Mały papierowy samolocik – 46

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi świerszcza, który grał swoją tęskną melodię. Wiatr rozwinął papier, i zawiesił na źdźbłach trawy, Przed świerszczem rozwinęły się nuty zapisane na kartce papieru, z której zrobiono samolocik.

Zdumiony świerszcz zaczął grać nową melodię. Była tak skoczna i radosna, że sam podskakiwał do taktu. Obudziła się cała łąka. Pszczoły tańczyły w powietrzu i wykonywały synchroniczne układy, Ważki migotały skrzydełkami, motyle tworzyły taneczne kolorowe dywany, trawy tańczyły w rytm tej muzyki, żaby skakały i kumkały. Tworzyły idealny chór, ich dźwięki były wymarzonym podkładem dla muzyki świerszcza. Łąka obudziła się, rozedrgała, tańczyła.

Zapadał zmierzch. Papier z melodią zaczął blaknąć, zupełnie jakby nie był zrobiony z prawdziwego papieru, tylko ze słonecznych promieni.

Rano już nie było kartki z melodią. Jednak nie została zapomniana. Muzyka świerszcza już na zawsze zyskała tę świeżą skoczność, pszczoły ćwiczyły nowe układy taneczne, a cała łąka uśmiechała się na wspomnienie wczorajszej przygody.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 8

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo biegł za złodziejem pomiędzy krzewami wierzby wydmowej i gęstymi krzewami rokitnika. Przedzierał się przez nie, a za nim policjant z pistoletem w ręku wołający: „stój, stój, bo będę strzelał”. Obaj mężczyźni biegli w stronę centrum nadmorskiego kurortu.

Wokół małymi grupami stali gapie. Przyglądali się nagraniu jednej ze scen sensacyjnego filmu.

Wnet reżyser krzyknął: „stop”. Przejrzał nagrania i radosnym głosem oznajmił: „koniec”.

Starszy mężczyzna wyprostował się i głęboko odetchnął, a reżyser podziękował mu za uratowanie filmowego dnia.

Dzięki temu, że zgłosił się w zastępstwie nieobecnego aktora, filmowcy nie ponieśli strat.

Po wszystkim wrócił do hotelu, w którym mieszkał i był dumny z siebie, że odważył się wziąć udział w nagraniu sceny bez żadnego przygotowania aktorskiego.

A poza tym odpoczynek w kurorcie i filmowa przygoda zapadły w jego pamięć i zaowocowały dalszymi epizodami filmowymi i reklamowymi, w czasie których szlifował swoje nowo odkryte umiejętności aktorskie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Morskie fale – 94

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży fale przetaczały się po pięknym dużym bursztynie, szlifując i wygładzając jego ostrzejsze krawędzie.

Bursztyn pozwalał falom na przetaczanie się po nim. Jego jedynym zmartwieniem było odpowiednie przekręcenie, gdy chciał, żeby fala obmyła ostrzejszy rancik.

Autor: Andrzej

Starszy mężczyzna – 7

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo zasiedział się nad morzem i zapomniał, że dziś wyjeżdża. Musiał wrócić do ośrodka wypoczynkowego, spakować się i zdążyć na pociąg, który przyjeżdża tu raz w tygodniu.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 6

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo już widział jej szczyt. Gdy znalazł się na samej górze, mógł podziwiać morze, które spokojnie falowało. Usiadł na piasku i spokojnie oddychał. Wyciągnął gazetę, którą zaczął czytać. W pobliżu latały sobie mewy.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 31

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, których pojawiało się coraz więcej. Powoli zaczął siąpić drobny deszcz. Każda jego kropla tworzyła kółka mniejsze i większe. Po kilku minutach było ich na wodzie tysiące. Tworzyły piękny geometryczny spektakl.

Mężczyzna z przyjemnością patrzył na nie. Lecz po chwili spojrzał w niebo i ujrzał, że z dala nadciągała duża burza. Robiło się coraz ciemniej.

Chwycił za wiosła i opuścił zaciszny zakątek jeziora.

Wystarczył jeden głośny gwizd i po paru minutach z różnych zakątków wypłynęło kilkanaście łódek. Nikt nie ignorował nadciągającej burzy, choć widok błękitno-szaro-granatowego nieba z pasmami promieni słońca był piękny.

Na otwartej wodzie wszyscy wędkarze na swych łódkach zaciągnęli silniki i rozważnie zmierzali w kierunku pobliskiej osady. Obserwowali siebie nawzajem i byli ostrożni w wąskim wejściu do portu. Wpływali do niego bezpiecznie. Kolejno, łódka za łódką, i zajmowali swoje miejsca, nie robiąc zatoru.

Wszyscy cieszyli się z umiejętności czytania widoku nieba i z radością dzielili się swoimi spostrzeżeniami, jeszcze zanim grube krople deszczu zaczęły grać jak perkusja na dachach domków.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 58

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc zadzwonił do przyjaciela, aby poradzić się go, co ma robić w takiej sytuacji. Zawsze się go słuchał w ważnych sprawach i był pewien, że i tym razem otrzyma cenne wskazówki. Niestety, nie mógł się do niego dodzwonić, więc postanowił działać na własną rękę. Pooddychał głęboko i podszedł do kobiety, wiedziony własnym instynktem.

Autor: Gwiazdeczka