Mróz malował – 76

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Na zaśnieżonym polu, zebrały się wróżki, które ćwiczyły zaklęcia. Z ich różdżek wylatywały kolorowe światełka, które leciały w różnych kierunkach. Dzięki temu teren wokół stawał się bardzo malowniczy.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 50

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Podczas spacerów obydwoje byli wnikliwymi obserwatorami przyrody.

Tego dnia ujrzeli stonogę, która okazała się niezwykłym i odważnym wspinaczem. Zwinnie wznosiła się po pniu olbrzymiemu dębu swoją niezliczoną ilością par nóg. Odważnie wędrowała w górę po jego cienistej stronie.

Dyzio z Oliwką zauważyli, jak skrzętnie unikała promieni słonecznych. Dużo bardziej lubiła cień i wilgoć.

Spacer w słoneczny dzień okazał się dla nich ciekawą lekcją przyrody pełną radości poznawania otaczającego świata.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 75

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Lubił to robić szary kot, który siedział godzinami na parapecie. Był bardzo ciekawskim zwierzęciem.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 49

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Otuliły ich słoneczne promienie i uniosły w górę, wysoko, wysoko, przed oblicze samego słońca, które które było ich bardzo ciekawe. Porozmawiało z nimi chwilkę, było bardzo miłe. Potem pożegnało się z nimi i powędrowało dalej, a jego promienie delikatnie przeniosły Oliwkę i Dyzia z powrotem na łąkę pełną jesiennych liści.

Autor: Ewa Damentka

Mróz malował – 74

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Mały chłopiec to zrobił, a wyobraźnia poniosła go w przestworza. Obok jego łóżeczka siedziała matka, która opowiadała mu tę bajkę. Pięciolatek spokojnie zasnął, przewracając się na drugi bok. Wtedy kobieta wstała i poszła do swojego pokoju.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 73

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Tam rodzice ciągnęli dzieci na sankach do pobliskiej górki. Lubili ją i często z niej zjeżdżali.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 10

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Przyjechałam tu z moim przyjacielem z lat szkolnych.

Spotkaliśmy się rok temu, przypadkowo.

Max niespodziewanie zaprosił mnie do miejsca magicznego, bo chciał mi go pokazać. Spontanicznie zgodziłam się.

I tak teraz podziwiam razem z nim to magiczne miejsce.

Siedzimy na polanie i przyglądamy się sarnie, która stoi niedaleko nas i skubie listki..

– Gosiu, wiesz, wspominam, jak jeździliśmy do puszczy co drugi weekend. Wypożyczaliśmy rowery u gospodarza kawiarni, którą lubiłaś, i jeździliśmy aż do zmierzchu. Gospodarz zawsze uśmiechał się do nas, bo to był nasz rytuał.

– A ty zawsze brałeś czerwony barszcz z uszkami. Och to były czasy! Miłe wspomnienia…

– Jestem ciekaw, czy nadal jest ta gospoda.

– Spójrz, jaki piękny zachód słońca!

Wyciągnęłam aparat i zaczęłam pstrykać zdjęcia, a kolega mówił dalej:

– Siadaj teraz i opowiadaj co słychać u ciebie, bo jestem ciekaw twojego życia.

Autor: Anna Olawa

Piękne popołudniowe słońce – 47

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści…

Nieopodal stała ławka oświetlona jesiennymi promieniami słońca. Usiadł na niej z Oliwką i przez chwilę trzymał w dłoniach buteleczkę ze złocistym płynem niczym skarb, który mienił się w słońcu niezwykle pięknym światłem. Posmarował jej twarz i swoją kilkoma jedwabistymi kroplami. Po czym wystawili je do słońca i siedzieli na ławce szczęśliwi, przytuleni do siebie. Wpatrzeni w delikatny taniec liści unoszonych przez ciepły wiatr.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 9

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, ukryte wśród granitowych skał. Położonych ponad górską wąską ścieżką, ukrytą pośród cicho szumiących wysokich drzew. Prowadzącą w górę od schroniska ku czarnemu górskiemu szlakowi z trudnymi podejściami, na który decydowali się doświadczeni i odważni zdobywcy górskich szczytów. Wymagały dobrej kondycji, ale też przynosiły mnóstwo radości z kontaktu z trudno dostępną dziką przyrodą i wiele satysfakcji.

Autor: Danuta Majorkiewicz