Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były widoczne i podziwiane przez grupę turystów, którzy siedzieli na długiej, drewnianej ławie. Odpoczywali w otoczeniu pachnących sosen.
Autor: Sokolik
ćwiczenia literackie
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były widoczne i podziwiane przez grupę turystów, którzy siedzieli na długiej, drewnianej ławie. Odpoczywali w otoczeniu pachnących sosen.
Autor: Sokolik
Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wiedziała, że do mety jeszcze kawałek. Mijało ją wiele zawodniczek. Nie spieszyła się po wygraną w tym marszobiegu. Dla niej liczyło się to, że wzięła w nim udział.
Na trybunach siedzieli jej rodzice, którzy mocno ją wspierali. Cieszyli się razem z nią.
Autor: Sokolik
Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i uśmiechnął się do własnych myśli. Dziś dzień jego ślubu z ponętną olbrzymką. Przyspieszyli swój ślub, gdy zorientowali się, że jego narzeczona już jest przy nadziei. Cieszyła go myśl o rychłych narodzinach jego pierworodnego dziecka. Długo marzył o własnej rodzinie. Czuł, że już dorósł do małżeństwa i do ojcostwa. Nie mógł się już odczekać własnych dzieci. Jak szybko będą się rozwijać? Kiedy go przerosną? Te myśli otulały go i grzały, kiedy szedł do wielkiej pieczary na ceremonię ślubną.
Autor: Ewa Damentka
Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.
Otworzył ją i zobaczył, że w środku znajdowała się zapisana kartka. Wyciągnął i odkrył, że to list od jego małżonki. Napisała, że przesyła mu prezenty z podróży i serdecznie go pozdrawia. Uradowany kustosz zakończył swój dyżur i poszedł do domu.
Autor: Sokolik
Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i uprzytomnił sobie, że jest olbrzymem. Wiekowym olbrzymem o strukturze pełnej mocy, silnym umiejętnością przetrwania i doświadczeniami przeszłości. Zaczerpnął z nich pozytywną energię i wtedy otworzyło się w nim źródło życia, z którego wypływały strumienie wypełniające rysy przeszłości. Strumienie uzdrawiające jego ciało i jego życie.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Stado obłoków przepływało nad piękną zieloną krainą. Były różnych kształtów i rozmiarów. Co jakiś czas przelatywały między nimi ptaki.
Autor: Sokolik
Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Zobaczyła długi korytarz. Poruszała się po nim spokojnie. Miała wrażenie, że kiedyś już tu była, ale bardzo dawno temu.
Gdy doszła do głównej sali, zobaczyła, że przy dużym, kwadratowym stole, siedzą kobiety w tym samym wieku, co ona. Po chwili przypomniała sobie, że to jej przyjaciółki z przedszkola. Kiedyś grały wspólnie przedstawienie, w którym były księżniczkami. Teraz postanowiły spotkać się ponownie, nikomu nic nie mówiąc. To było ich sekretne miejsce spotkań.
– Jak miło, że do nas dołączyłaś! – rzekła Martyna do Basi.
Wszystkie pięć kobiet, umówiły się na kolejne spotkanie. Stwierdziły, że będą to ich anonimowe spotkania. Dzięki temu, czuły wspólną więź.
Autor: Sokolik
Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i wstał. Otworzył okno, przez które wleciał szerszeń.
Ten owad zaczął latać wokół i głośno bzyczał. Olbrzym zignorował go, poszedł do kuchni i usmażył sobie jajecznicę. Kiedy była nałożona na talerzu, szerszeń wleciał w nią i zaczął zjadać.
Olbrzym się trochę zdenerwował, ale pomyślał, że owad jest bardzo głodny. W związku z tym poszedł usmażyć sobie następną. Kiedy zabrał się do jedzenia, wtedy szerszeń przerwał jedzenie i wskoczył do jego talerza.
Olbrzym był w dużym szoku. Złapał szerszenia, włożył go do słoika i wyniósł na zewnątrz. Wypuścił go za swoją działką. Potem wrócił do domu.
W nocy znowu usłyszał głośne bzyczenie. Otworzył oczy i zapalił lampkę stojącą przy łóżku. Okazało się, że to ten sam szerszeń, który był tu rano. Olbrzym ponownie go złapał i wyniósł dalej od domu. Po powrocie, szybko zasnął.
Na ranem znowu przyleciał ten sam szerszeń. Olbrzym po namyśle wpadł na pewien pomysł. Poszedł do szopy i na jej górze przymocował okrągłe gniazdo.
Przez kolejne dni szerszenia już nie było w jego domu. Gdy olbrzym przechodził przez podwórze, zobaczył jak szerszeń wylatywał z gniazda i leciał na łąkę.
Autor: Sokolik
Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.
Otworzył ją i zobaczył, że w środku była mapa. Na niej oznaczono plany lokalizacji i zagospodarowania nowego budynku. Bardzo się z tego ucieszył, bo teraz będzie miał nowe mieszkanie w pobliżu muzeum.
Autor: Sokolik
Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i wydmuchał nos.
Autor: Libusza Kowalska