Młoda kobieta – 539

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Okazało się, że w lokalu była kawiarnia i galeria. W zobaczyła drzwi prowadzące do pracowni malarskiej właściciela kawiarni. Były uchylone. Zajrzała ciekawie i zobaczyła duże białe płótno ustawione na sztaludze.

– Ten obraz czeka na ciebie księżniczko, czy zechcesz mi zapozować? – odezwał się malarz, który stał obok płótna z pędzlem i paletą farb w ręku.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 538

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Umówiła się tu z przyjaciółkami. Czekając na nie zastanawiała się, skąd się wzięła nazwa lokalu. Dotąd nie zobaczyła tu żadnej kobiety, która wyglądałaby na księżniczkę, nawet anonimową… Pomyślała, że może to jakaś metafora. Przypominała sobie, że kiedyś jakiś trunek nazywano zieloną wróżką. Więc może te anonimowe księżniczki będą w nazwie drinka lub deseru? Przejrzała kartę dań, ale nic takiego nie znalazła. „Może moje psiapsiuły będą wiedziały, skąd te księżniczki się wzięły”, pomyślała.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 537

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Wnętrze totalnie ja zaskoczyło. Spodziewała się niskiego ciasnego pomieszczenia, bo tak wyglądały inne lokale na tej ulicy, a zobaczyła przestronną przestrzeń. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że pomieszczenie rzeczywiście jest ciasne. Wyłożono je lustrami i to powodowało, że uległa złudzeniu, że jest tu dużo miejsca.

Przypomniała sobie ostatnią podróż pociągiem. W przedziale nad siedzeniami umieszczono poziome wąskie lustra rozciągające się na całą długość przedziału. Gdy wstała, żeby sięgnąć po walizkę, miała wrażenie, że wzrokiem może sięgnąć bardzo daleko, jakby zerkała przez półotwartą niską ścianę na zewnątrz.

„Ciekawy trik” pomyślała i usiadła w kącie, bo trochę zaczęło ją denerwować, że gdy stała na środku, widziała wiele swoich odbić w lustrach.

Sączyła powoli swoją colę i zastanawiała się, jak pomysł z lustrami może zastosować we własnym mieszkaniu.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 38

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi zmęczonego pracą mężczyzny. Przyniósł ze sobą świeżość i lekkość zbliżającej się wiosny. Przywołał radosne wspomnienia z dzieciństwa, uśmiech na twarzy i sprawił, że mężczyzna poczuł się zrelaksowany.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda kobieta – 536

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Bała się obciachu. Nie chciała, by jej znajomi widzieli, że wschodzi do tak dziwnego lokalu. Bardzo się zdziwiła, gdy zobaczyła, że wszyscy, których się obawiała są już w środku i teraz niepewnie przyglądają się jej, jakby czekali na to, co zrobi i co powie na ich temat.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 535

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się uważnie i odetchnęła z ulgą.

Miała nadopiekuńczą rodzinę, na szczęście nikogo z nich nie zobaczyła ani na ulicy, ani w środku. Pewnie zaczęliby ją wypytywać, co tu robi i dziwić się jak wygląda. Kazaliby wrócić do domu i przebrać się w „coś przyzwoitego”, tak jakby porządne dżinsy z wyszarpanymi na kolanach dziurami nie były przyzwoitym ubraniem.

Uspokojona usiadła w kąciku, przy stoliku za wielką palmą i uważnie czytała kartę dań. Zamówiła coś pysznego i teraz spokojnie czekała na przyjście kumpeli, która miała podobnie nadopiekuńczą rodzinę jak ona sama. W duchu solennie obiecała obie, że własną córkę będzie wychowywać inaczej i da jej wolność. Dużo wolności.

Te rozważania przerwało przyjście przyjaciółki. Zaczęły rozmawiać tak, jakby lata się nie widziały, a rozstały się przecież dwie godziny temu, tuż po zajęciach na uczelni.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 36

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dużego słonia w ZOO.

Słoń bardzo się zdziwił.

Jeszcze bardziej byli zdziwieni pracownicy ogrodu zoologicznego. Jaki cudem maleńki samolocik mógł pokonać przestrzeń dzielącą parkowe alejki od słoniowego wybiegu?

Chcieli zabrać papierowego intruza, ale słoń nie dał im okazji. Zanim zdążyli do niego podejść, on delikatnie rozłożył samolocik. Kartka papieru, z której był zrobiony, zaczęła rosnąć i rosnąć. Zamieniła się w olbrzymią płachtę. Słoń wszedł na nią, a ona leciutko wzniosła się w powietrze i zaniosła słonia wysoko, wysoko. Na najbliższą chmurę.

Słoń zatrąbił z radości.

Odtąd często był widziany w deszczowe dni, gdy pomagał płanetnikom podlewać ziemię. Kiedyś zobaczono go nawet, jak ze swoją chmurą przypłynął, gdy w ZOO wybuchł pożar. Ustawił się w dogodnej pozycji i gasił ogień strumieniem wody ze swojej trąby.

Nigdy więcej żaden papierowy samolocik nie doleciał do ogrodu zoologicznego. Może szkoda? Miły byłby widok zwierząt mieszkających na białych puchatych chmurkach.

Autor: Ewa Damentka

Młoda ładna kobieta – 50

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc stanął naprzeciwko niej i powiedział:

– Zapraszam panią na kawę.

Kobieta spojrzała się na mężczyznę z niedowierzaniem i odpowiedziała:

– Zgadzam się.

Poszli do kawiarni, która mieściła się w Łazienkach Królewskich. Miała ona stoliki na dworze wśród drzew. Wybrali stolik właśnie przy sośnie.

Od razu znaleźli wspólny temat. Zanurzyli się w rozmowie, a pawie chodziły między nimi. Nagle on rozejrzał się. Dookoła było cicho i pusto. Poprosili o rachunek.

Szli powoli i milczeli, bo obydwoje byli zaskoczeni, że nie zauważyli, kiedy zostali jedynymi gośćmi w kawiarni.

Nagle zatrzymał ich strażnik:

– Skąd się wzięliście? jest silny wiatry i park został zamknięty.

– Nie słyszeliśmy ogłoszenia, a kelner nic nie powiedział.

– Proszę skierować się do najbliższego wyjścia.

Idąc powoli do wyjścia, kobieta powiedziała:

– Wiesz, mieć park wyłącznie dla siebie

Autor: Anna Olawa