Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…
Szybko puścił rękę Oliwki i rzucił się naprzód, żeby złapać promyk słońca. Chciał go podarować Oliwce. Jednak promyk wyślizgnął się z jego łapek i zatańczył obok niego. Dyzio znów spróbował go złapać i znów się nie udało. I tak wiele razy. W końcu smutny powiedział:
– Oliwko, chciałem ci podarować promyk słońca, ale nie udało mi się go złapać.
– Nic nie szkodzi Dyziu – odpowiedziała Oliwka i z zachwytem popatrzyła, jak promyk słońca delikatnie oświetlał Dyzia i pogłaskał go po główce.
Potem przywitał się z Oliwką, a ona szepnęła:
– Dyziu, popatrz, promyk słońca wita się z nami.
Dyzio otworzył zapłakane oczy i spojrzał. Uśmiechnął się, a promyk słońca przez chwile tańczył specjalnie dla niego i dla Oliwki.
Autor: Ewa Damentka