Wielki diament – 13

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu pijany mężczyzna kopnął go i diament wylądował w trawie, na poboczu ścieżki. Pijany poszedł dalej, zataczał się, klął i z pasją kopał kolejne kamienie, o które się potykał. „To tak ludzie porządkują swoje drogi? Dziwne” – rozmyślał diament i zastanawiał się, czy czasem nie wtoczyć się z powrotem do wnętrza ziemi. Uznał jednak, że ma czas. Poleży tu jeszcze i poobserwuje zwyczaje ludzi. Może znowu coś go zaskoczy? Kto wie…

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 12

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu, a było to tak dawno, że nikt nie wie, czy zdarzyło się naprawdę, tuż przy diamencie wylądował statek kosmiczny. Otworzyły się potężne żelazne drzwi, a ze środka wyskoczyło siedmiu krasnoludków. Otoczyli diament i, jakby na coś czekając, stali tak bez ruchu. Wtedy ze statku wyszła królewna Śnieżka, podeszła bliżej głazu i czule dotknęła go swą bladą jak śnieg dłonią. Pył opadł, a diament zaczął błyszczeć jak nigdy wcześniej.

Autor: Gwiazdeczka

Góra lodowa – 48

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw zadzwoniła do przyjaciółki, takiej prawdziwej i mądrej. Nie przyznała się, że wyruszyła na szerokie wody, bo wiedziała, że ona pozna po tonie głosu góry lodowej, czy wszystko jest w porządku. Miała do niej pełne zaufanie. Przyjaciółka, nie wiedząc, co się dzieje, cieszyła się z dobrej formy góry lodowej. Góra mogła więc śmiało sunąć dalej. Trochę to skomplikowane, ale góra wiedziała, o co chodzi.

Autor: Gwiazdeczka

Mała śnieżynka – 95

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Nagle nadleciał kolorowy dywan i zaprosił je do wspólnej zabawy. Śnieżynki ułożyły się na nim wygodnie i wspólnie wyruszyli w podróż dookoła świata.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 11

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu pod szarym pyłem spostrzegł go ktoś, kto czuł się małą drobinką. W zasadzie nikim. Nikim ważnym. Diament znaleziony na środku ścieżki, gdzie mógł go znaleźć każdy, zwrócił jego uwagę i przywrócił mu poczucie własnej wartości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młody mężczyzna przystanął – 33

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo rysunek na okładce przyciągał. Sprawiał, że budziła się w nim pozytywna energia i chęć obcowania z książką. Rysunek zachęcał do przeczytania jej.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 10

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu Kasia, która mieszkała w malowniczej Normandii i hodowała konie, przechadzała się po swojej posiadłości. Był to jej codzienny rytuał, podczas którego sprawdzała, czy wszystko jest w porządku z jej ukochanymi zwierzętami. Tego dnia, jej ulubiona klacz, Bella, zaczęła niespokojnie parskać i ciągnąć ją w stronę ścieżki.

Zaintrygowana kobieta podążyła za Bellą i zauważyła coś błyszczącego pod warstwą pyłu. Przykucnęła i delikatnie odgarnęła pył, odsłaniając ogromny diament. Jej serce zabiło mocniej. „Coś takiego w mojej posiadłości? To musi być znak!” – pomyślała.

Ostrożnie podniosła diament i zaniosła go do domu. Tam, przy świetle lampy, zauważyła, że diament miał na swojej powierzchni tajemnicze symbole. Postanowiła skontaktować się z lokalnym historykiem, panem Dupontem, który był znany ze swojej wiedzy o starożytnych artefaktach.

Pan Dupont, widząc diament, był zachwycony.

– Kasiu, to jest niezwykłe odkrycie! Te symbole wskazują na starożytną legendę o ukrytym skarbie w Normandii. Musimy podążać za wskazówkami, które prowadzą do miejsca, gdzie skarb jest ukryty.

Kasia i pan Dupont wyruszyli na ekscytującą przygodę, podążając za wskazówkami ukrytymi w symbolach. Przemierzali zielone łąki, gęste lasy i stare zamki, napotykając po drodze różne wyzwania i zagadki. Każdy krok przybliżał ich do odkrycia wielkiego skarbu.

W końcu, po wielu dniach podróży, dotarli do starożytnej jaskini, gdzie według symboli miał być ukryty skarb. Wewnątrz jaskini znaleźli skrzynię pełną złota, klejnotów i starożytnych artefaktów. Kasia i pan Dupont nie mogli uwierzyć w swoje szczęście.

– Dzięki temu odkryciu, będziemy mogli nie tylko zabezpieczyć przyszłość twojej posiadłości, ale także wzbogacić wiedzę o historii Normandii – powiedział pan Dupont z uśmiechem.

dla Kasi

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Góra lodowa – 47

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw starannie przygotowała się do swojej podróży. Rozmawiała z każdym, kto się na to zgodził. Zwierzęta lądowe i morskie, kry i góry lodowe, fale wody i wiatr były jej doradcami. Bardzo pomocne okazały się też wędrowne ptaki, które przysiadały na niej, żeby odpocząć przed kolejnym lotem. Lodowa góra dowiedziała się, że zacznie topnieć, jak wypłynie na cieplejsze morza, ba, że może nawet zupełnie zniknąć. Zgodziła się na to. Uznała, że jest śmiertelna, ale przed śmiercią chce przeżyć swoją przygodę. To właśnie tłumaczyła swoim zmartwionym doradcom. Wielu z nich rozchmurzyło się, słysząc te słowa. Powiedzieli jej, że mimo ryzyka, jakie ponoszą, oni też nigdy nie zrezygnowaliby ze swoich marzeń i ze swoich doświadczeń. Kiedy góra przygotowała się już do podróży, to wyruszyła, cichutko, żeby nie obudzić śpiących przyjaciół. Podróżuje do dziś i nie zamierza przestać. Czasami na trasie spotyka swoich doradców: fale, foki, wiatr, ptaki, inne góry morskie, czy kry, które kiedyś były górami lodowymi. Porozmawiają chwilkę, wymieniają ploteczki i potem płyną lub fruwają, każde w swoją stronę. Góra lodowa jest szczęśliwa i nie może pojąć, czemu tak długo trzymała się lądolodu. Teraz już nigdy by do niego nie wróciła. Poczuła smak wolności i bardzo jej to odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Księżyc wyszedł zza chmur – 76

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. To właśnie ona przyciągała turystów. Zebrała się spora grupa śmiałków, bo mimo że niektórzy czuli w sobie duży strach, to ciekawość i chęć przeżycia przygody były silniejsze.

Kiedy ludzie stanęli przed budowlą, oczekiwali pojawienia się zjawy. Czekali jedną godzinę, potem drugą, aż wszyscy nagle zasnęli. Wtedy to pojawił się rycerz w zbroi, który swobodnie spacerował po zamku i przyglądał się śpiącym ludziom.

Autor: Sokolik