Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało się w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby któregoś dnia po prostu odlecieć.
– Jak to odlecieć? – zdziwił się Pan Grzyb.
– Zwyczajnie – powiedział Poziomkowy Krzaczek – jest to autentyczna historia na prawdziwych faktach – zarzekał się.
– To niemożliwe. Opowiedz proszę od początku – upierał się Pan Grzyb.
– Któregoś dnia – zaczął Krzaczek – kiedy była sroga zima, przyleciało tutaj potężne stado kaczek. Być może były w drodze do ciepłych krajów, nie wiem. Usiadły jednak na wodzie, chcąc odpocząć. Jednak w tym momencie temperatura powietrza spadła nagle do minus 20 stopni i całe jezioro zamarzło. Nogi kaczek były pod wodą, unieruchomione przez lód. Pomyślały jednak, że to ich nie powstrzyma. Zdecydowały, że polecą mimo to. Zebrały się do lotu i zabrały jezioro ze sobą.
dla Magdy napisała Daria