Młoda ładna kobieta – 39

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc rzucił porcelanowym talerzem o podłogę. Kobieta zrobiła zdziwioną minę. Mężczyzna poszedł po szczotkę i szufelkę, po czym sprzątnął rozbity talerz.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 527

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do wnętrza pełnego ludzi i kłębów dymu. Odwróciła się na pięcie i chciała wyjść, gdy zatrzymał ją czyjś kpiący głos:

– A dokąd to księżniczko?

– Na zewnątrz, tu jest tłoczno i dużo dymu

– Nie chcesz porozmawiać z innymi księżniczkami?

– Dziękuję, nie.

Drzwi otworzyły się, a lokaj z ukłonem zaprosił do karety, która nagle zjawiła się przed lokalem.

– Zapraszam na prawdziwy bal w krainie Baśni, Księżniczko. Wszystkie fałszywe zostaną tutaj, tam spotkasz się z prawdziwymi księżniczkami i książętami.

Kobieta uśmiechnęła się ciepło i powiedziała spokojnie:

– Nie, dziękuję. Weszłam z ciekawości, ale myślę, że jednak bardziej pasuje mi życie zwykłej osoby, bez nadmiernego blichtru i książęcych zobowiązań.

Lekko dygnęła i odeszła.

Lokaj odprowadził ją wzrokiem i westchnął:

– To była pierwsza osoba, która naprawdę nadawała się na żonę dla mojego księcia.

Machnął ręką, kareta rozwiała się, a on wszedł do lokalu, żeby czekać na kolejną prawdziwą księżniczkę, która być może zechce zainteresować się nazwą jego Klubu Anonimowych Księżniczek i wejdzie do środka.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 21

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Stefana, który właśnie zastanawiał się, czy woda gazowana ma jakąś sekretną moc, skoro wszyscy w biurze wyglądali, jakby byli od niej uzależnieni.

Schylił się, podniósł samolocik, rozwinął go ostrożnie i uniósł brwi na widok napisu: „PILNE: TEST SYSTEMU LATAJĄCYCH PRZEKĄSEK.”

Nie zdążył nawet pomyśleć, kto wysłał tę wiadomość, kiedy nagle coś przeleciało obok jego głowy. Zamrugał, próbując dojść do siebie, a potem spojrzał w górę.

W powietrzu, elegancko i bez najmniejszego hałasu, unosiły się kanapki. Nie przypadkowe. Perfekcyjnie przyrządzone, każda z nich miała na sobie malutką flagę, jakby była członkiem dyplomatycznej misji.

Stefan powoli cofnął się o krok. „To jakiś eksperyment?” – pomyślał.

I wtedy drzwi do biura otworzyły się z impetem. Do środka wpadł mężczyzna w fartuchu laboratoryjnym i okularach ochronnych.

– Panie Stefanie! Niech pan nie wykonuje gwałtownych ruchów, bo jeszcze się panu jakaś kanapka przyczepi do marynarki!

Stefan spojrzał na niego z niedowierzaniem.

– Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego przekąski latają po moim biurze?!

Mężczyzna poprawił okulary.

– To zupełnie nowy system inteligentnych posiłków. Miał być testowany w kontrolowanych warunkach, ale no cóż, chyba nastąpił mały błąd.

Stefan przewrócił oczami, patrząc na kanapki, które teraz zaczęły układać się w precyzyjne formacje powietrzne. Czy powinien interweniować? A może po prostu zaakceptować fakt, że jedzenie zaczęło żyć własnym życiem?

Wstrzymał oddech, obserwując kanapki, które teraz krążyły nad jego biurkiem w idealnym szyku, a mężczyzna w fartuchu wyjął małe urządzenie, które wyglądało jak pilot do telewizora.

– Muszę je zatrzymać, zanim zaczną się grupować w większe formacje.

– Większe formacje? – powtórzył Stefan, zaskoczony.

I wtedy zobaczył ruch. Kanapki zaczęły się łączyć. Jedna do drugiej, warstwami, aż w końcu powstał latający wielki burger.

– No nie – mruknął naukowiec, wciskając nerwowo przyciski na swoim urządzeniu.

Burger uniósł się wyżej, jakby szykował się do ucieczki przez okno.

– Nie pozwólcie mu uciec!

Stefan spojrzał na ekipę biurową, która teraz w panice rzucała się po sali, próbując złapać latające warzywa, które odczepiły się od konstrukcji burgera.

– Dlaczego ja? – jęknął, próbując uchwycić kawałek sałaty, który właśnie podleciał obok jego twarzy.

Naukowiec rzucił mu plastikowy widelec.

– Musisz go unieruchomić!

Stefan złapał widelec i rzucił się na burgera. W ostatnim momencie udało mu się przebić warstwę sera i kotleta, zatrzymując całą strukturę w miejscu.

Kanapki rozpadły się na pojedyncze składniki, opadając łagodnie na podłogę, a biuro zamarło w ciszy. Wszyscy spojrzeli na Stefana. Naukowiec przyklęknął, podnosząc kawałek sera i uśmiechnął się z uznaniem.

– Gratulacje. Właśnie uratowałeś świat przed pierwszą generacją zbuntowanych kanapek.

Stefan westchnął ciężko, podnosząc wzrok.

– Czy to znaczy, że mogę teraz iść na przerwę?

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Ciche jezioro – 52

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się ze swoim przyjacielem księżycem. Znali się od pradziejów i bardzo lubili. Stateczne jezioro było zafascynowane łatwością, z jaką księżyc zmieniał swój kształt. I siłą tych przemian, bo wyraźnie czuło jak wpływają one jego na jego samopoczucie i poruszają wodę, która w nim jest.

Poza tym uwielbiało, gdy przeglądały się w nim księżyc i gwiazdy. Czuło się wtedy się docenione, wyróżnione i podekscytowane, jakby brało udział w tajemniczym misterium.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 20

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dorosłego mężczyzny, który miał serce małego chłopca i w każdej chwili był gotowy na nowe przygody. Niewiele myśląc, nasz główny bohater podniósł samolocik i dmuchnął w niego co sił, aby poleciał dalej i dalej, niesiony ciepłym oddechem i podmuchem wiatru.

dla Andrzeja napisał Patisonek

Młoda ładna kobieta – 38

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc ukradkiem zaczął przyglądać się swojej fance, oceniając, czy mieści się w jego męskich kategoriach ideału kobiety.

Dama była wystrzałowa. Długie nogi, blond loki i niebieskie, uwodzicielskie oczy. Sukienka krótka, czarna. Czerwone szpilki dopełniały seksowną stylizację.

Jednak nie przypadła mężczyźnie do gustu. Śnił bowiem o krągłej szatynce z zielonymi oczami i dziewczęcym uśmiechem, ubranej w delikatną sukienkę w kwiaty.

Autor: Gwiazdeczka

Koperta z ważnymi dokumentami – 61

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył, że w podłodze jest dziura. Wyciągając dokumenty z podłogi poranił sobie rękę o jej brzegi. Sfrustrowany zadzwonił po fachowca, aby naprawił i zakleił dziury w podłodze i zapłacił dużo. A potem zadzwonił po prywatnego lekarza, aby opatrzył mu ranę i zapisał lek o super skuteczności. Jak podliczył wszystkie wydatki, stwierdził, że nie kupi nowego laptopa.

Autor: Sokolik

Ciche jezioro – 51

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby pogwizdać i rozweselić wszystkich w lesie.

Autor: Sokolik