Koperta z ważnymi dokumentami – 59

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył pudełko od zapałek, z którego wydobywała się jasna poświata. Delikatnie je otworzył i zobaczył miniaturowe miasto z wieżowcami. Natychmiast odłożył pudełko na miejsce i zamknął, bo nie chciał narażać jego mieszkańców na niepotrzebny stres. Miał nadzieję, że nie narobił dużej szkody podniesieniem go i wysunięciem. Wziął swoją kopertę i zasunął komodę z powrotem na jej stare miejsce. Zastanawiał się, kto może mieszkać w tym pudełeczku. Przypomniał sobie, że mieszkanie odziedziczył niedawno po dziadku, który był ekscentrycznym dziwakiem. Podobno pisał pamiętniki. Mężczyzna uznał, że przeczyta wszystkie zapiski dziadka. Może znajdzie w nich informacje o tajemniczym mieście, które mieści się w pudełku od zapałek.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 11

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Kasi, która właśnie próbowała wymyślić nowe absurdalne opowiadanie.

Zerknęła na samolocik podejrzliwie, jakby spodziewała się, że zaraz zacznie do niej mówić, bo wiedziała, że w jej zamku w Normandii wszystko było możliwe. Podniosła go ostrożnie, rozprostowała skrzydełka i zobaczyła coś, co sprawiło, że prychnęła śmiechem.

Na papierze widniało jedno zdanie: „Twoja sowia dostawa jest opóźniona. Bardzo przepraszamy za niedogodności”.

Zmarszczyła brwi. Sowia dostawa? Nie zamawiała żadnych listów od magicznych akademii, a już na pewno nie spodziewała się wiadomości od sów.

I wtedy coś stuknęło w jej okno. Nie był to deszcz. Nie był to wiatr. To była wielka, naburmuszona sowa. Siedziała na parapecie i patrzyła na Kasię jakby domagała się wyjaśnień.

Kasia westchnęła ciężko, otwierając okno.

– Nie zamawiałam sowy.

Sowa przekrzywiła głowę, jakby próbowała ocenić poziom jej szczerości.

– Naprawdę.

Sowa wydobyła z siebie bardzo osądzające pohukiwanie i wypuściła z dzioba kolejny papierowy samolocik. Kasia złapała go, rozprostowała i przeczytała.

„Kasiu, natychmiast wróć do kuchni. Zamek ma awarię dżemowej katapulty.”

Kasia zastygła w przerażeniu. Dżemowa katapulta? O nie. Znów mieli problemy z zapasami konfitur. To mogło oznaczać tylko jedno. Zamek przygotowywał się do kolejnej bitwy na naleśniki.

Zastanowiła się, niepewna, czy powinna interweniować? A może lepiej byłoby pozwolić zamkowi samodzielnie rozwiązać konflikt zgodnie z zasadami kulinarnego pojedynku?

dla Kasi

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Ciche jezioro – 47

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby posłuchać bicia własnego serca. Lubiło te chwile. Chwile, w których w takt rytmicznego pulsu zaczynały tańczyć obrazy. Jeden z nich lubiło szczególnie. Obraz z jego początkiem. Maleńka kropla deszczu postanowiła odpocząć od nieustannej gonitwy za innymi kropelkami. Jak postanowiła, tak też zrobiła. Przycupnęła na kamieniu, otuliła się mchem i zasnęła nie wiadomo kiedy. Śniła, że jest częścią lśniącej żywej wody. Słyszała. jak płynie z radosnym spokojem. Lekko i upojnie. Widziała, jak daje ukojenie strudzonym wędrówką. Czuła. jak gasi pragnienie i ożywia wszystko wokół. Ogarnęło ją wzruszenie i wdzięczność, które wypełniły ją całą i nie mogły się w niej pomieścić, więc rosły, rosły, rosły nad nią, pod nią i wokół niej. Usłyszała szum, a może puls? Nie wiedziała. Ponad wszystko jednak była pewna, że piękniejszej muzyki nigdy wcześniej nie słyszała. Była nią zachwycona. Otworzyła oczy. Rozejrzała się wokół. Nastawiła uszu. Bardzo chciała poznać tego grajka. W lewo, w prawo, w górę, w dół, a także przed siebie i za siebie. Kręciła się w kółko i nie mogła zlokalizować źródła dźwięku. Zrobiło jej się smutno. Nie wiedziała, skąd płynie ta muzyka. A co jeśli grajek odejdzie? Postanowiła oddać się w pełni słuchaniu. Otuliła się mchem, zamknęła oczy i usłyszała melodię jeszcze wyraźniej. Dobiegała z jej wnętrza. Rozpłynęła się w zachwycie. Czy nadal śni?

Nie śniła. Jezioro uśmiechnęło się szeroko. Tak, spośród wszystkich obrazów, jakie malowało jego serce, ten lubiło najbardziej. Jego narodziny. Kiedy kropla stała się źródełkiem? Kiedy urosła do jego obecnych wymiarów? Nie wiedziało ile czasu minęło. Ale jakie to ma znaczenie?

Autor: Joanna Koziejowska

Mały papierowy samolocik – 10

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi mężczyzny, który siedział na drewnianej ławeczce. Siedział sam wśród zielonych drzew i patrzył spokojnie przed siebie. Podniósł samolocik, rozwinął go i przeczytał napis: „Kocham cię tato”. Mężczyźnie napłynęły do oczu łzy. Poczuł wielkie wzruszenie. Pozwolił, aby delikatny wietrzyk owiewał mu twarz.

Autor: Sokolik

Młoda ładna kobieta – 33

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc poprosił, aby przestała. Kobieta zostawiła swoje włosy, po czym usiadła na krześle. Mężczyzna podszedł do niej i usiadł obok niej. Chwilę milczeli, a potem zaczęli rozmawiać.

Autor: Sokolik

Mały papierowy samolocik – 9

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi harcerza, który szedł sobie z wolna i podziwiał stokrotkę rosnącą przy strumyku. Teraz patrzył na samolocik i zastanawiał się, czy dalej gawędzić ze stokrotką, czy przyjrzeć się z bliska papierowej zabawce.

Autor: Gwiazdeczka

Ciche jezioro – 46

Ciche jezioro drzemało w głębi gęstego lasu. Czasami budziło się i wsłuchiwało w odgłosy puszczy, w rozmowy zwierząt oraz drzew, mchów, grzybów i paproci. Potem znów zasypiało i znów się budziło, żeby przywitać się ze słońcem, księżycem i chmurami. Rozmawiało z nimi jak równy z równym. I rozumieli się. Mówili tym samym językiem. Jezioro rozumiało las i jego mieszkańców, ale nie potrafiło z nimi rozmawiać, nie potrafiło wydobyć głosu, który byłby dla niech słyszalny. Więc przysłuchiwało się im życzliwie, poiło spragnionych, dawało ochłodę tym, którym było za gorąco i mieszkanie podwodnym roślinom i stworzeniom. Potem znowu zasypiało, żeby za jakiś czas obudzić się i porozmawiać ze swoimi przyjaciółmi. Zawsze miło było dowiedzieć się, co u nich słychać i poznać trochę nowych ploteczek ze świata.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 8

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi małego chłopca. Dziecko samo zrobiło ów samolocik i było bardzo zdziwione, że prosto puszczony samolot wrócił z powrotem. Towarzyszący dziecku dziadek zastanawiał się, jak skomentować to wydarzenie. Wydawało się tutaj logiczne, że oprócz dobrej intencji ważne jest, by określone rzeczy robić zgodnie ze sztuką.

dla Andrzeja napisał Adam

Młoda ładna kobieta – 32

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc postanowił przemówić. Nic racjonalnego jednak nie przychodziło mu do głowy. Machnął więc ręką w stronę kobiety, by poszła za nim. Ten sygnał wystarczył, by oboje poszli w sobie tylko znanym kierunku.

dla Daniela napisał Adam

Koperta z ważnymi dokumentami – 58

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył otchłań, jakiej nigdy dotąd nie widział. Było w niej coś hipnotyzującego i mężczyzna stał tak dłuższą chwilę, patrząc w sam jej środek i oddychając głęboko. Kiedy nieco oprzytomniał, wszedł za komodę i zaczął szukać w tej czeluści swojej koperty z bardzo ważnymi dokumentami.

Autor: Gwiazdeczka