Wielki diament – 55

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spacerował ścieżką pewien jubiler. Przystanął, rozejrzał się wokół i nie dowierzał własnym oczom. Ujrzał połyskujący pięknie kamień, mimo cienkiej warstwy pyłu. Wziął go w swe ręce, a diament zastanawiał się, czy ten człowiek z niego nie zrezygnuje. Przecież jest taki kanciasty o nietypowym kształcie. Trudny do obrobienia. Czy ten człowiek zna się na tym? Lecz jubiler nie miał wątpliwości, że trzyma w swych dłoniach szlachetny kamień. Wziął go do swojej pracowni i rozpoczął proces obróbki, wydobywając z niego piękno. Nadał mu blask i kształt, do którego diament od początku cierpliwie i systematycznie zmierzał.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młody mężczyzna przystanął – 63

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo zobaczył na niej poruszające się małe figurki. Sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków chodzili, siadali, nosili drewno, pompowali wodę ze studni. W pewnej chwili podnieśli głowy i zobaczyli go. Uśmiechali się do niego i machali rękoma, pozdrawiając lub zapraszając. Mężczyzna zamrugał oczami i wolno odwrócił wzrok od okna księgarni. Nie miał odwagi wejść do środka. Podszedł do stolika w zacienionych kawiarnianym ogródku i zamówił coca-colę. Chciał zebrać myśli. Zupełnie nie wiedział, co sądzić o dzisiejszej przygodzie z książką leżącą na wystawie pobliskiej księgarni.

Autor: Ewa Damentka

Koperta z ważnymi dokumentami – 25

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył krasnoludka, który przyglądał mu się uważnie. Miał srogą minę i zapytał, kto mu przeszkadza i czemu zrujnował jego skrytkę za komodą? Mężczyzna wybąkał: „Przepraszam”. Szybko wziął kopertę i zasunął komodę na swoje miejsce. Wyszedł z mieszkania, zabierając kopertę ze sobą. Kiedy wrócił do mieszkania, korciło go żeby odsunąć komodę i jeszcze raz zobaczyć krasnoludka. Jednak nie zrobił tego. Z biegiem czasu wspomnienie spotkania z krasnoludkiem rozmyło się i mężczyźnie wydawało się snem. Tymczasem krasnoludek, wiódł całkiem spokojne, wygodne życie. Od czasu do czasu wychodził zza komody i pomagał mężczyźnie w drobnych sprawach. Zgodnie z jego oczekiwaniami, mężczyzna nawet nie zauważał jego pomocy, ale krasnoludkowi zupełnie to nie przeszkadzało.

Autor: Ewa Damentka

Na kamieniu – 40

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o rozwijającym się rozmarynie. Kiedyś słyszała tę piosenkę z przepływającego nieopodal statku. Melodia koiła jej zmysły, a słowa utworu pobudzały wyobraźnię. Wyobrażała sobie, że to ona właśnie jest tą dziewczyną z piosenki. Dla niej właśnie śpiewał młodzian, szykując się na spotkanie z ukochaną.

Autor: Gwiazdeczka

Koperta z ważnymi dokumentami – 24

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył mały, metalowy sejf wbudowany w ścianę. Nigdy wcześniej go tam nie widział. Serce zaczęło mu bić szybciej, gdy zdał sobie sprawę, że może to być klucz do rozwiązania zagadki, nad którą pracował od miesięcy.

Otworzył sejf za pomocą kombinacji, którą znalazł w jednym z dokumentów. W środku znajdowała się stara, zakurzona teczka z napisem „Tajna operacja: Cień”. Mężczyzna ostrożnie wyjął teczkę i otworzył ją. W środku znajdowały się zdjęcia, notatki i listy, które wskazywały na istnienie tajemniczej organizacji przestępczej działającej w mieście od lat.

Jedno ze zdjęć przykuło jego uwagę. Przedstawiało ono znanego biznesmena, który niedawno zaginął w tajemniczych okolicznościach. Mężczyzna wiedział, że musi działać szybko. Zabrał teczkę i kopertę z dokumentami, po czym udał się do swojego biura.

W biurze zaczął analizować zebrane materiały. Każdy dokument, każde zdjęcie, każda notatka prowadziły go coraz bliżej do odkrycia prawdy. W końcu natrafił na list, który zawierał szczegółowe informacje o planowanej operacji przestępczej. Wiedział, że musi powiadomić policję, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę, że jest obserwowany.

Postanowił działać ostrożnie. Skontaktował się z zaufanym detektywem, który zgodził się pomóc mu w śledztwie. Razem zaczęli zbierać dowody i przygotowywać się do ujawnienia działalności organizacji przestępczej.

W dniu, w którym mieli przekazać zebrane dowody policji, mężczyzna otrzymał anonimowy telefon. Głos w słuchawce ostrzegał go, że jeśli nie przestanie grzebać w tej sprawie, jego życie będzie w niebezpieczeństwie. Mężczyzna wiedział, że nie może się teraz wycofać. Zbyt wiele było na szali.

Spotkanie z policją odbyło się w tajemnicy. Przekazali wszystkie dowody, a policja natychmiast rozpoczęła operację mającą na celu rozbicie organizacji przestępczej. Dzięki ich wysiłkom, wielu członków organizacji zostało aresztowanych, a miasto mogło odetchnąć z ulgą.

Mężczyzna wiedział, że jego życie już nigdy nie będzie takie samo. Ale był dumny z tego, że udało mu się odkryć prawdę i przyczynić się do sprawiedliwości.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Wielki diament – 54

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu zobaczył człowieka, dzięki któremu postanowił wytoczyć się na powierzchnię ziemi. Kiedyś górnik, zdesperowany brakiem diamentów, siedział w wydrążonym przez siebie tunelu i głośno wyobrażał sobie, jak ciekawe jest życie na powierzchni Ziemi i ilu przyjaciół zyskają diamenty, jeśli się stamtąd wytoczą. Opowiadał o wspólnych zabawach, podróżach i codziennym wspólnym życiu. Mówił, że będzie się nimi opiekował jak dziećmi.

Diament aż podskoczył z wrażenia na jego widok, krzyknął „tu jestem”, ale mężczyzna go nie usłyszał. Usiadł na skraju drogi i z sakwy zaczął po kolei wyjmować uzbierane przez siebie kamienie. Wśród nich diament rozpoznał kilku swoich mniejszych kolegów, których pewnie też zafascynowała opowieść górnika.

Już chciał się poturlać pod jego nogi, gdy zobaczył coś nieoczekiwanego, zatrzymał się więc, zanurzył trochę w ziemi i z uwagą obserwował, co człowiek robi. On zaś, trzymając w jednej ręce kamień, a w drugiej młotek, zaczął go ostukiwać i odłupywać kawałek po kawałku. Zniszczył tak parę kamieni, aż sięgnął po mały diament. Odłupał ściankę, zobaczył jego wartość i zaczął się głośno śmiać. Nie był to śmiech przyjazny. Diament aż wzdrygnął się z przerażenia. Tymczasem człowiek ze słowami „zobaczymy, czy przyprowadziłeś kolegów” wrócił do obtłukiwania kamieni młotkiem i odłupywania ich ścianek. Szukając diamentów, zniszczył wszystkie kamienie, które nimi nie były. Diamentów nie przytulił do serca, jak obiecywał. Schował je do sakwy i powiedział: „dobrze was sprzedam, a potem wrócę tu, żeby poszukać kolejnych, pewnie jest was tu dużo więcej”.

Diament ze współczuciem myślał o swoich kuzynach uwięzionych przez człowieka. Sam jednak zdobył cenną informację. Wtoczył się znowu do wnętrza ziemi i opowiedział, co widział. Diamenty podjęły decyzję o przeprowadzce. Ziemia otworzyła dla nich tunele i przetoczyły się głębiej i wiele kilometrów dalej od kopalni, którą eksplorował człowiek.

Od tego czasu przestały wierzyć ludziom i pokazują się im dużo rzadziej niż kiedyś. A człowiek, szuka diamentów dalej i nie może ich znaleźć, więc kopie coraz głębiej i głębiej. Rzadko wychodzi na powierzchnię Ziemi, bo ma nadzieję, że znajdzie kiedyś diament swojego życia. Przecież powinno być tu ich dużo, bardzo dużo.

Autor: Ewa Damentka

Góra lodowa – 69

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw pływała po zimnych portach Północy. Potem przemieściła się na południe i już wiedziała, jak zimno i ciepło wpływają na jej ukształtowanie i wielkość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Koperta z ważnymi dokumentami – 23

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył stół z powyłamywanymi nogami i całą stertę grubych starych skarpet z ogromnymi dziurami. Sam nie wiedział, co jest bardziej dziwne – stół czy skarpety, dość, że po kopercie z dokumentami nie było nawet śladu. Przysunął mebel z powrotem do ściany i próbował sobie wyjaśnić, o co w tym wszystkim chodzi.

Autor: Gwiazdeczka

Na kamieniu – 39

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o słońcu. Było bardzo daleko, wysoko. Codziennie znikało, by pojawić się następnego dnia. Dalekie i nieobecne, a jednak dające życie i wyznaczające rytm.

Był leniwy, sielski dzień…

W pewnej chwili syrena zsunęła się z kamienia i zanurzyła w morzu. Chyba zadziałał jej szósty zmysł, bo chwilę po tym, jak opuściła kamień, na pobliskiej plaży zaroiło się od turystów z aparatami. Kilku płetwonurków zanurzyło się w morzu, a kilkoro pływaków wkrótce dopłynęło do jej kamienia i kłóciło się o to, kto na nim pierwszy usiądzie.

Autor: Ewa Damentka

Koperta z ważnymi dokumentami – 22

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył, że nic nie dzieje się bez powodu. Poza kopertą z dokumentami, za komodą leżał też zgubiony pierścionek. Rodowy, przekazywany z pokolenia na pokolenie. Mężczyzna miał się oświadczyć swojej wybrance, ale pierścionek zniknął bez śladu. Być może dlatego, że mężczyzna nie był zdecydowany. Minęło trochę czasu i pierścionek się właśnie odnalazł. Był to czas dany mężczyźnie, by nabrał odwagi i pewności co do swoich uczuć. Teraz, po znalezieniu pierścionka, z radością oświadczył się wybrance, a w dniu ślubu wręczył jej kopertę z umową kupna ich wymarzonego domu.

Autor: Danuta Majorkiewicz