Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dyzio patrzył nieśmiało na Oliwkę, bo marzył o tym, żeby zanurzyć się w tych liściach, wytarzać się w nich i wtulony w nie chłonąć ich zapach.
Nie wiedział, jak powiedzieć o tym Oliwce. Też nie wiedział, czy jej się ten pomysł spodoba. Oliwka marzyła o tym samym, ale nie wiedziała, czy to spodobałoby się jej rodzicom.
Wkrótce jednak sama zdecydowała, że zacznie się tak bawić. Przy kopczyku pełnym liści niby przypadkiem opuściła Dyzia, a potem niby go w tych liściach szukała. Trwało do wystarczająco długo, by rodzice zorientowali się, co robi i dlaczego.
Uśmiechnęli się do siebie, bo doskonale pamiętali swoje dziecinne zabawy i pragnienia. Podeszli więc do Oliwki i udawali, że pomagają jej szukać misia, który był bardzo widoczny, mimo że nieudolnie próbował się schować pod dużym liściem.
Korzystał z okazji, tulił się do dopiero co opadłych, świeżych, soczystych liści, Oliwka się bawiła, a rodzice cieszyli się razem z nią. Na koniec Dyzio został uroczyście znaleziony, podniesiony z liściastego dywanu i przytulony przez Oliwkę. Potem cała rodzina poszła do kawiarni na pyszny deser.
grudzień 2023
dla Oliwki napisała Ewa Damentka