Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi żółwia. Gad niespiesznie rozwinął papier, z którego zrobiono samolocik i zobaczył mapę. Dokładnie ją przestudiował i poszedł wytyczoną na niej trasą. Trafił najpierw do skalistego tunelu, następnie do pieczary. Wprost z niej wyszedł na piaszczystą, osłoniętą plażę. Był to prawdziwy raj dla żółwi. Czysto, bezpiecznie, spokojnie.
Został na tej plaży długie lata i nigdy nie żałował, że skorzystał z mapy. Czasami, zwykle raz w roku, zwijał kartkę z mapą w samolocik, który powierzał małemu zefirkowi, żeby zaniósł go i upuścił pod nogami kolejnego żółwia, który potrzebuje bezpiecznego schronienia.
Po pewnym czasie nowy żółw pojawiał się na plaży, a karteczkę kładziono w bezpieczne miejsce. Leżała tam do czasu, gdy kolejny żółw robił z niej samolocik. I tak spełniania swoje zadanie, a już nikt nie pamiętał, jak nazywał się żółw, który ją przygotował i pierwszy wprawił w ruch mechanizm ściągania kolejnych żółwi na niebiańską plażę.
Autor: Ewa Damentka