Mały papierowy samolocik – 55

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszego pana, który wziął go do ręki i przyglądał się z radością. Przypomniały mu się czasy, gdy był czynnym pilotem. Podróżował po świecie, przewożąc ludzi na wakacje. W pewnym sensie pomagał im realizować ich marzenia. Sprawiało mu to wiele radości. Podróże w chmurach były dla niego jak bajka.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Starszy mężczyzna – 26

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo był wieloletnim strażnikiem terenów pasa nadmorskiego Natura 2000. Na sercu leżała mu ochrona roślinności nadmorskiej i wydmowej przepięknych rokitników, turzyc i unikatowych egzemplarzy takich jak mikołajek nadmorski czy szare wydmy. Zapobiegał wycince drzew, poszerzaniu plaż i niszczeniu roślinności pod nadmorską zabudowę. Chodząc po wydmach, przygotowywał się do seminarium edukacyjnego nt. nadmorskiej roślinności i jej roli w ekosystemie. A jesienią, gdy pustoszały plaże, organizował ich oczyszczanie ze śmieci, angażując młodzież szkolną i mieszkańców w ratowanie przyrody, i uczył ekologii.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Roztańczona brzózka – 90

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu pojawił się tutaj tygrys. Ułożył się wygodnie pod brzozą na trawie. Mimo, że w pobliżu spacerowały inne zwierzęta, które były przysmakiem drapieżnika, to nie zwracał na nie uwagi. Dla niego teraz liczyła się wygodna miejscówka.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 544

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do klubowego holu. Przyjrzała się zdjęciom rozwieszonym na ścianach i wielkiej gablocie, w której wyeksponowano diadem, naszyjnik i kolczyki.

– Podobają się pani? – usłyszała pytanie

– Nie bardzo, są krzykliwe i wyglądają tandetnie. Poza tym nigdy nie połączyłabym ich razem

– Czemu?

– Powinny ozdabiać, a myślę, że przytłoczyłyby każdą kobietę, która by je założyła.

– Czemu pani tu weszła?

– Byłam ciekawa co tu jest.

Młoda kobieta spojrzała na swoja rozmówczynię i zapytała:

– Czym się tu zajmujecie?

Starsza pani uśmiechnęła się i odpowiedziała:

– Szkolimy młode kobiety, żeby czuły się swobodnie, jeśli ktoś zaprosi je na królewski bal.

– Ile kosztuje taki kurs?

– Pani go nie potrzebuje – usłyszała w odpowiedzi.

Zaraz potem padło pytanie:

– Jaką pensję by pani sobie życzyła za to, żeby uczyć nasze studentki?

Młoda kobieta westchnęła cichutko i z żalem powiedziała:

– Niestety nie mogę u was uczyć.

Zdziwiła ją odpowiedź:

– Rozumiem, księżniczko. Uciekłaś z pałacu i ukrywasz się. Szpiedzy twojego ojca depczą ci po piętach, więc musisz być dyskretna. Mogę zaproponować ci nocleg i wyżywienie u mnie w zamian za dyskretną pomoc w prowadzeniu mojego klubu. Nikt nie będzie cię widział i słyszał twojego głosu. Twój pokój już czeka na ciebie.

Zaskoczona dziewczyna spojrzała uważnie na swoją rozmówczynię i krzyknęła z wrażenia:

– Urodzinowa wróżka.

– Tak kochanie.

– Musimy uciekać, nie jesteśmy tu bezpieczne.

– Jesteśmy, już jesteśmy. Jak tylko dotknęłaś drzwi, przeniosłam cię do holu mojego pałacu ukrytego w czarodziejskiej krainie. Jeśli ktokolwiek wszedł za tobą do budynku, to zobaczy tylko zwykłą ludzką kawiarnię nazwaną „Klubem Anonimowych Księżniczek”.

Padły sobie w ramiona. Wyściskały się, a po chwili wróżka powiedziała z namysłem:

– Wiesz, utworzyłam to miejsce, żeby ciebie przyciągnąć i ci pomóc, ale teraz sobie myślę, że może naprawdę warto taki klub poprowadzić? Zastanów się, proszę.

– Dobrze – odpowiedziała uszczęśliwiona księżniczka i razem ze swoją matką chrzestną przeszła przez hol i weszła do środka, żeby obejrzeć pozostałą część pałacu przeznaczonego na Klub Anonimowych Księżniczek.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 25

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał jak najszybciej dotrzeć do kutra, który wkrótce odpływał.

Już widział go coraz wyraźniej i wtedy przyspieszył jeszcze bardziej, zapominając o niewygodzie, bólu i zmęczeniu.

Po kilkunastu minutach był już na pokładzie kutra, razem z innymi. Teraz był tak szczęśliwy jak nigdy dotąd.

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 54

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dużego stołu, który stał w jadalni. Nikt go nie zauważył, bo wszyscy byli zajęci obiadem i towarzyską rozmową.

Tymczasem maleńki samolocik podskakiwał chwilkę, jakby nie wiedział, w którym kierunku ma się teraz udać – w prawo, lewo, do przodu, a może trochę na ukos? Tyle par nóg widział pod stołem. Damskich, męskich, nawet dziecięcych, które zwisały z krzesła, bo były zbyt krótkie, żeby dotknąć podłogi. Komu ma przekazać wiadomość schowaną w jego wnętrzu?

Jego rozterki przerwał niespodziewany podmuch powietrza, który poturlał go prosto pod nogi najstarszej kobiety, a potem uniósł w górę, umieszczając samolocik na spódnicy staruszki. Ta zdziwiona wzięła go do ręki i rozwinęła. Przeczytała: „Kochanie wreszcie wróciłem, czy wyjdziesz do ogrodu, żeby się ze mną przywitać?”.

Uniosła głowę i zobaczyła swojego ukochanego, który zaginął na wojnie kilkadziesiąt lat wcześniej. Stał teraz w ogrodzie, wyprostowany, choć opierał się na lasce. Nie zważając na nic, wybiegła do niego jak młoda dziewczyna, uściskali się serdecznie, a on zapytał: „czy jesteś gotowa?”.

Staruszka pomyślała chwilkę, spojrzała na rodzinę przy stole i powiedziała: „Tak, żegnałam się z nimi już od miesiąca, zdaje się, że są przygotowani na moje odejście”. Popatrzyła jeszcze raz na każde ze swoich bliskich, przesłała im serdeczny uśmiech, ciepło, miłość i błogosławieństwo. Rozejrzała się po ogrodzie, spojrzała na dom i powiedziała, „Tak, wypełniłam już swoją służbę na Ziemi”.

Odchodzili powolutku, jakby chcieli, by zobaczyli ich ci, którzy chcieliby ich zobaczyć. Tymczasem pielęgniarka zmierzyła puls starszej pani siedzącej na krześle i po chwili z kamienną twarzą podeszła do pana domu. On momentalnie spoważniał. Z miłością popatrzył na ciało swojej matki i powiedział: „Kochani, dziękuję wam wszystkim za najwspanialszy prezent, jaki mogliśmy dać naszej ukochanej mamie, babci, prababci. Umarła spokojnie i w naszych gronie, wiedzieliśmy, ze to się stanie. Nie chciałem, żeby była przy tym sama.”

Obecni zaczęli płakać, ale wkrótce przestali, bo ich serca otuliła otucha. Mała kartka papieru, która była samolocikiem, uniosła się w górę i jakimś sposobem rozwinęła się w wielki biały ekran, który wyświetlał słowa: „Kochani, dziękuję wam za wszystko, jestem szczęśliwa. Kiedyś za wiele wiele lat spotkamy się znowu. Na razie cieszcie się sobą i życiem oraz miłością, którą wszyscy się wzajemnie otaczamy”.

Syn zmarłej kobiety przytulił swoją żonę. Inni też stali poprzytulani w parach lub grupkach. I choć nie widzieli odchodzących staruszków, to patrzyli w ich stronę, jakby skądś wiedzieli, że oni właśnie tam są.

Autor: Ewa Damentka

Starszy mężczyzna – 24

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo parę chwil wcześniej ujrzał chłopca biegającego za motylem z podbierakiem w ręku. Widocznie nie wiedział, że te motyle są pod ochroną.

Mężczyzna był biologiem, a z zamiłowania entomologiem.

Co sił w nogach biegł za chłopcem. Pragnął uświadomić mu, że goni za chronionym okazem. Udało się!

Spacerując z chłopcem po wydmach z pasją rozmawiali o motylach. W czasie rozmowy mężczyzna zobaczył dla siebie szansę.

Zgłosił się do miejskiego domu kultury z propozycją prowadzenia zajęć dla młodzieży z zakresu entomologii.

Okazało się, że jest sporo chętnych osób.

W krótkim czasie rozpoczęły się zajęcia z korzyścią dla obydwu stron. Młodzież spędzała ciekawie poza szkolny czas, a mężczyzna cieszył się, że na emeryturze ma z kim dzielić się swoją wiedzą, a i serce biło równym rytmem.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Roztańczona brzózka – 89

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu wylądowali tutaj kosmici. Wysiedli ze swojego wehikułu i rozejrzeli się. Brzózka tak im się spodobała, że ją wykopali i zabrali na swoją planetę. Tam posadzili ją w wilgotnej glebie. Wtedy to na ich planecie rozmnożyła się przyroda. Drzew i krzewów zaczęło przybywać.

Autor: Sokolik

Młoda kobieta – 543

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Ze zdziwieniem popatrzyła na malutkie stoliki i krzesełka. Na miniaturowe kubeczki i talerzyki. Na zabawki starannie ułożone w kącie dużej sali. Z zaplecza wyszła jakaś kobieta. Spojrzała na nowo przybyłą i zapytała: „To pani jest tą nową wychowawczynią? Dobrze, że pani już jest. Mamy jeszcze dużo roboty, a już za chwilę musimy otwierać przedszkole”.

Autor: Ewa Damentka