Wielki diament – 19

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu ciężki samochód przejechał po nim i go zadrapał.

Diament przetoczył się więc na pobocze i zaczął myśleć nad docenianiem siebie samego Wiedział, że jest skarbem, ale nie zauważał tego nikt inny. Co więcej nawet ktoś go bezmyślnie uszkodził i pojechał dalej, jakby nic się nie stało. Może więc warto znaleźć inne miejsce do życia? I w ogóle zająć się życiem, zamiast czekać, że ktoś nas odkryje, doceni i przeniesie z tej drogi w bezpieczne miejsce…

Tak sobie myślał diament, a słońce przywołało deszcz, który opłukał drogę, trawę i diament. Wyglądał teraz tak jak powinien. Zaszył się w trawie i zaczął rozmawiać z ziemią, trawą, słońcem…, ze wszystkimi, którzy chcieli z nim pogawędzić. Spędził tak wiele chwil, a potem z powrotem wtoczył się w głąb ziemi. Wrócił do domu.

Autor: Ewa Damentka