Ciche jezioro – 57

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby pozdrowić gwiazdy, które tak pięknie oświetlały niebo.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 3

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Mężczyzna przysnął. Obudziło go silne szarpnięcie. Ryba brała. Była bardzo silna i rybakowi nie udało się jej wyciągnąć. Linka się zerwała, a on patrzył, jak razem z jego niedoszłą zdobyczą znika w odmętach wody.

Autor: Ewa Damentka

Młoda ładna kobieta – 43

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc uśmiechnął się do niej. Potem odwrócił się do swojej towarzyszki i pogrążył się w rozmowie z nią. Na młodą kobietę już nie zwracał uwagi.

Ona jeszcze chwilę wpatrywała się w niego intensywnie. Gdy to nie działało naburmuszona rozejrzała się po sali. Po chwili się rozjaśniła, bo znalazła inny obiekt zainteresowań. Kolejny przystojny mężczyzna stał się adresatem nieśmiało rzucanych zalotnych spojrzeń i „bezwiednego” bawienia się włosami.

Minęła spora chwila, zanim on zdał sobie sprawę, że stał się obiektem kobiecej adoracji. Co z tym zrobił? To już temat na osobne opowiadanie.

Przed gniewem jego żony uratowała młodą kobietę interwencja jej kolegi, postawnego psychologa, który przeprosił za kłopoty i wyjaśnił, że trwa właśnie eksperyment społeczny, jak mężczyźni reagują na mimowolne zalety kobiet.

Wściekłej żonie to nie wystarczyło, więc psycholog z koleżanką szybko wyszli z lokalu. Za nimi wyszedł ich kolega, który całą akcję filmował ukrytą kamerą.

Spotkali się na uczelni, gdzie pod okiem promotora podsumowali doświadczenie. Uznali, że nie będą organizować kolejnych, bo zebrali tak dużo materiału, że jego analiza potrwa długo i na pewno wystarczy go na zaliczenie pracy semestralnej dla całej trójki studentów – dziewczyny, jej „ochroniarza” i kamerzysty.

Tymczasem właściciel kawiarni zafundował rozwścieczonej działaniami studentów kobiecie kawę oraz tort i przeprosił za zaistniałą sytuację. Powiedział, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego lokal został wybrany do przeprowadzenia eksperymentu i cała sytuacja jemu też się bardzo nie podoba.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 531

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka.

Zaskoczona zobaczyła w nim własną matkę, która razem z koleżankami rozmawiała o tym, jak radzić sobie z Anonimową Księżniczką we własnym domu.

Młoda wstrzymała oddech i niepostrzeżenie wyszła. Idąc chodnikiem zastanawiała się, czemu jej matka tak ją nazywa. Szybko musiała przyznać, że jej roszczeniowa postawa, niewdzięczność i rosnące wymagania rzeczywiście mogły sprawić, że jej mama myślała, że zadziera nosa i traktuje ją jak służącą.

Zamyślona nie zauważyła, że zawróciła i nogi same z powrotem zaniosły ją do klubu.

Tym razem nie zastała w nim matki, ale zobaczyła, że rozpoczyna się wykład „Co możesz zrobić, jeśli uważasz, że jesteś księżniczką, a ludzie powinni ci usługiwać.”.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 1

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Spojrzał w stronę brzegu, a tam stał inny mężczyzna, który puszczał kaczki na wodzie. Przypomniał sobie, kiedy sam to robił w dzieciństwie. Od tamtego czasu, minęło wiele lat, ale bardzo dobrze to pamiętał.

Autor: Sokolik

Ciche jezioro – 56

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się z dniem i nocą. Uwielbiało zmiany, jakie zachodziły w ciągu doby. Lubiło, gdy przeglądało się w nim pogodne niebo z małymi obłoczkami. Przyjaźnie obserwowało zwierzęta, które przychodziły do wodopoju, sprawdzało jak rybki w jego wnętrzu reagują na zmiany pór dnia. Które śpią w dzień, a budzą się w nocy, a których rytm jest inny i w nocy śpią, żerując za dnia. Lubiło zachody słońca i zmierzch, który potem otulał świat, las, drzewa i zwierzęta. Miało swój własny rytm snu i czuwania. Nie było zależne od pór dnia, więc gdy las spał, ono rozmawiało z niebem, księżycem i gwiazdami. Potem, gdy nadchodziła jego pora ono zasypiało, by za jakiś czas znowu się obudzić i słuchać oraz obserwować świat.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 28

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi zgrabnej mróweczce, która wracała z pracy do swojego ukochanego mrowiska. Ucieszyła się niezmiernie z papierowej niespodzianki i postanowiła niezwłocznie poinformować o znalezisku całą rzeszę swych mrówkowych braci i sióstr.

Autor: Gwiazdeczka

Młoda ładna kobieta – 42

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc podszedł do jej stolika, szarmancko wyciągnął dłoń w jej kierunku i zaprowadził na lśniący parkiet.

Niczym w „Zapachu kobiety” pewnie prowadził damę w pełnym pasji tańcu.

Para zdawała się znać od dawna. Tańczyli synchronicznie i wyraźnie sprawiało to im obojgu ogromną przyjemność. Osoby siedzące przy stolikach z zachwytem patrzyły na tych niezwykłych i jedynych w swoim rodzaju tancerzy.

Autor: Gwiazdeczka

Mały papierowy samolocik – 27

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi kilkorga dzieci. Obserwowały one, jak wiatr goni chmury i czekały, aż wyjdzie słońce, by mogły wyjść na dwór. Aż tu nagle papierowy samolocik, cudowna zabawka, zapełnił im czas. Dzieci wyrzucały go w powietrze, współzawodnicząc, kto wyrzuci dalej. A było przy tym dużo śmiechu i radości.

Autor: Danuta Majorkiewicz