Wielki diament – 56

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu stwierdził, że warto ujawnić się ludziom. Został pokazany w telewizji.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 55

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spacerował ścieżką pewien jubiler. Przystanął, rozejrzał się wokół i nie dowierzał własnym oczom. Ujrzał połyskujący pięknie kamień, mimo cienkiej warstwy pyłu. Wziął go w swe ręce, a diament zastanawiał się, czy ten człowiek z niego nie zrezygnuje. Przecież jest taki kanciasty o nietypowym kształcie. Trudny do obrobienia. Czy ten człowiek zna się na tym? Lecz jubiler nie miał wątpliwości, że trzyma w swych dłoniach szlachetny kamień. Wziął go do swojej pracowni i rozpoczął proces obróbki, wydobywając z niego piękno. Nadał mu blask i kształt, do którego diament od początku cierpliwie i systematycznie zmierzał.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młody mężczyzna przystanął – 63

Młody mężczyzna przystanął przed oknem księgarni. Jego wzrok przyciągnęła książka o interesującej okładce. Przyglądał się jej uważnie, bo zobaczył na niej poruszające się małe figurki. Sierotka Marysia i siedmiu krasnoludków chodzili, siadali, nosili drewno, pompowali wodę ze studni. W pewnej chwili podnieśli głowy i zobaczyli go. Uśmiechali się do niego i machali rękoma, pozdrawiając lub zapraszając. Mężczyzna zamrugał oczami i wolno odwrócił wzrok od okna księgarni. Nie miał odwagi wejść do środka. Podszedł do stolika w zacienionych kawiarnianym ogródku i zamówił coca-colę. Chciał zebrać myśli. Zupełnie nie wiedział, co sądzić o dzisiejszej przygodzie z książką leżącą na wystawie pobliskiej księgarni.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 54

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu zobaczył człowieka, dzięki któremu postanowił wytoczyć się na powierzchnię ziemi. Kiedyś górnik, zdesperowany brakiem diamentów, siedział w wydrążonym przez siebie tunelu i głośno wyobrażał sobie, jak ciekawe jest życie na powierzchni Ziemi i ilu przyjaciół zyskają diamenty, jeśli się stamtąd wytoczą. Opowiadał o wspólnych zabawach, podróżach i codziennym wspólnym życiu. Mówił, że będzie się nimi opiekował jak dziećmi.

Diament aż podskoczył z wrażenia na jego widok, krzyknął „tu jestem”, ale mężczyzna go nie usłyszał. Usiadł na skraju drogi i z sakwy zaczął po kolei wyjmować uzbierane przez siebie kamienie. Wśród nich diament rozpoznał kilku swoich mniejszych kolegów, których pewnie też zafascynowała opowieść górnika.

Już chciał się poturlać pod jego nogi, gdy zobaczył coś nieoczekiwanego, zatrzymał się więc, zanurzył trochę w ziemi i z uwagą obserwował, co człowiek robi. On zaś, trzymając w jednej ręce kamień, a w drugiej młotek, zaczął go ostukiwać i odłupywać kawałek po kawałku. Zniszczył tak parę kamieni, aż sięgnął po mały diament. Odłupał ściankę, zobaczył jego wartość i zaczął się głośno śmiać. Nie był to śmiech przyjazny. Diament aż wzdrygnął się z przerażenia. Tymczasem człowiek ze słowami „zobaczymy, czy przyprowadziłeś kolegów” wrócił do obtłukiwania kamieni młotkiem i odłupywania ich ścianek. Szukając diamentów, zniszczył wszystkie kamienie, które nimi nie były. Diamentów nie przytulił do serca, jak obiecywał. Schował je do sakwy i powiedział: „dobrze was sprzedam, a potem wrócę tu, żeby poszukać kolejnych, pewnie jest was tu dużo więcej”.

Diament ze współczuciem myślał o swoich kuzynach uwięzionych przez człowieka. Sam jednak zdobył cenną informację. Wtoczył się znowu do wnętrza ziemi i opowiedział, co widział. Diamenty podjęły decyzję o przeprowadzce. Ziemia otworzyła dla nich tunele i przetoczyły się głębiej i wiele kilometrów dalej od kopalni, którą eksplorował człowiek.

Od tego czasu przestały wierzyć ludziom i pokazują się im dużo rzadziej niż kiedyś. A człowiek, szuka diamentów dalej i nie może ich znaleźć, więc kopie coraz głębiej i głębiej. Rzadko wychodzi na powierzchnię Ziemi, bo ma nadzieję, że znajdzie kiedyś diament swojego życia. Przecież powinno być tu ich dużo, bardzo dużo.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 53

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu słoń z długą niczym wąż trąbą potknął się o niego. Przewrócił się na ziemię, a jego ogromne masywne ciało wbiło się w piach i znieruchomiało. Teraz na ścieżce stały, a może leżały, dwa szare głazy i patrzyły na siebie zdumione swoim podobieństwem.

Autor: Gwiazdeczka

Koperta z ważnymi dokumentami – 20

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył inną kopertę. Słynną zaginioną kopertę dziadka, do której ten odkładał wolne pieniądze, żeby uniknąć niewygody chodzenia do banku.

Teraz mężczyzna przeglądał zawartość koperty i zastanawiał się, czy ktokolwiek może zyskać na starych 10-tysięcznych banknotach. Opłaci mu się pójść do banku i wymienić na nowe pieniądze? Czy lepiej rozdać rodzinie? A przy okazji spotkać się z kuzynami i powspominać dawne czasy?

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 52

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu postanowił opuścić Ziemię i teleportował się na Marsa. Tam dobrze zaaklimatyzował się w otoczeniu innych diamentów.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 51

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu, gdy już zapomniał, co znaczy lśnić, dotknęły go czyjeś stare, mocno spracowane dłonie. Dotyk delikatny i ciepły sprawiał mu przyjemność i obudził w nim nieznaną dotąd tęsknotę. Człowiek długo go oglądał, a czym dłużej to czynił, tym bardziej w diamencie budziło się pragnienie, o którym już zapomniał. Pragnienie przynależności i bycia ważnym dla kogoś. By inni go zauważali i zachwycali się jego pięknem, chcieli by świecił i sprawiał ludziom radość.

Autor: Danuta Majorkiewicz