Starszy mężczyzna – 33

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał skrócić drogę, by zatrzymać swoją ukochaną, która po krótkiej ale intensywnej awanturze strzeliła focha i odeszła. Szła energicznym krokiem nadmorską promenadą.

Próbował ją dogonić, lecz w pewnym momencie jego spodenki kąpielowe zaczepiły się o kolce dzikiej róży. Na szczęście chwycił je w porę i podciągnął do góry. Honor uratowany, a z nim poczucie własnej wartości.

To drobne zdarzenie go otrzeźwiło, więc wrócił na plażę, położył się na kocu i z zamkniętymi oczami zatopił się w odgłosach morskich fal kojących jego rozdarte serce, które powoli uspakajało się. Spokojnie podjął decyzję, że nie będzie już biegał za swoją kobietą. Wróci to będzie, a jak nie wróci, to nie wróci… pomyślał. Choć bardzo chciał, by wróciła. To był sprawdzian jakości ich związku.

Kiedy tak leżał już całkowicie wyciszony, usłyszał cichy głos swojej ukochanej, która spytała go:

– Po co za mną biegłeś? Poszłam tylko odreagować emocje, bo cię kocham głuptasie.

Kobieta uśmiechnęła się czule, położyła się na kocu obok mężczyzny i przytuliła się do niego.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 72

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który mlaskał, ponieważ to lubił. Wtedy nawet z głębokiej ziemi wychylały się zwierzątka, aby zobaczyć co robi.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 18

Kochany Mikołaju, jeśli możesz, to zamiast prezentu dla mnie przynieś w tym roku pokój na całej Ziemi. Niech skończą się wojny i zbrojne najazdy na sąsiadów. Ja Ciebie kocham i wiem, że jestem dla Ciebie ważna, dlatego nie potrzebuję już dowodów Twojej miłości. Jeżeli zamiast tego mógłby zapanować pokój, to będzie to prezent ważny dla całego świata. Również dla mnie.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 37

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, które miło szeleściły i uginały się pod ich stopami.

Nagle Dyzio wyczuł, że liść, na który nadepnął, nie szele­ści, jest miękki i jakby… żywy? Niemożliwe! Ale na wszel­ki wypadek miś cofnął się i pociągnął za sobą Oliwkę. Za­czął przyglądać się dziwnemu liściowi, a dziewczynka po­szła za jego przykładem.

Przyklęknęli, żeby dokładniej przyjrzeć się znalezisku. Liść delikatnie zatrzepotał, a potem otworzył się, a raczej rozłożył skrzydła. Domyślacie się już chyba, że to nie był liść tylko żółty motyl, największy jaki Oliwka i Dyzio kiedy­kolwiek widzieli. Pomachał trochę skrzydłami, a następ­nie uniósł się w górę. „Dziękuję, żeście mnie nie zdeptali. Miło było was poznać” – zaszeptał i pofrunął wysoko, wy­soko. Chwilę posiedział na gałęzi drzewa, a potem odle­ciał gdzieś w nieznane.

Oliwka i Dyzio stanęli na skrawku zielonej trawy i przypa­trywali się, jak kolejne motyle budziły się i odlatywały. Na trawniku nadal pozostało wiele żółtych liści, ale wyglądał on teraz inaczej niż poprzednio, jakby zabrakło na nim czegoś istotnego.

„Te liście już chyba nie pofruną” – powiedział Dyzio, ale Oliwka pokręciła główką. Straciła ochotę na tarzanie się w żółtych liściach. Okazało się, że miała rację, bo jeszcze kilka motyli zdecydowało się ujawnić i odlecieć. Jeden z nich długo krążył nad dziewczynką i misiem, a gdy Oliw­ka bezwiednie wyciągnęła rączkę, to przysiadł na jej dłoni i posiedział chwileczkę. Potem poleciał, a uszczęśliwiona Oliwka znowu zaczęła deptać żółte liście i brodziła w nich, ciesząc się z ich chrzęstu. Dyzio również wyglądał na zadowolonego.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Młoda kobieta – 566

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Po zrobieniu pierwszego kroku uznała jednak, że wyrosła już z bajek, więc wyszła. Poszła do najbliższego teatru na przedstawienie „Krakowiacy i górale”.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 17

Kochany Mikołaju, dziękuję za życie z moimi bliskimi. Lubię te chwile, kiedy siadam przy stole, by w ich towarzystwie zjeść posiłek. Wypić gorącą herbatę lub kakao, które cieszy swym smakiem i zapachem. Lubię dom pachnący duszonym mięsem z warzywami, grochówką z majerankiem i krupnikiem z dodatkiem kurkumy. Pachnący ziołami, którymi z radością i uśmiechem na twarzy syn doprawia wszelakie potrawy. Dziękuję za te chwile luksusu na co dzień.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 71

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który bardzo tęsknił za swoją mamą. Szukał jej po całej pustyni dniami i nocami.

Był szczęśliwy, gdy pewnego dnia wreszcie się spotkali.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 34

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Wtem kółka zrobiły się ogromne, po czym straciły swe kształty.

Na rozhuśtanej wodzie pojawiła się paszcza rekina, do której dostał się mężczyzna na łódce z wędką w ręku. W paszczy rekina wędkarz zobaczył mnóstwo małych rybek, które rekin zjadł na skromne śniadanie.

I choć było ich tak wiele, mężczyzna nie zamierzał łapać żadnej rybki. Myślał tylko, jak wydostać się z paszczy rekina.

Na szczęście dla wędkarza w pewnym momencie rekin wypluł go z całym jego ekwipunkiem. Mężczyzna znów znalazł się w zacisznym zakątku jeziora. I zastanawiał się, czy to była prawda, czy może sen. Bo dość często, gdy ryby nie brały, przysypiał na łódce.

Autor: Danuta Majorkiewicz