Ciche jezioro – 55

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby policzyć je wszystkie po kolei i mieć pewność, że liczba się zgadza. Znało bowiem każde żyjątko oraz każdą roślinkę i wszystkie były dla niego bardzo cenne. Stanowiły bowiem nierozerwalną całość i wszystko było ze sobą połączone.

Autor: Gwiazdeczka

Mały papierowy samolocik – 26

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi nauczyciela prowadzącego lekcję. „Ile razy już wam mówiłem, że na moich lekcjach nie ma zabawy!” – krzyknął rozwścieczony nauczyciel. W sali nastała cisza. Przerywał ją od czasu do czasu tylko szum wiatru i szelest pobliskich drzew, które nic sobie nie robiły z całego zamieszania i wściekłości nauczyciela. Ot, kolejny człowiek, śmieszny człowiek bez dystansu do tego, czym jest w kosmosie.

dla Andrzeja napisał Spacerowicz

Młoda ładna kobieta – 41

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc stanął przed nią i skomplementował:

– Widzę, że ma pani poczucie gustu. Przeciwnie niż ja. Proszę więc panią o pomoc w doborze koszuli do garnituru.

Kobieta wyraźnie się ożywiła, wstała i poszli do sklepu z koszulami. I tak się zaczęło to, co trwa do dziś.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 25

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszej pani. Kobieta próbowała się schylić, żeby go podnieść, ale to się jej nie udało. Młoda dziewczyna przechodząca nieopodal podbiegła i podniosła papierowy samolocik. Zobaczyła na nim napis – „dla Heleny”. Spojrzała na staruszkę i zapytała

– Czy pani ma na imię Helena?

– Tak.

– Ten samolocik, to chyba list do pani.

Staruszka rozłożyła samolocik i przeczytała: „Czy wreszcie pójdziesz ze mną na randkę? Czekam już 70 lat”.

Dziewczyna, która zerkała jej przez ramię, też przeczytała wiadomość i dyskretnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła starszego dżentelmena z bukietem czerwonych róż, siedzącego na ławeczce w pobliżu.

Dotknęła ramienia staruszki i dyskretnie wskazała na niego, a ona zapłoniła się jak pensjonarka. Pokuśtykała w stronę mężczyzny. On wstał i podszedł do niej, a młodej kobiecie łezka wzruszenia zakręciła się w oku.

Autor: Ewa Damentka

Ciche jezioro – 54

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby wraz z uczniami szkoły podstawowej wziąć udział w „zielonej szkole”, podczas której snuł swą opowieść człowiek, który powrócił w rodzinne strony z wielkiego miasta. Z dala od jego zgiełku prowadził proste życie. W gospodarstwie, w którym się wychował i które jego rodzina prowadziła od wielu lat, zajmuje się hodowlą owiec.

Opowiadał, jak odnalazł spełnienie w prostocie życia, w kontakcie z naturą, która wyznacza rytm życia mieszkańców. O rodzinnej tradycji. O najważniejszych wartościach człowieka, które nadają życiu sens. O życiu pełnym szczerości i prostoty. Życiu, które było inspiracją dla ludzi zabieganych, uzależnionych od smartfonów, poszukujących spokoju w krainie cichego jeziora i gęstego lasu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 53

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby połknąć ludzi, którzy do niego wskoczyli.

Autor: Libusza Kowalska

Młoda ładna kobieta – 39

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc rzucił porcelanowym talerzem o podłogę. Kobieta zrobiła zdziwioną minę. Mężczyzna poszedł po szczotkę i szufelkę, po czym sprzątnął rozbity talerz.

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 21

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Stefana, który właśnie zastanawiał się, czy woda gazowana ma jakąś sekretną moc, skoro wszyscy w biurze wyglądali, jakby byli od niej uzależnieni.

Schylił się, podniósł samolocik, rozwinął go ostrożnie i uniósł brwi na widok napisu: „PILNE: TEST SYSTEMU LATAJĄCYCH PRZEKĄSEK.”

Nie zdążył nawet pomyśleć, kto wysłał tę wiadomość, kiedy nagle coś przeleciało obok jego głowy. Zamrugał, próbując dojść do siebie, a potem spojrzał w górę.

W powietrzu, elegancko i bez najmniejszego hałasu, unosiły się kanapki. Nie przypadkowe. Perfekcyjnie przyrządzone, każda z nich miała na sobie malutką flagę, jakby była członkiem dyplomatycznej misji.

Stefan powoli cofnął się o krok. „To jakiś eksperyment?” – pomyślał.

I wtedy drzwi do biura otworzyły się z impetem. Do środka wpadł mężczyzna w fartuchu laboratoryjnym i okularach ochronnych.

– Panie Stefanie! Niech pan nie wykonuje gwałtownych ruchów, bo jeszcze się panu jakaś kanapka przyczepi do marynarki!

Stefan spojrzał na niego z niedowierzaniem.

– Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego przekąski latają po moim biurze?!

Mężczyzna poprawił okulary.

– To zupełnie nowy system inteligentnych posiłków. Miał być testowany w kontrolowanych warunkach, ale no cóż, chyba nastąpił mały błąd.

Stefan przewrócił oczami, patrząc na kanapki, które teraz zaczęły układać się w precyzyjne formacje powietrzne. Czy powinien interweniować? A może po prostu zaakceptować fakt, że jedzenie zaczęło żyć własnym życiem?

Wstrzymał oddech, obserwując kanapki, które teraz krążyły nad jego biurkiem w idealnym szyku, a mężczyzna w fartuchu wyjął małe urządzenie, które wyglądało jak pilot do telewizora.

– Muszę je zatrzymać, zanim zaczną się grupować w większe formacje.

– Większe formacje? – powtórzył Stefan, zaskoczony.

I wtedy zobaczył ruch. Kanapki zaczęły się łączyć. Jedna do drugiej, warstwami, aż w końcu powstał latający wielki burger.

– No nie – mruknął naukowiec, wciskając nerwowo przyciski na swoim urządzeniu.

Burger uniósł się wyżej, jakby szykował się do ucieczki przez okno.

– Nie pozwólcie mu uciec!

Stefan spojrzał na ekipę biurową, która teraz w panice rzucała się po sali, próbując złapać latające warzywa, które odczepiły się od konstrukcji burgera.

– Dlaczego ja? – jęknął, próbując uchwycić kawałek sałaty, który właśnie podleciał obok jego twarzy.

Naukowiec rzucił mu plastikowy widelec.

– Musisz go unieruchomić!

Stefan złapał widelec i rzucił się na burgera. W ostatnim momencie udało mu się przebić warstwę sera i kotleta, zatrzymując całą strukturę w miejscu.

Kanapki rozpadły się na pojedyncze składniki, opadając łagodnie na podłogę, a biuro zamarło w ciszy. Wszyscy spojrzeli na Stefana. Naukowiec przyklęknął, podnosząc kawałek sera i uśmiechnął się z uznaniem.

– Gratulacje. Właśnie uratowałeś świat przed pierwszą generacją zbuntowanych kanapek.

Stefan westchnął ciężko, podnosząc wzrok.

– Czy to znaczy, że mogę teraz iść na przerwę?

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Ciche jezioro – 52

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się ze swoim przyjacielem księżycem. Znali się od pradziejów i bardzo lubili. Stateczne jezioro było zafascynowane łatwością, z jaką księżyc zmieniał swój kształt. I siłą tych przemian, bo wyraźnie czuło jak wpływają one jego na jego samopoczucie i poruszają wodę, która w nim jest.

Poza tym uwielbiało, gdy przeglądały się w nim księżyc i gwiazdy. Czuło się wtedy się docenione, wyróżnione i podekscytowane, jakby brało udział w tajemniczym misterium.

Autor: Ewa Damentka