Na kamieniu – 39

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o słońcu. Było bardzo daleko, wysoko. Codziennie znikało, by pojawić się następnego dnia. Dalekie i nieobecne, a jednak dające życie i wyznaczające rytm.

Był leniwy, sielski dzień…

W pewnej chwili syrena zsunęła się z kamienia i zanurzyła w morzu. Chyba zadziałał jej szósty zmysł, bo chwilę po tym, jak opuściła kamień, na pobliskiej plaży zaroiło się od turystów z aparatami. Kilku płetwonurków zanurzyło się w morzu, a kilkoro pływaków wkrótce dopłynęło do jej kamienia i kłóciło się o to, kto na nim pierwszy usiądzie.

Autor: Ewa Damentka