania nieznanego.

tekst wygenerowany przez AI – na polecenie Ewy Damentki

W dolinie – 83

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, zleciały się świetliki. Zorganizowały one tam swoje spotkanie. Zaprosiły na nie elfy, wróżki i inne postacie z lasu. W ten sposób zapewniały bezpieczeństwo mieszkańcom miasteczka.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 15

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spadł deszcz. Oczyszczając wszystko wokół, zmył szary pył z diamentu. Świeży powiew powietrza oczyszczał też umysły i serca ludzi przechodzących ścieżką. Światło diamentu rozprzestrzeniało się w nich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młody mężczyzna przystanął – 35

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo wydawało mu się, że rozpryskuje wokół kropelki wody. Na okładce namalowany był statek na wzburzonym morzu. Fale zdawały się poruszać i co chwilę zasłaniały stateczek, bo fala dochodziła do brzegów okładki i wylewała się na zewnątrz mocząc książkę i ścianki przezroczystego pudełka, w którym była wystawiona. „Czy to prawdziwa książka” – zastanowił się mężczyzna. Zaciekawiony chciał wejść do księgarni. Powstrzymał go jednak widok dwóch mężczyzn w mokrych ubraniach, którzy właśnie z niej wychodzili, a jeden mówił do drugiego: „Mówiłem, żeby nie ruszać tej cholernej książki”. Drugi nieśmiało odpowiedział: „Gdybyśmy za nią zapłacili, może by nas nie oblała”. Scenie przyglądał się rozbawiony księgarz, który stał w progu sklepu i trzymał w dłoniach książkę o identycznej okładce, jak ta na wystawie. Spojrzał na młodzieńca i zapytał: „Pan też ma ochotę ją obejrzeć” „Nie dziękuję” – odpowiedział młody mężczyzna i wrócił do oglądania okładek książek wystawionych na wystawie. Sprzedawca spojrzał na niego z sympatią i wszedł do księgarni, żeby odłożyć trzymaną przez siebie książkę na półkę.

Autor: Ewa Damentka

W dolinie – 82

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, przy biurku siedział starszy mężczyzna i pisał na maszynie. Opisywał swoje wspomnienia z podróży do Afryki, z której niedawno wrócił. Głównie pisał o swojej wyprawie przez pustynię, o wrażeniach z widoku piramid, oraz o życiu w tropikalnej dżungli w Kongu.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 14

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu szła drogą kobieta z dziećmi.

Jedno z nich lubiło zbierać kamienie. Dostrzegło diament. Nie wiedząc, że to wartościowy kamyk, postanowiło dołączyć go do swojej kolekcji. W pokoju miało gablotkę gdzie kładło swoje zbiory. Tym razem również położyło diament.

Kiedyś do domu przyjechał przyjaciel ojca. W trakcie rozmowy przy obiedzie Grzegorz, bo tak miał na imię przyjaciel, dowiedział się że Marcin zbiera kamienie.

– Pokażesz mi kolekcję? Jestem ciekaw twojego zbioru.

Chłopiec zaprosił go do swojego pokoju. Grzegorz nagle stanął przy gablotce i wytrzeszczył oczy. Zawołał przyjaciela:

– Wojtek podejdź do mnie. – po czy zapytał:

– Wiesz co ma twój syn w gablocie?.

Ojciec odpowiedział:

– Kamienie, które zbiera na dworze,

– To ci ciekawostka, bo między kamieniami jest diament,

– Co ty gadasz? – ojciec niedowierzaniem patrzył na diament i zapytał syna:

– Co ty z tym zrobisz?

Marcin odpowiedział:

– Zrobię mamie piękny wisiorek. Pomoże mi pan? Bo wiem że Pan jest jubilerem.

– Zgoda – odpowiedział Grzegorz.

I tak diament został w rodzinie

Autor: Anna Olawa

Góra lodowa – 49

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw rozłożyła się na wodach wielkiego oceanu i opalała w pełnym słońcu. Wnet, co to? „Kto drapie mnie po brzuszku? Nie to chyba niemożliwe”. Skupiła się na swoich odczuciach. Doznawała czegoś miłego, więc czemu nie poznać tego „ktosia”? Położyła swą wielką dłoń na swym brzuchu i głośno powiedziała: „mam cię”, a ten ktoś głośno ryknął: „to ja, taki czuły, drapię ją po brzuszku swoimi pazurkami, a zostałem potraktowany bezpardonowo zimną łapą”. Po chwili niedźwiedź uspokoił się i powiedział: „OK. Podoba mi się tak pieszczota. Dobrze być otulonym wielką łapą w czasie silnego wiatru”. Rozłożył się ponownie na brzuchu góry lodowej i znów podrapał ją pazurkiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz