Mróz malował – 79

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Daleko, za wysokimi szczytami, słońce zapowiedziało nadejście wiosny, która w najbliższych dniach pojawi się tutaj.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 22

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Właśnie takie wybrała sobie na wybudowanie domu.

Kobieta, mężatka, z trójką dzieci, postanowiła tu spędzić resztę życia. Jej mąż pracował na budowie w dużych miastach, ale przyjeżdżał co weekend, aby skończyć ich dom. Z każdym kolejnym tygodniem, widać było znaczne postępy. Dom miał już piwnice, parter oraz piętro, gdzie znajdował się duży taras zewnętrzny.

Po kilku latach, cała rodzina przeprowadziła się do tego pięknego miejsca przy wielkim lesie. Każde dziecko miało swój własny pokój. Był jeszcze pokój dla gości, którzy byli zawsze tu mile widziani.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 53

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, skąd zauważyli, jak równie dumnie spacerował parkową ścieżką ślimak winniczek ze swoją ukochaną winniczką.

Dyzio z Oliwką, pełni troski o ich bezpieczeństwo, przenieśli je na trawnik. To była dla nich ważna chwila, kiedy ślimaki przeżyły szybką podróż w przestrzeni i czasie, który czasami potrafił przyspieszać i zwalniać.

Zaś Dyzio z Oliwką zrozumieli, że najcenniejszym darem jest czas poświęcony przyjacielowi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 574

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Naprzeciw niej, stanęła osoba, którą doskonale znała.

– Mamo? Co tutaj robisz? – spytała zdziwiona córka.

– Weszłam sprawdzić, co tutaj się mieści. Ja też chcę poczuć się jak księżniczka.

– To w takim razie od dzisiaj obydwie jesteśmy księżniczkami!

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 21

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, położone na skarpie, z której rozpościerał się cudowny widok na dolinę i jezioro mieniące się szafirem w otulinie porannej mgły. Wokół przestrzeń, cisza, woda, słońce malujące niebo ciepłymi barwami i las okalający dolinę. Na skarpie dom, gdzie goście potrzebujący ciszy nie przeszkadzają sobie. Gospodarze, którzy wszystko spinają w całość i zapewniają dyskretną opiekę. Tworzą niezwykły klimat wnętrz o pięknym charakterze i prostym wyposażeniu, które współgra z pięknem przyrody i daje poczucie komfortu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 78

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Niespodziewanie pojawiła się jaskółka. Za nią przybyły kolejne. Latały zupełnie swobodnie przez całe popołudnie.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 20

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Tak opisano w przewodniku magiczny, leśny ogród. Rosło w nim kilkadziesiąt gatunków drzew i kilkaset gatunków roślin i kwiatów. Przez jego teren, prowadziła tylko jedna ścieżka. Miała ponad dziesięć kilometrów długości. Fauna ogrodu także była bogata.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 52

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Patrzyła na to zdanie i zastanawiała się, jak najlepiej przedstawić je na rysunku. Była w kłopocie. Miała do dyspozycji kolorowe kredki i mogła namalować całkiem ładny obrazek, ale czuła, że to nie wystarczy. Obraz w jej wyobraźni był przestrzenny, Dyzio i Oliwka szli, a liście tańczyły wokół nich. Jak oddać to na dwuwymiarowym rysunku, w jednym kadrze?

Nie czuła się na siłach, by dziś narysować tę scenę. Odłożyła ją więc na później. Dołączyła do listy swoich malarskich marzeń. Namaluje ją, gdy będzie gotowa, podobnie jak namaluje tańczącą brzózkę i piękną nieznajomą z warszawskiego tramwaju.

Autor: Ewa Damentka

Przydrożny kamień – 69

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w wewnętrzną mowę ludzi. Dzięki temu, poznawał ich lepiej i rozumiał ich nietypowe zachowania.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 19

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne… Nie wiedział, jakim cudem tu trafił. Wystartował z wielkiej góry podobnie jak jego koledzy. Jednak teraz, mimo dobrej widoczności, nie widział żadnego paralotniarza.

Zastanawiał się przelotnie, czy czasem nie wleciał do jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Może do innego świata, ukrytego za niewidzialną zasłoną? Szybko odgonił te myśli i rozkoszował się lotem, świeżym powietrzem i piękną krainą na dole.

Po pewnym czasie uznał, że miejsce nie jest „prawie odludne”, jest zupełnie odludne. To co brał za dachy domów, okazało się skalną formacją, o zaskakujących geometrycznych kształtach. Nigdzie nie widział ludzi, samochodów, nawet dymu, świadczącego o istnieniu ludzkiej siedziby.

Zastanawiał się, czy wylądować, gdy ujrzał przez sobą delikatną zasłonę, wiatr pchał ją prosto na nią. Kiedy był już blisko, zobaczył, że zasłona rozwiała się i odsłoniła wielkie okno, pionowe okno, a może „przeszklone” drzwi? Były teraz szeroko otwarte.

Zobaczył przez nie znajomy świat i wielu paralotniarzy. Przez chwilę zastanawiał się, co robić – skręcić i zostać w tym magicznym miejscu, czy wrócić do siebie, do swojego świata.

Chwilę bił się z myślami, a potem jego twarz rozjaśniła się i zagościł na niej spokój. Już wiedział, co robić. Pewność przenikała każdą jego myśl i każdą cząsteczkę ciała. Rozluźnił się i spokojnie odetchnął. Był szczęśliwy i spokojny, bo nareszcie zrozumiał, gdzie chce być, gdzie jest jego prawdziwe miejsce, prawdziwy świat. Wybrał go świadomie i nigdy potem nie żałował swojej decyzji.

dla Marka napisała Ewa Damentka