Piękne popołudniowe słońce – 28

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Liście tyl­ko na to czekały. Uniosły się i zaczęły fruwać w powie­trzu, przyjmując niezwykłe kształty. Na koniec uformowa­ły się w jesienną dziewczynkę, która miała liściastą buzię, rączki, nóżki, a nawet warkoczyki przewiązane liściastą wstążką. Z liści zrobione było również jej ubranie, które wirowało i odsłaniało kawałeczek brzuszka lub ramię. Oliwka przyglądała się jej uważnie, ale jej zaniepokojenie zniknęło, gdy zobaczyła, że pod liściastą pelerynką mała miała całkiem porządne żółte wełniane ubranie. Powie­działa, że ma na imię Słoneczko i że chciałaby zaprzyjaź­nić się z Oliwką i Dyziem. Oliwka spojrzała na Dyzia, Dyzio spojrzał na Oliwkę. Chwilę popatrzyli sobie w oczy i zrozumieli się bez słów. Zgodnie oświadczyli, że chętnie zaprzyjaźnią się ze Słoneczkiem i będą się z nią bawić zawsze, gdy Słoneczko będzie mogło się z nimi spotkać. Szybko przeszli do czynów. Śmiali się, skakali, bawili w berka i chowanego. Co ciekawe, rodzice Oliwki nie wi­dzieli Słoneczka, tylko wirujące żółte liście, które opadały na trawnik i znowu z niego wzlatywały w niebo. Oliwce i Dyziowi nie przeszkadzało, że dorośli nie widzieli Sło­neczka. Oni widzieli je doskonale i bawili się wybornie. Słoneczko również było zadowolone, a wszystkie żółte li­ście garnęły się do zabawy, jakby wiedziały, że teraz jest najlepszy czas na to, by się bawić.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Rozległa pustynia – 62

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zdawał się spać na stojąco. Możliwe, że medytował lub znieruchomiały czerpał energię z niesamowitej przestrzeni, która go otaczała. Widok był niezwykły.

Autor: Gwiazdeczka

Poranek obudził się – 86

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i spojrzał na miasteczko w pobliżu. W niektórych domach pozapalały się światła, a coraz więcej osób zaczęło pojawiać się na dworze. Niektórzy szli dość wolno, inni szybko. Dzieci szły do szkoły, a dorośli do pracy.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 27

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Tam przy­szły z lasu różne zwierzątka, które pojawiły się przy Dyziu i Oliwce. Najwięcej było saren. Nie brakowało także łosi, jeleni, ani młodych wilczków. One to dopiero się wygłu­piały.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 26

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści.

Spacerował z nią po rozległym parku. Porośniętym wyso­kimi drzewami, mnóstwem krzewów i kwiatów. Było to w okolicy starego zamku, a Oliwka w towarzystwie sympa­tycznego Dyzia czuła się jak księżniczka.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 61

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który marzył o tym, aby kiedyś wzbić się w powietrze i obejrzeć z lotu ptaka ten niesamowity krajobraz. Niczym Ikar myślał nawet o skonstruowaniu skrzydeł, za których pomocą mógłby być może zrealizować swoje marzenia.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 561

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. W środku pod sufitem wisiały kolorowe serpentyny. Pomyślała, że ktoś szykuje salę na czyjeś urodziny. Po chwili zobaczyła młodą kobietę, która bardzo się ucieszyła z jej obecności. Były w tym samym wieku.

– Pani pewnie przyszła, aby pomóc w przygotowaniu przyjęcia dla mojej córki?

– Tak. Zrobię to bardzo chętnie. I tak nie mam nic do roboty! – powiedziała zgodnie z prawdą Roksana.

– Bardzo się cieszę – odpowiedziała Beata.

Całe popołudnie spędziły na przygotowywaniu sali. Chciały sprawić największą niespodziankę sześciolatce.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 25

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkro­czył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Trawnik okazał się być latającym dywanem. Powoli uniósł się, do­stojnie zatrzepotał frędzlami i przeniósł w nieznane Dyzia, Oliwkę, jej rodziców, alejki i drzewa. To „nieznane” było całkiem miłe, zwłaszcza, że latający dywan przeniósł również panią, która sprzedawała watę cukrową. Z miłym uśmiechem zaproponowała kolorową watę rodzicom Oliwki, którzy udawali, że nie widzą i nie słyszą, jak Oliw­ka piszczy z radości. Dyzio i Oliwka doskonale wiedzieli, że rodzice udają, a rodzice wiedzieli, że oni wiedzą. Wie­działa o tym również pani z watą cukrową, która czekała z miłym uśmiechem, aż zakończy się zakupowy ceremo­niał. Skończyło się na tym, że Oliwka dostała patyczek z różową watą cukrową, jej mama z pomarańczową, tata czerwoną, a Dyzio dumnie dzierżył w łapce zielono-nie­bieską. Kiedy ostatnia wata cukrowa została wydana, pani, która ją sprzedawała, uniosła się w górę jak balonik i razem ze swoją maszynką uleciała gdzieś w inne nie­znane. Tymczasem to nieznane, w którym przebywali ro­dzice z Oliwką i Dyziem stało się całkiem oswojonym nie­znanym, więc całą czwórką zgodnie udali się na spacer, żeby pooglądać, jak to ich nieznane wygląda. Szybko uznali, że jest bardzo znajome i wygląda tak, jakby nigdzie nie wyjeżdżali. Wtedy dywan z liści opadł z ci­chym westchnieniem. Widocznie miał nadzieję na dłuż­szą podróż. Kiedyś może się uda. Na razie Oliwka z Dyziem i rodzicami postanowili wrócić do domu na niedziel­ną kolację.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Poranek obudził się – 84

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i zobaczył, jaki ten świat jest wspaniały. Zachwycony był szczególnie przyrodą. Zielone pola, lasy, łąki i różnokolorowe kwiaty ukazywały piękno wiosny. Z każdą kolejną minutą robiło się coraz widniej. W związku z tym poranek musiał przenieść się w miejsce, gdzie była jeszcze noc.

Autor: Sokolik