Młoda ładna kobieta – 45

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc roześmiał się najgłośniej jak mógł. Po chwili kobieta zaczęła śmiać się jeszcze głośniej. Ich śmiechy słyszały zwierzęta spacerujące nad jeziorem w pobliżu domu.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 532

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Wypatrzyła wolny stolik i usiadła przy nim. Szybko otrzymała menu oraz program imprez klubowych. Zamówiła kawę i zaczęła studiować program zajęć. Zaskoczona odkryła, że prezentuje się całkiem ciekawie. „Chyba zacznę tu częściej zaglądać”, pomyślała.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 30

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Janka, który właśnie zastanawiał się, czy kolejna kawa to dobry pomysł, czy może powinien w końcu zacząć pić wodę jak normalny człowiek.

Spojrzał na samolocik z podejrzliwością.

– No i co ty tu robisz? – mruknął, jakby papierowy obiekt miał zaraz odpowiedzieć.

Nie odpowiedział.

Ale na jego skrzydełku coś było zapisane.

Janek rozprostował delikatnie papier i przeczytał:

„GRATULACJE! WYGRAŁEŚ GŁÓWNĄ NAGRODĘ! PROSZĘ NIE PYTAĆ, CO TO ZA NAGRODA, BO JESZCZE TEGO NIE WIEMY.”

Janek podrapał się po głowie.

– To jakiś żart?

I wtedy drzwi do jego mieszkania otworzyły się z impetem.

Do środka wpadła ekipa telewizyjna.

– Pan Janek? – zapytała kobieta z mikrofonem, wyraźnie przejęta.

– Eee tak?

Kamera włączyła nagrywanie.

– Jak się pan czuje, wiedząc, że właśnie wygrał Wielką Tajemniczą Nagrodę?

Janek zamrugał.

– Ale jaką nagrodę?

Kobieta spojrzała na producenta, który wzruszył ramionami.

– Jeszcze tego nie wymyśliliśmy, ale na pewno coś fajnego! Może latający dywan? A może dożywotni zapas skarpetek w losowych kolorach?

Janek zaczął się śmiać, bo wiedział jedno – to była najdziwniejsza loteria, w jakiej brał udział.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 4

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, którym wędkarz przyglądał się uważnie. Wiedział, że tuż pod powierzchnią wody żerowała duża ryba i miał na nią chrapkę. Założył na haczyk przynętę i zarzucił na wodę. Spokojnie czekał, aż ryba ją zauważy i skusi się. Lecz po chwili kółka zamieniły się w podłużną kreskę. Ryba popłynęła w zarośla, gdzie była bezpieczna. Wędkarz już wiedział, że była to bardzo duża ryba, doświadczona w żerowaniu. Do takich ryb czuł szacunek za ich mądrość i uważność, dzięki którym żyły długo i osiągały duże rozmiary. Cieszył się, że każdego roku wydawały na świat mnóstwo narybku.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 57

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby pozdrowić gwiazdy, które tak pięknie oświetlały niebo.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 3

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Mężczyzna przysnął. Obudziło go silne szarpnięcie. Ryba brała. Była bardzo silna i rybakowi nie udało się jej wyciągnąć. Linka się zerwała, a on patrzył, jak razem z jego niedoszłą zdobyczą znika w odmętach wody.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 2

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybki żerowały tuż pod powierzchnią wody. Wędkarz już się cieszył, że zaraz którąś złapie, jednak one były sprytniejsze, niż się spodziewał. Umiejętnie zdejmowały robaki z haczyka i na jego miejsce podrzucały zardzewiałe puszki i stare kalosze, które zalegały dno jeziora. Mężczyzna nie był zadowolony, ale nie wyrzucał ich z powrotem do wody, bo nie chciał zanieczyszczać jeziora. Pocieszał się, że chociaż nic nie łowi, to przynajmniej odpocznie w ciszy przyrody i pooddycha świeżym powietrzem. Rybki też się cieszyły, bo jezioro było sprzątane, a rybak, chcąc je złowić, zapewniał im robaki w bardzo dobrym gatunku.

Autor: Ewa Damentka