Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi małego smutnego chłopca. Był pochmurny, wietrzny dzień. Lekki samolocik niesiony prądami powietrza przyleciał do niego z daleka, z Krainy Uśmiechu. Urozmaicił mu czas i sprawił, że na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech.
Autor: Danuta Majorkiewicz