Piękne popołudniowe słońce – 44

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dyzio zaczął kopać liście, a one zaczęły unosić się w górę. Spodobało się to Oliwce i też zaczęła je kopać z wielkim zapałem. Dyzio i Oliwka puścili swoje ręce i oboje unieśli się w górę. Dołączyli do tańca liści, a potem razem z nimi delikatnie opadli na ziemię. Radośnie popatrzyli sobie w oczy, znów wzięli się za ręce i poszli na dalszy spacer.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 3

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Mało kto tu zaglądał. Dzięki temu miejsce cieszyło się spokojem i wszyscy, którzy znajdowali się na jego terenie również byli spokojni. Cieszyli się codziennym dniem, każdą chwilą i swoimi zajęciami. Mieli nadzieję, że miejsce pozostanie zapomniane i odludne, dzięki czemu będą mogli żyć tak jak chcą i w takim tempie, jakie im odpowiada.

Autor: Ewa Damentka

Kochany Mikołaju – 29

Kochany Mikołaju, kiedyś chciałam dostać pod choinkę wyjątkowy prezent. Nadszedł taki czas. W czerwcu skończyłyśmy z moją cioteczną siostrą szkołę podstawową. A na Boże Narodzenie dostałyśmy od moich dziadków pod choinkę zegarki. To był ten wyjątkowy prezent. Tak bardzo cieszyłam się. Miałam na twarzy wypieki jak twój czerwony płaszcz. Nosiłam go dwadzieścia jeden lat, aż wytarły mu się tryby. Byłam do niego bardzo przywiązana. Do dziś jest w mojej pamięci i rozgrzewa me serce.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Piękne popołudniowe słońce – 43

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Dziewczynka uważnie rozglądała się. Zaczęła przerzucać i mieszać liście, bo chciała znaleźć kasztany. Dyzio pomagał jej swoją przednią łapą. Po pewnym czasie Oliwka znalazła dwa kasztany.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 1

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, położone wśród rozległych łąk, przez które przebiegała niemal niewidoczna wąska droga.

Nad nimi rozpościerało się niebo rozświetlone ciepłymi promieniami słońca dojrzałego lata. Wysoko ponad trawami słychać było śpiew skowronka, radosny i perlisty. Złożony z wysokich, świergocących treli, które zachwycały pośród wszechobecnej ciszy.

Przynosiły radość, ukojenie, spokój i pełny relaks.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mróz malował – 72

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Jaś zobaczył przez nią las, duży i rozległy. Ujrzał jak z oddali zbliża się postać ubrana w zimową kurtkę, spodnie, buty oraz grubą wełnianą czapkę. Szła powoli w stronę domku, w którym mieszkał chłopiec.

Po chwili Jaś rozpoznał Michała, kolegę ze szkoły. Tamten pomachał mu i dał znak ręką, aby do niego wyszedł. Jaś uradowany szybko ubrał się ciepło. Po kilku minutach chłopcy bawili się razem – spacerowali, biegali i co jakiś czas tarzali się w śniegu. Ostatniej nocy przybyło go prawie pół metra.

Wkrótce chłopcy poszli do lasu. W pewnej chwili zaczęło się robić ciemno. Jaś zdał sobie sprawę, że musi wracać do domu.

– Ja cię odprowadzę – rzekł Michał.

Jaś ucieszył się z propozycji kolegi. Wkrótce byli już pod domem Janka.

– A może zostaniesz u mnie na noc? – spytał Jaś.

– Chętnie, tylko muszę zawiadomić rodziców.

– To żaden problem. Zaraz zadzwonimy do nich.

Kiedy byli już w środku, mama Jasia zadzwoniła do rodziców Michała i poinformowała o tym, że zostanie u nich do jutra.

– Wszystko załatwione – powiedziała.

Chłopcy nie pamiętali, kiedy ostatnio byli tak szczęśliwi.

Autor: Sokolik

Piękne popołudniowe słońce – 42

Piękne popołudniowe słońce zalewało okolicę liściastym potokiem promieni, podczas gdy miś Dyzio dumnie wkroczył z Oliwką na trawnik pełen pożółkłych liści. Rozejrzał się uważnie i wybrał miejsce, żeby zakopać małą oliwkę, którą trzymał w łapkach. Duża Oliwka z aprobatą pokiwała główką.

– To dobre miejsce, Dyziu – powiedziała. – Zakopmy tu oliwkę, a może niedługo zakorzeni się i wyrośnie duże drzewo oliwne.

– Wtedy będziemy mieli własne oliwki i twoi rodzice już nie będą musieli kupować ich w sklepie – skomentował Dyzio.

– Tak, Dyziu – rozmarzyła się Oliwka.

Autor: Ewa Damentka

Kochany Mikołaju – 27

Kochany Mikołaju, bardzo chciałabym którejś Wigilii pojechać razem z Tobą Twoimi saniami. Pomogę Ci w rozdawaniu prezentów, a jeżeli lubisz robić to sam, to obiecuję, że będę siedziała cichutko jak myszka, żeby Ci nie przeszkadzać. Chciałabym zobaczyć, jak to jest, kiedy lata się saniami w przestworzach razem z Tobą i reniferami. Jeżeli znajdziesz czas, to może polecimy sami, tak bez wigilijnej okazji? Serdecznie pozdrawiam Ciebie, Panią Mikołajową, Elfy i całą gromadę Twoich pomocników. Proszę pamiętaj o mnie. To byłby cudowny wigilijny prezent, móc polecieć razem z Tobą nad Ziemią. Oblecieć ją całą. Myślę, że tę podróż będę długo pamiętać. A tak przy okazji, zrobiłam dla Ciebie wełniany szalik. Myślę, że będziesz się w nim ładnie prezentował podczas naszej podróży.

Autor: Ewa Damentka