Mały papierowy samolocik – 20

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dorosłego mężczyzny, który miał serce małego chłopca i w każdej chwili był gotowy na nowe przygody. Niewiele myśląc, nasz główny bohater podniósł samolocik i dmuchnął w niego co sił, aby poleciał dalej i dalej, niesiony ciepłym oddechem i podmuchem wiatru.

dla Andrzeja napisał Patisonek

Młoda ładna kobieta – 38

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc ukradkiem zaczął przyglądać się swojej fance, oceniając, czy mieści się w jego męskich kategoriach ideału kobiety.

Dama była wystrzałowa. Długie nogi, blond loki i niebieskie, uwodzicielskie oczy. Sukienka krótka, czarna. Czerwone szpilki dopełniały seksowną stylizację.

Jednak nie przypadła mężczyźnie do gustu. Śnił bowiem o krągłej szatynce z zielonymi oczami i dziewczęcym uśmiechem, ubranej w delikatną sukienkę w kwiaty.

Autor: Gwiazdeczka

Koperta z ważnymi dokumentami – 61

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył, że w podłodze jest dziura. Wyciągając dokumenty z podłogi poranił sobie rękę o jej brzegi. Sfrustrowany zadzwonił po fachowca, aby naprawił i zakleił dziury w podłodze i zapłacił dużo. A potem zadzwonił po prywatnego lekarza, aby opatrzył mu ranę i zapisał lek o super skuteczności. Jak podliczył wszystkie wydatki, stwierdził, że nie kupi nowego laptopa.

Autor: Sokolik

Ciche jezioro – 51

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby pogwizdać i rozweselić wszystkich w lesie.

Autor: Sokolik

Młoda ładna kobieta – 37

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc otworzył laptopa i wszedł na swoje konto na Facebooku. Otworzył listę znajomych, nie znalazł tam tej dziewczyny. Zajrzał na listę obserwowanych przez siebie ludzi, też jej tam nie było. Natomiast zobaczył jej zdjęcie, gdy otworzył listę osób, które obserwują jego.

Wszedł na jej profil, dowiedział się, że ma imię Anna i zaczął czytać jej posty. Napisała, że chce go poderwać i robi to dla nabrania wprawy.

Zamyślił się i uznał, że trudno mu w to uwierzyć. Podniósł głowę znad laptopa i spojrzał w jej maślane oczy wpatrzone w niego z uwielbieniem. Uznał, że przed koleżankami nie wypadało jej napisać inaczej.

Jakaś Aśka zaproponowała jej zakład. Jeśli on postawi Annie kawę, to Aśka postawi jej drugą. A jeśli on nie zafunduje kawy, to Anna ma oddać Aście kolczyki, które ciągle nosiła.

Jeszcze raz podniósł wzrok znad laptopa. Uśmiechnął się do dziewczyny i przyjrzał się kolczykom. Były ładne, szkoda by było takie stracić.

Przejrzał jeszcze pobieżnie inne wpisy. Dwa dni wcześniej Anna napisała o operacji swojego spaniela…

Mężczyzna zamyślił się, zamknął laptop i schował go do aktówki. Wyciągnął notes, napisał coś w nim i wyrwał zapisaną kartkę. Potem zawołał kelnera i szepnął mu coś, pokazując na wpatrzoną w niego młodą kobietą, nadal bawiącą się włosami. Kelner popatrzył ze współczuciem na mężczyznę i przyjął zamówienie, a za moment zjawił się z terminalem, by mężczyzna mógł opłacić swój rachunek.

Po chwili kelner postawił przed młodą kobietą kawę latte ze słowami:

– Pani Aniu, to jest kawa od pana z sąsiedniego stolika, przysyła ją z pytaniem, jak się czuje pani piesek. Czy już doszedł do siebie po przedwczorajszej operacji? A tu proszę, jest liścik do pani.

Młoda kobieta była zaskoczona i przestraszona. Spojrzała pytająco na mężczyznę, a on gestem zachęcił ją, by przeczytała karteczkę. Rozwinęła ją i zaczerwieniła się. Było na niej napisane:

Głupio zakładać się o coś, co ma dla Pani wartość. Szkoda by było stracić tak cenne kolczyki.

Na szczęście, może pani powiedzieć, że postawiłem Pani kawę, a wtedy Anka musi postawić Pani drugą. Jednak proszę uważać na przyszłość, nie zawsze będę miał możliwość ochronienia Pani i zadbania o Pani własność.

Mocno zaczerwieniona kobieta pochyliła głowę. Gdy odważyła się ją podnieść, mężczyzna uśmiechnął się i wyszedł z sali. Przechodząc obok niej przystanął na chwilkę i szepnął:

– Głowa do góry. Na szczęście w czasach mojej młodości nie było internetu, więc nie wie pani, ile głupot ja popełniłem. To przywilej młodości. Będzie dobrze, jeszcze sama będzie się pani śmiać z tej przygody.

Anna posiedziała trochę w kawiarni, zrobiła zdjęcie kawy i napisała, że zafundował ją ten mężczyzna, którego miała poderwać. Następnie wyszła z kawiarni i poszła na długi spacer. Wróciła do domu zmęczona i szybko zasnęła.

Rano obudziła się z jasną głową. Weszła na Facebooka. Przelotnie przejrzała zachwycone komentarze koleżanek, a następnie poszukała informacji, jak zamknąć konto na Facebooku. Postąpiła zgodnie z instrukcją. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że konto przestało być widoczne dla obserwujących, a za parę tygodni zastanie zamknięte.

Rozmyślała o tym, co zrobi bez Facebooka, skoro jest tam większość jej znajomych. Uznała jednak, że może kiedyś założy drugie konto. Zrobi to dopiero wtedy, gdy będzie na to przygotowana. Bo teraz ewidentnie nie była.

Podeszła do dużego lustra i przejrzała się w nim. Dokładnie obejrzała swoje kolczyki. Z uznaniem stwierdziła, że ładnie w nich wygląda. Była zadowolona, że nadal są jej własnością.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 17

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi mężczyzny idącego ulicą. Był zrzucony z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mężczyzna odczytał na jego powierzchni prośbę o powiadomienie autorów projektu o fakcie jego znalezienia i odebranie wyznaczonej przez nich nagrody. Mężczyzna myślami wrócił do lat dziecięcych. Lat beztroski. Czasów największej ciekawości i zadawania tysięcy pytań. Czasów poznawania otaczającego go świata. Ta ciekawość teraz się w nim odezwała, więc bez namysłu skontaktował się z autorami projektu.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz

Ciche jezioro – 50

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby wilk był syty i owca poszła na ryby, jak to zwykł mawiać jego przyjaciel z dawnych lat. Nie do końca było jasne, dlaczego czuło, że musi wsłuchiwać się w te odgłosy, aby wilk i owca byli zadowoleni. Robiło to jednak każdego ranka i sprawiało mu to ogromną frajdę.

Autor: Gwiazdeczka

Mały papierowy samolocik – 16

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Emila, który akurat pochylał się nad kubkiem z zimną już kawą, próbując wymyślić genialny plan na uratowanie świata (albo przynajmniej swojego niedzielnego popołudnia).

Podniósł samolocik i ostrożnie rozwinął papier.

Zapisane tam słowa sprawiły, że jego brwi uniosły się wysoko.

„Natychmiast przyjdź na dach. Sprawa jest pilna.”

Sprawa pilna? Na dachu? Emil rozejrzał się wokół, ale kawiarnia, w której siedział, wyglądała zupełnie normalnie. Ludzie popijali swoje napoje, rozmawiali o rzeczach zupełnie przyziemnych.

A jednak czuł, że powinien pójść na ten dach.

Wstał, wciąż ściskając samolocik, i ruszył do wyjścia.

Schody prowadzące na dach były stare, skrzypiące, jakby nikt nie używał ich od lat. Ale kiedy w końcu dotarł na szczyt, zamarł.

Na środku dachu stał pingwin w eleganckim garniturze.

– Spóźniłeś się. – powiedział pingwin, poprawiając mankiety.

Emil zamrugał.

– Przepraszam, ale czy ja mam halucynacje?

Pingwin westchnął ciężko.

– Nie mamy czasu na filozofię. Właśnie zaczyna się wyścig o kontrolę nad światem, a jedyną osobą, która może go wygrać, jesteś ty.

Emil przyglądał się pingwinowi, próbując znaleźć sens w tej absurdalnej sytuacji.

– Ja? Dlaczego ja?

Pingwin wskazał na papierowy samolocik, który wciąż trzymał w dłoni.

– Bo tylko ci, którzy go złapali, mają szansę zmienić przyszłość.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki