Na kamieniu – 5

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o słońcu, które pięknie wyglądało, świeciło i dawało tyle ciepła.

Autor: Sokolik

Młody mężczyzna przystanął – 44

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo przypominała mu książkę z dzieciństwa, którą mama czytała mu do poduszki. Książka przechodziła w jego rodzinie z pokolenia na pokolenie i stracił z nią kontakt. Teraz na wystawie ujrzał jej kolejne wydanie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na kamieniu – 4

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o niebieskich migdałach. Szczególnie lubiła rozmyślać właśnie o tych niebieskich. Zastanawiała się, jak smakują i czy w ogóle istnieją. Tyle o nich słyszała, ale nigdy nie widziała.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 30

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu była potworna burza. Huczało i grzmiało, a deszcz lał jak z cebra. Po kurzu na diamencie bardzo szybko nie było nawet śladu. Mijały lata. Dróżką przechodził młody mężczyzna. Zobaczył lśniący okaz i postanowił zrobić z niego diamentową komnatę.

Autor: Gwiazdeczka

Góra lodowa – 57

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw myślała, że nic jej nie zaskoczy. Płynęła beztrosko, przyglądając się światu. Wdała się w romans z promieniem słońca. Podobało się jej. Ona, taka zimna i niedostępna. I on, taki delikatny i ciepły. Dopieszczał ją. Nie narzucał się. Czasami znikał za chmurką, by za chwilę znów się pojawić. Miła to była zabawa, więc góra lodowa zmieniała się dzięki niej. Podzieliła się ze światem cząstką siebie i była szczęśliwa.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Na kamieniu – 3

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena, Marina. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała swoim życiu pełnym przygód, a jej długie, złociste włosy falowały na wietrze. Często przychodziła na ten kamień, aby odpocząć i marzyć o świecie poza oceanem.

Pewnego dnia, gdy tak siedziała, zauważyła na horyzoncie małą łódkę, w której siedziała Kasia, która przybyła z dalekiej Normandii. Młoda dziewczyna była artystką szukającą inspiracji do swoich obrazów. Gdy zobaczyła syrenę na kamieniu, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Marina również zauważyła Kasię i zaintrygowana jej obecnością, podpłynęła bliżej.

Szybko nawiązały rozmowę. Kasia opowiadała o swoim życiu w Normandii, o pięknych klifach i zielonych łąkach, które malowała na swoich obrazach. Marina z kolei mówiła o tajemnicach podwodnego świata, kolorowych rafach koralowych i przyjaznych delfinach, które były jej przyjaciółmi.

Obie dziewczyny spędziły razem wiele godzin, dzieląc się swoimi marzeniami i inspiracjami. Kasia namalowała portret Mariny, a syrena śpiewała jej piękne, morskie pieśni. Ich przyjaźń rosła z każdym dniem, a Kasia wracała na ten kamień, ilekroć miała okazję.

Marina nauczyła się, że nawet będąc syreną, można znaleźć przyjaźń i inspirację w ludzkim świecie. Kasia z kolei odkryła, że najpiękniejsze obrazy powstają z serca i z prawdziwych emocji.

I tak, na kamieniu wystającym z morza, narodziła się niezwykła przyjaźń między syreną a artystką z Normandii.

dla Kasi

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Wielki diament – 29

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu wędrowała ścieżką kobieta. Wydawało się jej, że jest szara, nijaka, niewiele znacząca. Lecz gdy na ścieżce ujrzała diament, wyjęła go z szarego pyłu, oczyściła i odkurzyła jego piękno. Była to chwila, gdy odkrywała jednocześnie swoje własne piękno i poczuła się jak diament. Oczyściła swój umysł z szarych myśli o sobie. Odzyskała poczucie własnej wartości i okrasiła swą twarz blaskiem akceptacji.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Księżyc wyszedł zza chmur – 81

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. Była to królowa elfów, która co noc między godziną 23 a 5 rano, przylatywała do zamku. Emanowała wtedy światłem, które z daleko widziały inne elfy.

Autor: Sokolik