Piękne popołudniowe słońce – 23

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Rosły tam krokusy, tulipany i róże. Każdy z tych kwiatów był innego koloru. Oliwka przeszła się wśród nich, oddychając i czując ich piękne zapachy. Za to Dyzio wolał popływać w pobliskim stawie.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Sokolik

Starszy mężczyzna – 31

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo jeszcze przed zmierzchem chciał dotrzeć na plażę.

Specjalnie przyjechał z drugiego końca świata, żeby jeszcze raz odwiedzić dom rodzinny i plażę, na której kiedyś spotkał piękną księżniczkę, o której śnił całe życie. Wiedział, że to niemożliwe, ale miał nadzieję, że może jednak zobaczy ją znów, nakarmi jej widokiem swoje oczy i serce, a potem wróci do domu, żeby dalej wieść spokojne życie emeryta.

Udało się…, dotarł na plażę. Usiadł na piasku i oparł się plecami o wielki głaz. Zamknął oczy i przypomniał sobie pierwsze spotkanie z piękną nieznajomą. Zresztą trudno to nazwać spotkaniem. On patrzył na nią z zachwytem, a ona uśmiechnęła się uroczo i szepnęła: „jeszcze wiele, wiele lat minie, zanim porozmawiamy”. Potem odwróciła się od niego i zaczęła tańczyć zwinnie i radośnie.

Wydawała mu się postacią z innego świata, z bajki. Nigdy przedtem, ani potem, nie widział tak pięknej kobiety. W dzieciństwie widywał ją wiele razy. Zakradał się na plażę, chował się za głazem lub siedział w krzakach, żeby ją obserwować. Ona nie zwracała na niego uwagi. Czasami płakała, czasami siedziała na piasku i patrzyła w dal lub przyglądała się długiemu kijowi leżącemu u jej stóp. Drągowi, który zawsze miała ze sobą. Tańczyła bardzo rzadko. Kiedy to się zdarzało, on czuł, jakby w jej tańcu skupiało się całe piękno tego świata. Wtedy przepełniało go wzruszenie.

Takie myśli przychodziły mu do głowy, gdy próbował wyrównać oddech po męczącym spacerze. Wreszcie spokojny oddech wrócił, a on podniósł głowę i ze zdziwienia otworzył usta. Piękna nieznajoma znowu tańczyła, lekko, radośnie, z wdziękiem. Wyglądała tak samo jak kilkadziesiąt lat temu, gdy zobaczył ją pierwszy raz.

Ich oczy odnalazły się i uśmiechnęły do siebie. Piękna księżniczka dygnęła i gestem dłoni zaprosiła go, by podszedł bliżej. Kiedy stanął przed nią, z zakłopotaniem opuścił głowę i popatrzył w dół, na piasek. Wtedy zobaczył, co było przymocowane do kija, z którym się nie rozstawała. Zimny blask metalu zaskakiwał.

Podniósł głowę, spojrzał w jej uśmiechnięte oczy i zapytał:

– Czy to już czas?

– Tak – odpowiedziała.

– Teraz użyjesz tego? – dłonią wskazał długie srebrzyste ostrze.

– Tak, ale w inny sposób niż myślisz.

– Dlaczego teraz?

– Bo nadszedł twój czas i jednocześnie ty jesteś gotowy.

– Będzie bolało?

– Skądże.

– Czyli wszystko się skończy? Przestanę istnieć?

– Dopiero zaczniesz.

– Jak to?

– Jestem tu po to, żeby odprowadzić cię do twojego nowego świata.

– Zostaniesz tam ze mną? – zapytał z nadzieją.

– Nie – uśmiechnęła się i dodała – jestem tylko przewodnikiem i dbam o twoją bezpieczną podróż.

Rozłożyła ostrze, które wyglądało jak kosa. Uruchomiła sekretny zatrzask i metal zamienił się w dość szeroką poziomą belkę przymocowaną do pionowego grubego drąga.

Weszła na tę belkę, jedną ręką złapała za kij, a drugą wyciągnęła w kierunku mężczyzny. On przyjął zaproszenie. Trzymając się jej pomocnej dłoni, wszedł na belkę. Był spokojny. Bez zdziwienia patrzył, jak się unoszą i lecą coraz wyżej i wyżej. W pewnej chwili przed nimi pojawił się złoty most. Wtedy zatrzymali się, a ona pomogła mu na niego wejść.

– Po drugiej stronie mostu czeka na ciebie twoje nowe życie – powiedziała i zapytała – czy się go obawiasz?

Mężczyzna zamyślił się, zapatrzył w dal, posłuchał głosu serca i zdziwiony powiedział:

– Nie, nie boję się. Czuję się, jakbym wracał do domu.

– Bo tak jest – uśmiechnęła się i puściła jego dłoń.

Uważnie patrzyła, jak szedł. Zauważyła, że z każdym krokiem prostował się i szedł coraz odważniej.

Gdy mężczyzna znalazł się już po drugiej stronie mostu, wróciła na plażę, żeby znowu potańczyć. Bardzo lubiła to robić. I rzeczywiście czuła się wtedy, tak jakby była piękną księżniczką.

Autor: Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 22

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Miś lękliwie obejrzał się za siebie, bo przestraszył się wielkiego cienia, który zasłonił słońce. Po chwili odetchnął z ulgą. To nie był żaden zły stwór, który czyhał na Dyzia i Oliwkę. To był tata Oliwki, który, rozmawiając z jej mamą, niby przypadkiem przysunął się bliżej dziewczynki i jej misia. „Rozumiem” – pomyślał uradowany i uspokojony Dyzio. – „Oliwka myśli, że ma swobodę, a rodzice czuwają, żeby była bezpieczna! Tak zawsze powinno być”. Uradowany dał się ponieść zabawie. Mógł być sobą i cieszyć się razem z Oliwką. Już nie musiał być jej ochroniarzem. Skoro wiedział, że małą zawsze chronią rodzice, to mógł kochać ją całym swoim serduszkiem, bawić się i dawać jej chwile szczęścia, które pozostaną z nią na zawsze.

grudzień 2023

dla Oliwki napisała Ewa Damentka

Piękne popołudniowe słońce – 21

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

POLE BITWY

(z opowieści o Oliwce, kocie Poe i misiu Dyzio)

.

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę

liściastym potokiem promieni,

podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką

na trawnik pełen pożółkłych liści…

.

Jakby za sprawą zaczarowanej różdżki

Kraina z miejsca się odmieniła

Tym razem to były drzewa, kwiaty, roślinność

W prawdziwie wiosennej ozdobie.

.

Ach! Krzyknęła Oliwka, miś Dyzio jej zawtórował

Toż to zaczarowana kraina!

Nagle ni stąd ni zowąd pojawiły się koty

W liczbie niespełna tysiąca.

.

Jeden z nich, dumny, z sierścią czarno-białą

Podszedł do nich i miauknął mile

O dziwo! Oliwka i miś Dyzio rozumieli!

Nazywam się kot Poe, witamy! – co kotek przekazał.

.

Cały Boży dzień przebywali z sobą

Oliwka, miś Dyzio i tysiąc niespełna kotów

W międzyczasie Oliwka została powiadomiona

Że wiedźmy czarownice przygotowują atak.

.

Następnej nocy czarownice wkroczyły do akcji

Z tysiącami ich potężnych pierścieni czarów

Nie było wątpliwości, że chciały zemsty

Aby zamienić wszystkie koty w kamienne statuetki.

.

Ale Kot Poe i jego kocia paka w tej krainie

Były na to gotowe i czekały na to

Pewne, że wytrzymają atak, że sobie poradzą

A co więcej, wiedząc, że będą kontratakować.

.

Mieli bowiem przy sobie czarodzieja Bardo

Jego laser czarów znacznie skuteczniejszy

Niż pierścienie czarów należące do czarownic

Trzeba było to jednak jeszcze sprawdzić na polu bitwy.

.

W chwili, gdy czarownice zaatakowały koty

Ich futra lśniły, niemal płonęły

Potem powoli przechodziły w utwardzoną szarość

Znak to był, że czary czarownic zadziałały.

.

W tym momencie czarodziej Bardo użył swojego lasera

I ku zdumieniu wszystkich kotów

Ich futro lśniło gwiazdkami

Takimi jak gwiazdy na nocnym firmamencie.

.

Dewastacja lasera czarów była niesłychana

Szybko dopadły nawet i same czarownice

One i ich magiczne pierścienie w ogniu lasera

Poprzez zygzakowate srebrzyste promienie lasera.

.

Przypominały efekty wywoływane przez paralizatory

Z ich potężnym prądem elektrycznym

Obezwładniającym przeciwnika, kimkolwiek był

Tym razem to czarownice padły w jego ogień.

.

Pierścienie czarów czarownic natychmiast się spaliły

One same w obwodach srebrzystego światła

Tańcząc gorączkowo w rytm ukąszeń lasera

Ich suknie płonęły, zamieniły się w mnóstwo strzępów.

.

Wydawało się, że pole bitwy zostało wygrane przez koty

Dzięki pomocy dobrego czarodzieja Bardo

Czarownice uciekły tak szybko, jak tylko mogły

Do swoich kryjówek, których nikt inny nie znał.

.

I wyglądało na to, że minie trochę czasu

Zanim na nowo zdążą zrobić coś złego

Najpierw musiały lizać zadane im rany

Przeklinając przy tym koty i czarodzieja Bardo.

.

Kot Poe wiedział, że to nie koniec historii

Że czarownice będą szukać pomocy u czarodziejów

Obrona koniecznością, czarodziej Bardo pomoże

Oliwka była pewna, że koty sobie poradzą

I rozpromieniona wróciła do domu z misiem Dyzio.

.

grudzień 2023

dla Oliwki napisał Thaddeus Hutyra

Kamienny olbrzym obudził się – 10

Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i popatrzył w niebo. Coś przykuło jego olbrzymią uwagę. Jedno, drugie, trzecie… Migocące światełka pojawiały się jakby znikąd. „A to ciekawe” – pomyślał, ponieważ wcześniej czegoś takiego nie widział. Możliwe że mu się przywidziały. Równie możliwe, że istniały naprawdę i miały duże znaczenie.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda kobieta – 550

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Zaskoczył ją widok jej przyjaciółek. Roześmiały się na jej widok i powiedziały:

– Zastanawiałyśmy się, kiedy przyjdziesz. Jesteśmy w komplecie, tylko ciebie nam brakowało.

Autor: Ewa Damentka

Kamienny olbrzym obudził się – 9

Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i otworzył oczy. Uważnie przyglądał się otoczeniu, notując w pamięci, co zmieniło się tu w czasie jego snu.

Jemu z kolei przyglądali się inni. Wszystkie stworzenia zbiegały się zewsząd, żeby go obejrzeć, bo miał przepiękne, przejrzyste, błękitne oczy.

Rusałki i nimfy chciały się w nich wykąpać. Księżniczki marzyły, że pocałują olbrzyma, a on zmieni się w księcia i zawsze będzie im wierny. Malarze chcieli go rysować.

Tylko on jeden, właściciel wspaniałych oczu, nie wiedział, o co wszystkim chodzi. Oczy jak oczy, ładniejszych rzeczy nie widzieli?

Kiedy pooglądał świat i porozmawiał z mędrcami, znowu zasnął, żeby obudzić się za kolejne kilkadziesiąt, a może sto lat.

Cały świat szykował się na ten dzień. Przekazywano opowieści wnukom i prawnukom, by w narodzie nie zaginęła pamięć o cyklicznym poznawaniu świata przez kamiennego olbrzyma i kolejnej możliwości przyglądania się jego przepięknym oczom.

Autor: Ewa Damentka

Kamienny olbrzym obudził się – 8

Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i zastanawiał się, jak to jest być człowiekiem. Olbrzym nie czuł nic. Jednak miał okazję obserwować ludzi. Zauważył, że odczuwali oni emocje, których on zupełnie nie znał. Postanowił udać się do czarownicy po pomoc.

Kobieta siedziała w fotelu i czytała książkę. Kiedy wszedł, odłożyła ją. Zobaczył jej okładkę i przeczytał tytuł: „Opowiadania z doliny Muminków”.

– Co szanownego olbrzyma tu sprowadza? – spytała.

– Chodzę i obserwuję różnych ludzi. Widzę, jak niektórzy się śmieją, płaczą, robią różne miny, a ja nie mogę – rzekł.

– Czyli chcesz, abym zmieniła cię w człowieka?

Olbrzym potwierdził skinieniem głowy.

– Myślę że mogę to zrobić, ale pod jednym warunkiem.

– Jakim? – pyta zaciekawiony olbrzym.

– Kiedy już zostaniesz człowiekiem, będziesz odwiedzać mnie co jakiś czas. Od wielu lat, czuję się bardzo samotna – rzekła czarownica.

– Zgoda! – rzekł olbrzym, ale nie rozumiał, jak to jest odczuwać samotność.

– I jeszcze jedna ważna rzecz! – powiedziała. – Kiedy staniesz się człowiekiem, to już na zawsze. Nie mam możliwości, żeby z powrotem zmienić cię w kamiennego olbrzyma.

Nastąpiła dłuższa cisza. Olbrzym powiedział, że musi się nad tym jeszcze raz zastanowić.

Minął jeden dzień, drugi, trzeci. Czwartego dnia wstał, założył na siebie nowo zakupiony garnitur i wyszedł do czarownicy.

Gdy dotarł do jej domu, czarownica spokojnie siedziała przy stole i chrupała paluszki z makiem, jeden po drugim.

– Chcesz się poczęstować?

Zaproponowała gościowi i resztę paluszków wysypała na talerz. Olbrzym poczęstował się, ale nie czuł ich smaku.

– Czy ludzie czują smak tego, co jedzą? – spytał.

– Oczywiście – odpowiedziała.

Zamyślił się i po chwili rzekł:

– Zdecydowałem się i chcę zostać człowiekiem!

– Jesteś tego pewien? – dopytywała czarownica.

– Tak.

Czarownica wstała.

– Usiądź proszę i zaczekaj na mnie – rzekła i poszła do kuchni.

Kamienny olbrzym usiadł w fotelu i czekał. Po godzinie czarownica przyniosła tacę, na której stał kieliszek do wina. W nim nalany był gęsty, kolorowy napój.

– Gdy wypijesz ten eliksir, to na zawsze przestaniesz być kamiennym olbrzymem.

Wziął kieliszek kamienną ręką i podniósł go do wysokości swoich ust. Gdy zbliżył go do buzi i przechylił, płyn poleciał prosto do żołądka. W ogóle go nie czuł, mimo że zawierał kilkadziesiąt ziół i aromatów.

Przez chwilę nic się nie działo. Jednak kiedy zrobił kilka kroków, jego kamienna obudowa zaczęła się kruszyć i pękać. Stał się bardzo malutki. Czarownica przyglądała się uważnie.

– To niemożliwe… – powiedziała, patrząc na małego chłopczyka, który gaworzył i raczkował po dywanie.

– Już straciłam nadzieję, że kiedykolwiek cię odnajdę mój synku – rzekła wzruszona, ze łzami w oczach.

Podeszła do malca i mocno go uściskała.

– A więc ktoś zamienił cię w kamiennego olbrzyma – rzekła, patrząc chłopcu w oczy, w których zobaczyła potwierdzenie swoich słów.

Od tej chwili czarownica odzyskała porwanego przed laty synka, a chłopiec wrócił do kochającej matki i odzyskał swoje człowieczeństwo.

dla Ewy napisał Okruszek

Młoda kobieta – 549

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła zobaczyła dynię, jaszczurkę i białe myszki. Obok była karteczka z napisem: „Pomożesz nam? Chcemy być karocą, lokajem i końmi. Chcemy przeżyć swoją bajkę”.

Dziewczyna uśmiechnęła się i przykucnęła obok. Pogładziła jaszczurkę. Podniosła jedną z myszek i, gładząc ją, powiedziała głośno: „Niestety nie jestem Kopciuszkiem ani prawdziwą księżniczką”.

Niespodziewanie usłyszała odpowiedź:

– Ale możesz być.

Podniosła głowę i zobaczyła sympatycznego starszego pana, który przyglądał się jej z uśmiechem. Gestem dłoni zaprosił ją do swojego gabinetu. Tam wyjaśnił, że jest milionerem, któremu nie zostało już dużo życia. Nie ma rodziny, a szuka spadkobiercy lub spadkobierców. Organizuje więc różne happeningi, jak ten z Klubem Anonimowych Księżniczek, i wybiera ludzi, którzy mu się spodobają. Chciałby, żeby jego spadkobiercy byli dobrymi ludźmi, których cechuje życzliwość i poczucie humoru.

Zaskoczona dziewczyna nie wiedziała, co ma myśleć, ale przyjęła jego zaproszenie na kolację, która miała być wydana w klubie następnego dnia. Tam poznała grupkę młodych ludzi, których starszy pan sobie upatrzył. Stojąc przed nimi, ponowił swoją propozycję i zaproponował, że będzie ich uczył zarządzania jego majątkiem, tak, żeby byli przygotowani, jak jego zabraknie.

Ku radości wszystkich, którzy przyjęli jego propozycję, starszy pan żył jeszcze wiele lat. Był otoczony ich opieką i życzliwością, a oni dzięki niemu zaprzyjaźnili się również ze sobą i stworzyli wspólną wspaniałą rodzinę.

Autor: Ewa Damentka

Kamienny olbrzym obudził się – 7

Kamienny olbrzym obudził się, przeciągnął i wziął do ręki książkę, którą znalazł wczoraj na ławce przed swoim domem. Leżała tam samotnie, najwyraźniej pozostawiona przez jakiegoś czytelnika. Była to powieść Alfreda Szklarskiego – „Tomek na Czarnym Lądzie”. Olbrzym przeczytał ją w całości, po czym wybrał się do księgarni, aby kupić wszystkie tomy. Od przeczytania tej powieści, stał się miłośnikiem historii przygodowo-podróżniczych. Sam wpadł na pomysł, że zwiedzi świat i o tym napisze swoją własną książkę.

Autor: Sokolik