Piękne popołudniowe słońce – 24

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Wyglądał jak gwiazda estrady, która wchodzi na czerwony dywan.

Liście otulały korzenie kwitnących obficie krzewów lawendy w różnych odcieniach fioletu.

Oliwka z misiem przyglądali się kolorowym motylom, które fruwały nad krzewami lawendy i pięknie komponowały się z kolorami jesieni.

Wrócili ze spaceru szczęśliwi, pełni energii.

W nocy przytuleni do siebie, śnili kolorowe sny.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Danuta Majorkiewicz

Rozległa pustynia – 60

Rozległa pustynia, z wielkimi piaszczystymi wydmami, przybrała głęboką żółto-pomarańczową barwę. Na tle błękitnego nieba wyraźnie odcinała się sylwetka wielbłąda, który zgubił gdzieś telefon i zaniepokojony, czy znajdzie go szybko na rozległej pustyni, rozglądał się nerwowo dookoła, a piach sypał mu po oczach. Czekał na telefon od przyjaciela i bardzo zależało mu na odnalezieniu zguby.

Autor: Gwiazdeczka

Starszy mężczyzna – 32

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo chciał jeszcze raz zobaczyć zachód słońca nad wielkim jeziorem. Czuł, że nie ma dużo czasu. Rodzina chciała go wywieść do domu opieki, a on nie mógł wyjechać bez pożegnania z wydmami, jeziorem i zachodzącym słońcem.

Udało się, dotarł nad brzeg jeziora. Plecami oparł się o kamienny głaz, który tam stał od niepamiętnych czasów i stopniowo wyrównywał oddech.

Kolejny raz zobaczył zachód słońca i poczuł, że już jest gotowy do dalszej podróży. Nawet nie wiedział, że jego wnuki poszły za nim. Chłopcy bali się o jego zdrowie. Teraz ukryci za wydmą cieszyli się, że dziadek wygląda na szczęśliwego.

Początkowo chcieli do niego podejść, ale uznali, że zrobią to dopiero wtedy, gdy będzie wracał do domu. Teraz należy mu się chwila prywatności…

Chcieli się wycofać kawałek i niby przypadkiem spotkać go w drodze powrotnej, jednak coś ich zatrzymało, nie wiedzieli co…

Zobaczyli, że do złotego zachodu słońca dołączył inny blask, a z nieba w dół zaczęły spływać świetliste postacie. Jedna z nich podeszła do dziadka. Chłopcy rozpoznali w niej swoją babcię.

Dziadek wstał i przytulił się do świetlistej żony. Ona powiedziała „już jesteś gotowy”. Uśmiechnęła się do wnuków i pomachała im ręką, a następnie poprowadziła dziadka w stronę świetlistych postaci.

Gdy dziadek dołączył do nich, odetchnął głęboko i rozejrzał się po okolicy, jakby chciał ją zapamiętać na zawsze. Zauważył wnuki. Przesłał im ciepły przepraszający uśmiech i telepatycznie przekazał myśl: „na brzegu jeziora leży tylko moje ciało, ja żyję dalej. Jestem zdrowy i szczęśliwy’. Następnie uleciał do nieba, tak jak pozostałe świetliste postacie.

Chłopcy przykucnęli za wydmą i długo nie mogli się poruszyć. W sercach czuli wielki ból, który stopniowo ustępował miejsca uldze i wielkiej spokojnej radości. „Dziadek już jest zdrowy i szczęśliwy” – pomyśleli.

Potem zadzwonili do rodziców, żeby powiedzieć, co zobaczyli. Rodzice uwierzyli im, ale poprosili, żeby zachowali to dla siebie i nie wspominali o tym policji i innym służbom, które przyjadą po ciało. Powiedzieli, że dziadek uchodził w okolicy za dziwaka i lepiej, żeby nie mówiono tak o jego rodzinie.

Późnym wieczorem, gdy ciało dziadka zostało już zabrane do kostnicy, rodzice zamknęli drzwi, zasłonili okna, wyłączyli światło, tak jakby wszyscy poszli spać. Tymczasem sami, razem z synami usiedli w dużym pokoju i poprosili, by chłopcy jeszcze raz, szczegółowo opisali, co zobaczyli nad jeziorem.

Słuchając, płakali i uśmiechali się jednocześnie. Ogarnął ich spokój i wielka nadzieja.

Potem popatrzyli sobie głęboko w oczy i uznali, że warto wtajemniczyć chłopców w ich plany.

Wyjaśnili im, że po śmierci dziadka chcieli sprzedać dom. Jednak teraz chcieliby go zostawić, po to, żeby przyjeżdżać tu na weekendy i odwiedzać jezioro, tak ważne dla dziadka.

Chłopcom bardzo spodobał się ten pomysł. Prosili tylko, żeby często oglądać zachody słońca nad tym jeziorem. Bo to właśnie one były ważne dla dziadka. Powiedzieli, że dzięki temu lepiej będą pamiętali, jak dziadek i babcia razem ulatywali do nieba.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 23

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Rosły tam krokusy, tulipany i róże. Każdy z tych kwiatów był innego koloru. Oliwka przeszła się wśród nich, oddychając i czując ich piękne zapachy. Za to Dyzio wolał popływać w pobliskim stawie.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Starszy mężczyzna – 31

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo jeszcze przed zmierzchem chciał dotrzeć na plażę.

Specjalnie przyjechał z drugiego końca świata, żeby jeszcze raz odwiedzić dom rodzinny i plażę, na której kiedyś spotkał piękną księżniczkę, o której śnił całe życie. Wiedział, że to niemożliwe, ale miał nadzieję, że może jednak zobaczy ją znów, nakarmi jej widokiem swoje oczy i serce, a potem wróci do domu, żeby dalej wieść spokojne życie emeryta.

Udało się…, dotarł na plażę. Usiadł na piasku i oparł się plecami o wielki głaz. Zamknął oczy i przypomniał sobie pierwsze spotkanie z piękną nieznajomą. Zresztą trudno to nazwać spotkaniem. On patrzył na nią z zachwytem, a ona uśmiechnęła się uroczo i szepnęła: „jeszcze wiele, wiele lat minie, zanim porozmawiamy”. Potem odwróciła się od niego i zaczęła tańczyć zwinnie i radośnie.

Wydawała mu się postacią z innego świata, z bajki. Nigdy przedtem, ani potem, nie widział tak pięknej kobiety. W dzieciństwie widywał ją wiele razy. Zakradał się na plażę, chował się za głazem lub siedział w krzakach, żeby ją obserwować. Ona nie zwracała na niego uwagi. Czasami płakała, czasami siedziała na piasku i patrzyła w dal lub przyglądała się długiemu kijowi leżącemu u jej stóp. Drągowi, który zawsze miała ze sobą. Tańczyła bardzo rzadko. Kiedy to się zdarzało, on czuł, jakby w jej tańcu skupiało się całe piękno tego świata. Wtedy przepełniało go wzruszenie.

Takie myśli przychodziły mu do głowy, gdy próbował wyrównać oddech po męczącym spacerze. Wreszcie spokojny oddech wrócił, a on podniósł głowę i ze zdziwienia otworzył usta. Piękna nieznajoma znowu tańczyła, lekko, radośnie, z wdziękiem. Wyglądała tak samo jak kilkadziesiąt lat temu, gdy zobaczył ją pierwszy raz.

Ich oczy odnalazły się i uśmiechnęły do siebie. Piękna księżniczka dygnęła i gestem dłoni zaprosiła go, by podszedł bliżej. Kiedy stanął przed nią, z zakłopotaniem opuścił głowę i popatrzył w dół, na piasek. Wtedy zobaczył, co było przymocowane do kija, z którym się nie rozstawała. Zimny blask metalu zaskakiwał.

Podniósł głowę, spojrzał w jej uśmiechnięte oczy i zapytał:

– Czy to już czas?

– Tak – odpowiedziała.

– Teraz użyjesz tego? – dłonią wskazał długie srebrzyste ostrze.

– Tak, ale w inny sposób niż myślisz.

– Dlaczego teraz?

– Bo nadszedł twój czas i jednocześnie ty jesteś gotowy.

– Będzie bolało?

– Skądże.

– Czyli wszystko się skończy? Przestanę istnieć?

– Dopiero zaczniesz.

– Jak to?

– Jestem tu po to, żeby odprowadzić cię do twojego nowego świata.

– Zostaniesz tam ze mną? – zapytał z nadzieją.

– Nie – uśmiechnęła się i dodała – jestem tylko przewodnikiem i dbam o twoją bezpieczną podróż.

Rozłożyła ostrze, które wyglądało jak kosa. Uruchomiła sekretny zatrzask i metal zamienił się w dość szeroką poziomą belkę przymocowaną do pionowego grubego drąga.

Weszła na tę belkę, jedną ręką złapała za kij, a drugą wyciągnęła w kierunku mężczyzny. On przyjął zaproszenie. Trzymając się jej pomocnej dłoni, wszedł na belkę. Był spokojny. Bez zdziwienia patrzył, jak się unoszą i lecą coraz wyżej i wyżej. W pewnej chwili przed nimi pojawił się złoty most. Wtedy zatrzymali się, a ona pomogła mu na niego wejść.

– Po drugiej stronie mostu czeka na ciebie twoje nowe życie – powiedziała i zapytała – czy się go obawiasz?

Mężczyzna zamyślił się, zapatrzył w dal, posłuchał głosu serca i zdziwiony powiedział:

– Nie, nie boję się. Czuję się, jakbym wracał do domu.

– Bo tak jest – uśmiechnęła się i puściła jego dłoń.

Uważnie patrzyła, jak szedł. Zauważyła, że z każdym krokiem prostował się i szedł coraz odważniej.

Gdy mężczyzna znalazł się już po drugiej stronie mostu, wróciła na plażę, żeby znowu potańczyć. Bardzo lubiła to robić. I rzeczywiście czuła się wtedy, tak jakby była piękną księżniczką.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 22

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Miś lękliwie obejrzał się za siebie, bo przestraszył się wielkiego cienia, który zasłonił słońce. Po chwili odetchnął z ulgą. To nie był żaden zły stwór, który czyhał na Dyzia i Oliwkę. To był tata Oliwki, który, rozmawiając z jej mamą, niby przypadkiem przysunął się bliżej dziewczynki i jej misia. „Rozumiem” – pomyślał uradowany i uspokojony Dyzio. – „Oliwka myśli, że ma swobodę, a rodzice czuwają, żeby była bezpieczna! Tak zawsze powinno być”. Uradowany dał się ponieść zabawie. Mógł być sobą i cieszyć się razem z Oliwką. Już nie musiał być jej ochroniarzem. Skoro wiedział, że małą zawsze chronią rodzice, to mógł kochać ją całym swoim serduszkiem, bawić się i dawać jej chwile szczęścia, które pozostaną z nią na zawsze.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka