O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 24

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, znak obecności ryb pod powierzchnią tafli wody.

Mężczyzna wypływał na jezioro z wędką, ale rzadko wędkował. Z początkiem dnia wyruszał na wodne wycieczki. Czerpał przyjemność z piękna porannych widoków i delikatnych dźwięków natury. Szumu rozkołysanych wiatrem świerków w pobliskim lesie, szelestu przybrzeżnych traw, fal uderzających rytmicznie o brzeg i śpiewów ptactwa. W cichych zakątkach jeziora relaksował się, czerpał energię i cieszył życiem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 54

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc uniósł się w powietrze niczym ogromny ptak i podleciał do zalotnej damy. Chwycił ją swymi niebotycznymi szponami i odlecieli w nieznane. Przez krótką chwilę widać było tylko jego długi ogon.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 538

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Umówiła się tu z przyjaciółkami. Czekając na nie zastanawiała się, skąd się wzięła nazwa lokalu. Dotąd nie zobaczyła tu żadnej kobiety, która wyglądałaby na księżniczkę, nawet anonimową… Pomyślała, że może to jakaś metafora. Przypominała sobie, że kiedyś jakiś trunek nazywano zieloną wróżką. Więc może te anonimowe księżniczki będą w nazwie drinka lub deseru? Przejrzała kartę dań, ale nic takiego nie znalazła. „Może moje psiapsiuły będą wiedziały, skąd te księżniczki się wzięły”, pomyślała.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 23

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Towarzyszem wędkarza był kilkuletni chłopiec, który podążał wzrokiem za wodnymi kółkami. Gdy powierzchnia jeziora była gładka, sam zamaczał wędkę w wodzie, bo chciał patrzeć na ruchy delikatnych fal.

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 39

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi młodego mężczyzny, który przyszedł do miejskiego parku razem ze swoimi dziećmi. Zaintrygowany podniósł samolocik. Rozwinął kartkę i zdziwiony przeczytał: „Uśmiechnij się. Wyluzuj. Zaufaj sobie. Na pewno dasz radę”.

Mężczyzna zamyślił się, popatrzył na swoje dzieci i uśmiechnął się do nich. Rozejrzał się dookoła. Zobaczył innego ojca, który zatroskany obserwował swoją żonę i dzieci. Spojrzał na kartkę w swojej dłoni. Znowu złożył ją w zgrabny samolocik i rzucił, udając, że nie zwraca uwagi, w którą stronę samolocik poleci.

Ten, niby przypadkiem, upadł pod nogi zatroskanego mężczyzny, który zdziwiony podniósł go, rozwinął kartkę, przeczytał i uśmiechnął się. Rozejrzał się dookoła i posłał dalej.

I tak do wieczora samolocik wędrował po parku, od osoby do osoby, przekazując nadzieję i otulając nią każdego, kto przeczytał napis, jaki chował swoim wnętrzu.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 22

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, na które mężczyzna spokojnie patrzył.

Woda była czysta i pod powierzchnią widział małe ryby, które pływały w gromadzie w otoczeniu przybrzeżnych szuwarów i grążeli. Ich łuski błyszczały we wschodzącym słońcu i na wodzie widać było srebrną poświatę, która mieszała się ze złotymi smugami budzącego się leniwie słońca.

Z radością przyglądał się grze srebrno-złotych światłocieni na błękitnej tafli wody. Uczestniczył w niepowtarzalnym widowisku wodno-świetlnym, które warte było, by wstać przed świtem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 53

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc otworzył oczy. Usiadł na łóżku, po czym jeszcze nie w pełni rozbudzony rozejrzał się po pustym pokoju.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 537

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Wnętrze totalnie ja zaskoczyło. Spodziewała się niskiego ciasnego pomieszczenia, bo tak wyglądały inne lokale na tej ulicy, a zobaczyła przestronną przestrzeń. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że pomieszczenie rzeczywiście jest ciasne. Wyłożono je lustrami i to powodowało, że uległa złudzeniu, że jest tu dużo miejsca.

Przypomniała sobie ostatnią podróż pociągiem. W przedziale nad siedzeniami umieszczono poziome wąskie lustra rozciągające się na całą długość przedziału. Gdy wstała, żeby sięgnąć po walizkę, miała wrażenie, że wzrokiem może sięgnąć bardzo daleko, jakby zerkała przez półotwartą niską ścianę na zewnątrz.

„Ciekawy trik” pomyślała i usiadła w kącie, bo trochę zaczęło ją denerwować, że gdy stała na środku, widziała wiele swoich odbić w lustrach.

Sączyła powoli swoją colę i zastanawiała się, jak pomysł z lustrami może zastosować we własnym mieszkaniu.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 21

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Zdziwiony mężczyzna przyglądał się pięciu dużym kółkom unoszącym się na wodzie. Niebieskie, czarne i czerwone na górze, a żółte i zielone na dole. Żółte kółko było połączone z niebieskim, czarnym i zielonym, a zielone z żółtym, czarnym i czerwonym. Coś mu przypominały, nie pamiętał co… Zmarszczył czoło, przymrużył oczy i usilnie wpatrywał się w kółka, koła…

Wreszcie przypomniał sobie i patrzył zdziwiony na olimpijskie koła, unoszące się na wodach jeziora. Ale czemu? Skąd się tu wzięły? Czy ktoś je tu wrzucił? Kto i po co?

Spochmurniał, bo nie lubił niespodzianek, zwłaszcza tak niezwykłych. Nie pamiętał, jak długo siedział spięty i skupiony. Gdy zauważył, że zesztywniał, zaczął się delikatnie poruszać, rozciągać, rozluźniać nogi, ręce i ramiona. Na chwilę zapomniał o kółkach na wodzie. Gdy już się rozluźnił i trochę rozgrzał, znowu spojrzał na kółka i ze zdumienia otworzył usta. Zaraz zamknął je i siedział w ciszy, bojąc się ruszyć lub wydać jakikolwiek dźwięk.

Szeroko otwartymi oczyma przyglądał się, jak ryby skaczą przez olimpijskie kółka. Miały do dyspozycji całe jezioro, a chyba wszystkie podpłynęły do tych kół. Co chwila któraś z nich wyskakiwała w górę w jednym z kółek, następnie robiła zgrabne salto w powietrzu i wpadała do wody dokładnie pośrodku kółka w innym kolorze. Wędkarz jeszcze nigdy nie widział tyłu skaczących ryb, dużych i małych. Wyglądało to, jakby ryby urządziły sobie zawody akrobatyczne.

Przyglądał się im długo. Dopiero, gdy nastała cisza i tafla wody pozostała spokojna przez pół godziny, podpłynął łódką do brzegu jeziora i poszedł do domu. Oczyma wyobraźni przeżywał na nowo ekscytujące pokazy rybich akrobacji. Był bardzo ciekaw, czy następnego dnia też odbędzie się takie wspaniałe widowisko.

Autor: Ewa Damentka