Kochany Mikołaju – 04

Kochany Mikołaju, piszę do Ciebie list, ponieważ dużo o Tobie słyszałem, ale nigdy Cię nie widziałem. Jak możesz, to przybądź do mnie, ponieważ bardzo chcę zobaczyć Cię osobiście.

– napisałem i poszedłem z listem nad morze. Włożyłem go do szklanej butelki, zamknąłem szczelnie i położyłem na wodzie, aby fale zaprowadziły go do Mikołaja.
W środku nocy, zrobiło się jasno przed moim domem. Wstałem i zobaczyłem, że na podwórzu stoją renifery ciągnące sanie, a na nich siedział prawdziwy Święty Mikołaj. Ubrany był w czerwony płaszcz i czapkę z tamponem. Odwrócił się w moją stronę i wskazał ręką, abym przyszedł. Prędko założyłem buty, spodnie i kurtkę i pobiegłem do niego. Zaprosił mnie, abym usiadł obok niego. Zaproponował mi wspólną przejażdżkę saniami po mieście. Od razu się zgodziłem. Kiedy ruszyliśmy, poczułem się lekko i radośnie. Miałem okazję porozmawiać z Mikołajem kilka godzin, aż do następnego ranka.

Autor: Sokolik

Poranek obudził się – 87

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i spojrzał na biały sufit swojego pokoju. Wiedział, że czas wstawać i szykować się do szkoły. Gdy był już gotowy do wyjścia, jego rodzice siedzieli w kuchni przy stole. Pożegnali się z nim, ze swoim synem, któremu dali na imię Poranek, ponieważ urodził się pewnego słonecznego poranka, dziesięć lat temu. Dostał od mamy kanapki oraz jabłko, które chętnie zabrał ze sobą. Po kilku minutach wyszedł z domu, a rodzice zajęli się swoją pracą.

Autor: Sokolik

Rozległa pustynia – 64

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który spacerował po niej. Zostawiał dość duże ślady, po których potem wracał.

Autor: Sokolik

Kochany Mikołaju – 02

Kochany Mikołaju, myślę o Tobie, gdy przypomina mi się pewna anegdota opowiadana przez moją mamę. Na początku XX wieku, gdy chłopi z rodzinnej wsi mojego dziadka jechali na targ do miasta furmankami ciągniętymi przez konie, a działo się to zimą, zbierali się zawsze w grupę. W lesie, który przemierzali, gromadziły się watahy wygłodniałych wilków. Wyruszali praktycznie jeszcze nocą, aby o świcie być w miasteczku. Z tego okresu pochodziła modlitwa czy też może wezwanie do świętego. Przytaczam je tak jak mi przekazano: „Święty Mikołaju trzymaj wilka w raju, trzymaj go za nogę, niechże mu ujść mogę”.

Autor: Elżbieta Olejnik

Piękne popołudniowe słońce – 29

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Oliwka za­częła zbierać je do swojej siatki. Znalazła jeszcze sporo zielonych, czerwonych i brązowych liści. Postanowiła ukwiecić nimi dywan w swoim pokoju.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Młoda kobieta – 562

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Jednak na wszelki wypadek zostawiła uchylone drzwi. Tak się złożyło, że skorzystał na tym kot, który był po drugiej stronie ulicy. Ciekawy wszedł za kobietą, ale po chwili wyszedł na zewnątrz. Stwierdził, że woli być sobą niż księżniczką.

Autor: Sokolik

Rozległa pustynia – 63

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który przeżył zeszłej nocy potworną piaskową burzę. W jakiś sposób była zupełnie inna niż wiele, które przed nią widział. Niekoniecznie ze względu na jej siłę. Wychodził cało z o wiele cięższych opresji. Ta ostatnia, kiedy ustała, odsłoniła inny świat. Świat, który ukazał się z zupełnie innej perspektywy niż poprzednio.

Autor: Gwiazdeczka