Młoda ładna kobieta – 37

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc otworzył laptopa i wszedł na swoje konto na Facebooku. Otworzył listę znajomych, nie znalazł tam tej dziewczyny. Zajrzał na listę obserwowanych przez siebie ludzi, też jej tam nie było. Natomiast zobaczył jej zdjęcie, gdy otworzył listę osób, które obserwują jego.

Wszedł na jej profil, dowiedział się, że ma imię Anna i zaczął czytać jej posty. Napisała, że chce go poderwać i robi to dla nabrania wprawy.

Zamyślił się i uznał, że trudno mu w to uwierzyć. Podniósł głowę znad laptopa i spojrzał w jej maślane oczy wpatrzone w niego z uwielbieniem. Uznał, że przed koleżankami nie wypadało jej napisać inaczej.

Jakaś Aśka zaproponowała jej zakład. Jeśli on postawi Annie kawę, to Aśka postawi jej drugą. A jeśli on nie zafunduje kawy, to Anna ma oddać Aście kolczyki, które ciągle nosiła.

Jeszcze raz podniósł wzrok znad laptopa. Uśmiechnął się do dziewczyny i przyjrzał się kolczykom. Były ładne, szkoda by było takie stracić.

Przejrzał jeszcze pobieżnie inne wpisy. Dwa dni wcześniej Anna napisała o operacji swojego spaniela…

Mężczyzna zamyślił się, zamknął laptop i schował go do aktówki. Wyciągnął notes, napisał coś w nim i wyrwał zapisaną kartkę. Potem zawołał kelnera i szepnął mu coś, pokazując na wpatrzoną w niego młodą kobietą, nadal bawiącą się włosami. Kelner popatrzył ze współczuciem na mężczyznę i przyjął zamówienie, a za moment zjawił się z terminalem, by mężczyzna mógł opłacić swój rachunek.

Po chwili kelner postawił przed młodą kobietą kawę latte ze słowami:

– Pani Aniu, to jest kawa od pana z sąsiedniego stolika, przysyła ją z pytaniem, jak się czuje pani piesek. Czy już doszedł do siebie po przedwczorajszej operacji? A tu proszę, jest liścik do pani.

Młoda kobieta była zaskoczona i przestraszona. Spojrzała pytająco na mężczyznę, a on gestem zachęcił ją, by przeczytała karteczkę. Rozwinęła ją i zaczerwieniła się. Było na niej napisane:

Głupio zakładać się o coś, co ma dla Pani wartość. Szkoda by było stracić tak cenne kolczyki.

Na szczęście, może pani powiedzieć, że postawiłem Pani kawę, a wtedy Anka musi postawić Pani drugą. Jednak proszę uważać na przyszłość, nie zawsze będę miał możliwość ochronienia Pani i zadbania o Pani własność.

Mocno zaczerwieniona kobieta pochyliła głowę. Gdy odważyła się ją podnieść, mężczyzna uśmiechnął się i wyszedł z sali. Przechodząc obok niej przystanął na chwilkę i szepnął:

– Głowa do góry. Na szczęście w czasach mojej młodości nie było internetu, więc nie wie pani, ile głupot ja popełniłem. To przywilej młodości. Będzie dobrze, jeszcze sama będzie się pani śmiać z tej przygody.

Anna posiedziała trochę w kawiarni, zrobiła zdjęcie kawy i napisała, że zafundował ją ten mężczyzna, którego miała poderwać. Następnie wyszła z kawiarni i poszła na długi spacer. Wróciła do domu zmęczona i szybko zasnęła.

Rano obudziła się z jasną głową. Weszła na Facebooka. Przelotnie przejrzała zachwycone komentarze koleżanek, a następnie poszukała informacji, jak zamknąć konto na Facebooku. Postąpiła zgodnie z instrukcją. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że konto przestało być widoczne dla obserwujących, a za parę tygodni zastanie zamknięte.

Rozmyślała o tym, co zrobi bez Facebooka, skoro jest tam większość jej znajomych. Uznała jednak, że może kiedyś założy drugie konto. Zrobi to dopiero wtedy, gdy będzie na to przygotowana. Bo teraz ewidentnie nie była.

Podeszła do dużego lustra i przejrzała się w nim. Dokładnie obejrzała swoje kolczyki. Z uznaniem stwierdziła, że ładnie w nich wygląda. Była zadowolona, że nadal są jej własnością.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 526

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. W środku zobaczyła grupkę krasnoludków w eleganckich strojach. Jeden z nich podszedł do niej i zaprosił ją do stolika. Poczęstował kawą i ciasteczkiem, a potem nieśmiało zapytał, czy zechciałaby z nim zatańczyć. Wiele słyszał o królewskich balach i zawsze marzył o tym, żeby spotkać prawdziwą księżniczkę i zatańczyć razem z nią. Dlatego właśnie z kuzynami utworzyli Klub Anonimowych Księżniczek, żeby te prawdziwe mogły odwiedzać go bez podejrzeń. Zakładali, że każda kobieta, która tu zajrzy na pewno jest prawdziwą księżniczką. Kobieta słuchała tego ze zdumieniem, ale zatańczyła walca ze swoim rozmówcą. Był wzruszony i wdzięczny, więc, gdy postanowiła opuścić już ten klub, pożegnał ją z honorami jak prawdziwą królową.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 17

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi mężczyzny idącego ulicą. Był zrzucony z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mężczyzna odczytał na jego powierzchni prośbę o powiadomienie autorów projektu o fakcie jego znalezienia i odebranie wyznaczonej przez nich nagrody. Mężczyzna myślami wrócił do lat dziecięcych. Lat beztroski. Czasów największej ciekawości i zadawania tysięcy pytań. Czasów poznawania otaczającego go świata. Ta ciekawość teraz się w nim odezwała, więc bez namysłu skontaktował się z autorami projektu.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 50

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby wilk był syty i owca poszła na ryby, jak to zwykł mawiać jego przyjaciel z dawnych lat. Nie do końca było jasne, dlaczego czuło, że musi wsłuchiwać się w te odgłosy, aby wilk i owca byli zadowoleni. Robiło to jednak każdego ranka i sprawiało mu to ogromną frajdę.

Autor: Gwiazdeczka

Mały papierowy samolocik – 16

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Emila, który akurat pochylał się nad kubkiem z zimną już kawą, próbując wymyślić genialny plan na uratowanie świata (albo przynajmniej swojego niedzielnego popołudnia).

Podniósł samolocik i ostrożnie rozwinął papier.

Zapisane tam słowa sprawiły, że jego brwi uniosły się wysoko.

„Natychmiast przyjdź na dach. Sprawa jest pilna.”

Sprawa pilna? Na dachu? Emil rozejrzał się wokół, ale kawiarnia, w której siedział, wyglądała zupełnie normalnie. Ludzie popijali swoje napoje, rozmawiali o rzeczach zupełnie przyziemnych.

A jednak czuł, że powinien pójść na ten dach.

Wstał, wciąż ściskając samolocik, i ruszył do wyjścia.

Schody prowadzące na dach były stare, skrzypiące, jakby nikt nie używał ich od lat. Ale kiedy w końcu dotarł na szczyt, zamarł.

Na środku dachu stał pingwin w eleganckim garniturze.

– Spóźniłeś się. – powiedział pingwin, poprawiając mankiety.

Emil zamrugał.

– Przepraszam, ale czy ja mam halucynacje?

Pingwin westchnął ciężko.

– Nie mamy czasu na filozofię. Właśnie zaczyna się wyścig o kontrolę nad światem, a jedyną osobą, która może go wygrać, jesteś ty.

Emil przyglądał się pingwinowi, próbując znaleźć sens w tej absurdalnej sytuacji.

– Ja? Dlaczego ja?

Pingwin wskazał na papierowy samolocik, który wciąż trzymał w dłoni.

– Bo tylko ci, którzy go złapali, mają szansę zmienić przyszłość.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Młoda ładna kobieta – 36

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc przyznał się sam przed sobą, że ona również mu się podoba. Uznał więc, że nie ma na co czekać. Podszedł do niej i pogłaskał jej psa. Ten wyraził swoją akceptację, sikając mu na but. I tak się zaczęło.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Koperta z ważnymi dokumentami – 60

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył wielką dziurę w ścianie, a obok następną i następną. To pamiątka jak był mały. Wiercił palcami w ścianie, a potem je oblizywał. Przypomniał sobie, jak mama mówiła, że chyba ma za mało wapna, skoro zjada tynk ze ściany. I w tym momencie zrozumiał swoje problemy ze zdrowiem. Wyjął spokojnie kopertę z dokumentami – wynikami badań i udał się na wizytę do lekarza, co wraz z jego opowieścią o wierceniu dziur w dzieciństwie dało lekarzowi pewien obraz jego zdrowia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 49

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby zdawać relację z całego dnia leśniczemu opiekującemu się tym pięknym terenem. Leśniczy dbał o zwierzęta. Musiał wiedzieć, czy im nic nie dolega. Opiekował się też drzewami, odcinając uschnięte już gałęzie. Dbał o każde żywe stworzenie. Można z niego brać przykład, jak żyć w zgodzie z naturą.

Autor: Małgorzata

Mały papierowy samolocik – 14

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi wielkiego słonia, który był atrakcją miejscowego zoo. Słoń podniósł papierowy samolocik i kichnął. Wtedy samolocik znów wzniósł się w powietrze. Tym razem leciał bardzo długo, ale to już zupełnie inna historia…

dla Andrzeja napisała Brzozowa Bajdulka