Mały papierowy samolocik – 38

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi zmęczonego pracą mężczyzny. Przyniósł ze sobą świeżość i lekkość zbliżającej się wiosny. Przywołał radosne wspomnienia z dzieciństwa, uśmiech na twarzy i sprawił, że mężczyzna poczuł się zrelaksowany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 20

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Spostrzegł, że ktoś zbliża się do niego. Kajak podpływał coraz bliżej. Zobaczył młodą kobietę, która przywitała się z nim. Ten też ją pozdrowił. Gdy kobieta odpłynęła, wrócił do połowów.

Autor: Sokolik

Młoda ładna kobieta – 52

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc ostentacyjnie ziewnął.

Kobieta była zaskoczona. Zamyśliła się i sięgnęła pamięcią do treningu o uwodzeniu, w którym niedawno uczestniczyła. Co mówiła trenerka? Zmarszczyła brwi i usiłowała przypominać sobie…

Na szczęście, wśród wielu innych rad, przypomniała sobie równie tę: „Nigdy nie przesadzaj. Jeśli to co robisz nie działa, wycofaj się. Nie narażaj się na śmieszność. Być może za chwilę spróbujesz znowu, na tym samym czy innym mężczyźnie. Obserwuj uważnie, bądź dyskretna. Mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet”.

To wystarczyło by dziewczyna oprzytomniała. Przestała bawić się włosami i przestała patrzeć zachęcająco na mężczyznę.

Jemu ulżyło, czuł się lepiej bez jej intensywnych zalotów.

Jednak po chwili czegoś mu jakby brakowało. I teraz on zaczął intensywnie wpatrywać się w młodą dziewczynę i bezwiednie uśmiechnął się, gdy zobaczył jej obojętny wzrok.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 536

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Bała się obciachu. Nie chciała, by jej znajomi widzieli, że wschodzi do tak dziwnego lokalu. Bardzo się zdziwiła, gdy zobaczyła, że wszyscy, których się obawiała są już w środku i teraz niepewnie przyglądają się jej, jakby czekali na to, co zrobi i co powie na ich temat.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 19

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To młoda Wodniczka energicznie tarła na tarze i prała w mydlinach swoją sukienkę, w której chciała wystąpić na dorocznym wiosennym koncercie. Sukienka była zielona. Wodniczce dobrze było w tym kolorze, a ubrana w tę sukienkę mogła ukryć się w trzcinach, gdyby stado bocianów zaczęło polować na grajków leśnej orkiestry, czyli na zielone żabki, które były nieocenionymi muzykantami. Również dzięki sukience mogła podkradać się, by z bliska słuchać ćwiczeń żabiego chóru. Rozczulały ją te dźwięki. Marzyła o tym, by pójść do ślubu przy akompaniamencie żabiego rechotu i kumkania. Tak sobie myślała, piorąc sukienkę. A okrągłe kółka na wodzie pojawiały się i znikały, dając złudną nadzieję wędkarzowi, który z kolei marzył o złowieniu wielkiej ryby. I tak, każde z nich, Wędkarz i Wodniczka, oddawało się swoim zajęciom, podczas gdy dzień leniwie budził się z nocnego snu.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 18

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, obok których pojawił się bóbr. Wystawił swój pyszczek i przez chwilę przyglądał się otaczającemu go światu. Po czym delikatnym bobrowym alfabetem Morse’a nadał wiadomość, że jest bezpiecznie. Po chwili z wodnych korytarzy wypłynęła cała jego rodzina. Bobry zaczęły robić poranną kąpiel i baraszkować.

Mężczyzna zapomniał o wędkowaniu. Cieszył się rzadko spotykanym widokiem. Siedział spokojnie i nie zakłócał rodzinnej sielanki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 535

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się uważnie i odetchnęła z ulgą.

Miała nadopiekuńczą rodzinę, na szczęście nikogo z nich nie zobaczyła ani na ulicy, ani w środku. Pewnie zaczęliby ją wypytywać, co tu robi i dziwić się jak wygląda. Kazaliby wrócić do domu i przebrać się w „coś przyzwoitego”, tak jakby porządne dżinsy z wyszarpanymi na kolanach dziurami nie były przyzwoitym ubraniem.

Uspokojona usiadła w kąciku, przy stoliku za wielką palmą i uważnie czytała kartę dań. Zamówiła coś pysznego i teraz spokojnie czekała na przyjście kumpeli, która miała podobnie nadopiekuńczą rodzinę jak ona sama. W duchu solennie obiecała obie, że własną córkę będzie wychowywać inaczej i da jej wolność. Dużo wolności.

Te rozważania przerwało przyjście przyjaciółki. Zaczęły rozmawiać tak, jakby lata się nie widziały, a rozstały się przecież dwie godziny temu, tuż po zajęciach na uczelni.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 17

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. W pewnej chwili mężczyzna zwinął wędkę i popłynął trasą wyznaczoną wodnymi kółkami. Zaprowadziły go one do brzegu nieznanego lądu. Wyszedł z łodzi i skierował się ku jedynemu budynkowi w okolicy. Łódź pozostawił przy brzegu.

Niewielki parterowy, murowany domek czekał na przybyłych gości. Wszedł do środka, a tam w recepcji za szybą siedziała młoda kobieta. Była recepcjonistką tego hostelu. Mężczyzna zarezerwował pokój z widokiem na jezioro. Okazało się, że miał szczęście, gdyż pozostał tylko jeden wolny pokój. Wacław pomyślał, że to jakiś znak. Postanowił pozostać tutaj kilka dni.

Autor: Sokolik