Mróz malował – 81

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Cały teren pokryty był śniegiem. Kolor czystej bieli wypełnił rozległą dolinę. Wyglądała jak śnieżna pustynia.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 55

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Szybko puścił rękę Oliwki i rzucił się naprzód, żeby złapać promyk słońca. Chciał go podarować Oliwce. Jednak promyk wyślizgnął się z jego łapek i zatańczył obok niego. Dyzio znów spróbował go złapać i znów się nie udało. I tak wiele razy. W końcu smutny powiedział:

– Oliwko, chciałem ci podarować promyk słońca, ale nie udało mi się go złapać.

– Nic nie szkodzi Dyziu – odpowiedziała Oliwka i z zachwytem popatrzyła, jak promyk słońca delikatnie oświetlał Dyzia i pogłaskał go po główce.

Potem przywitał się z Oliwką, a ona szepnęła:

– Dyziu, popatrz, promyk słońca wita się z nami.

Dyzio otworzył zapłakane oczy i spojrzał. Uśmiechnął się, a promyk słońca przez chwile tańczył specjalnie dla niego i dla Oliwki.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 80

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wokół przelatywało mnóstwo sokołów i orłów. Wydawały charakterystyczne dźwięki. Szybowały raz w górę, raz w dół. Nawet nie wiedziały, że ktoś na nie patrzy.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 54

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dziewczynka postawiła sobie zadanie znalezienia zielonego liścia. Długo szukała, jednak żadnego nie znalazła. Mimo młodego wieku, domyśliła się, że może to zrobić na wiosnę.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 79

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Daleko, za wysokimi szczytami, słońce zapowiedziało nadejście wiosny, która w najbliższych dniach pojawi się tutaj.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 53

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści, skąd zauważyli, jak równie dumnie spacerował parkową ścieżką ślimak winniczek ze swoją ukochaną winniczką.

Dyzio z Oliwką, pełni troski o ich bezpieczeństwo, przenieśli je na trawnik. To była dla nich ważna chwila, kiedy ślimaki przeżyły szybką podróż w przestrzeni i czasie, który czasami potrafił przyspieszać i zwalniać.

Zaś Dyzio z Oliwką zrozumieli, że najcenniejszym darem jest czas poświęcony przyjacielowi.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 78

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Niespodziewanie pojawiła się jaskółka. Za nią przybyły kolejne. Latały zupełnie swobodnie przez całe popołudnie.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 52

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Patrzyła na to zdanie i zastanawiała się, jak najlepiej przedstawić je na rysunku. Była w kłopocie. Miała do dyspozycji kolorowe kredki i mogła namalować całkiem ładny obrazek, ale czuła, że to nie wystarczy. Obraz w jej wyobraźni był przestrzenny, Dyzio i Oliwka szli, a liście tańczyły wokół nich. Jak oddać to na dwuwymiarowym rysunku, w jednym kadrze?

Nie czuła się na siłach, by dziś narysować tę scenę. Odłożyła ją więc na później. Dołączyła do listy swoich malarskich marzeń. Namaluje ją, gdy będzie gotowa, podobnie jak namaluje tańczącą brzózkę i piękną nieznajomą z warszawskiego tramwaju.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 77

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Na pobliskim stawie, pokrytym grubym lodem, spacerowało kilka łabędzi. Szły powoli jak zawsze, aż po kilkudziesięciu minutach zniknęły po drugiej stronie zbiornika.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 51

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Tam czekała na nich matka Dyzia, niedźwiedzica Dżina. Była o połowę większa od swojego syna. Razem poszli do pobliskiego wąwozu, który otoczony był murem kwiatowym.

Autor: Sokolik