Przydrożny kamień – 69

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy wsłuchiwał się w wewnętrzną mowę ludzi. Dzięki temu, poznawał ich lepiej i rozumiał ich nietypowe zachowania.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 19

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne… Nie wiedział, jakim cudem tu trafił. Wystartował z wielkiej góry podobnie jak jego koledzy. Jednak teraz, mimo dobrej widoczności, nie widział żadnego paralotniarza.

Zastanawiał się przelotnie, czy czasem nie wleciał do jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Może do innego świata, ukrytego za niewidzialną zasłoną? Szybko odgonił te myśli i rozkoszował się lotem, świeżym powietrzem i piękną krainą na dole.

Po pewnym czasie uznał, że miejsce nie jest „prawie odludne”, jest zupełnie odludne. To co brał za dachy domów, okazało się skalną formacją, o zaskakujących geometrycznych kształtach. Nigdzie nie widział ludzi, samochodów, nawet dymu, świadczącego o istnieniu ludzkiej siedziby.

Zastanawiał się, czy wylądować, gdy ujrzał przez sobą delikatną zasłonę, wiatr pchał ją prosto na nią. Kiedy był już blisko, zobaczył, że zasłona rozwiała się i odsłoniła wielkie okno, pionowe okno, a może „przeszklone” drzwi? Były teraz szeroko otwarte.

Zobaczył przez nie znajomy świat i wielu paralotniarzy. Przez chwilę zastanawiał się, co robić – skręcić i zostać w tym magicznym miejscu, czy wrócić do siebie, do swojego świata.

Chwilę bił się z myślami, a potem jego twarz rozjaśniła się i zagościł na niej spokój. Już wiedział, co robić. Pewność przenikała każdą jego myśl i każdą cząsteczkę ciała. Rozluźnił się i spokojnie odetchnął. Był szczęśliwy i spokojny, bo nareszcie zrozumiał, gdzie chce być, gdzie jest jego prawdziwe miejsce, prawdziwy świat. Wybrał go świadomie i nigdy potem nie żałował swojej decyzji.

dla Marka napisała Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 18

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Ogród, bo o nim piszę, był ogromny i otoczony drzewami. Pośrodku był staw, a w nim żaby, które wieczorem urządzały koncert. Coś pięknego…

Z boku stał domek, a przy domku był basen.

Przy pogodzie lubiłam wskoczyć do wody i popływać. Potem szłam na spacer do lasu, a w nim z daleka widziałam rodzinkę bobrów.

Dodam, że w lesie płynie strumyk.

Mało jest takich miejsc, więc pielęgnujmy je, bo warto.

Autor: Anna Olawa

Młoda kobieta – 573

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Okazało się, że podążała za nią inna kobieta.

Chciała spotkać się w cztery oczy z Małgosią. Dagmara podeszła pod lokal i weszła do środka. Początkowo nie widziała Gosi, ale po chwili usłyszała jej głos:

– To ty siostrzyczko? – spytała z niedowierzaniem Małgosia.

– Tak. Biegłam za tobą od samego dworca. Cieszę się, że się spotkałyśmy! – mówiła Dagmara.

– Ja też o tobie myślałam. Przyszłam zobaczyć, co to za lokal.

– To chyba nazwa nowego stowarzyszenia? Może dowiemy się czegoś więcej?

– Ja też jestem bardzo ciekawa, ale chętnie teraz poszłabym z tobą do domu. Dawno nie rozmawiałyśmy.

– Świetny pomysł! Jutro tu wrócimy.

Siostry wyszły na zewnątrz i poszły do swojego ukochanego domu. Miały o czym sobie opowiadać.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 17

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Ani wypasiony hotel, ani SPA, ani zamek dla księżniczki. To zwykła prosta drewniana chata w środku lasu. Otoczona pasem gęstych paproci, a na ich zielonym tle mieniące się kolorami kwiaty.

W środku sauna, widna łazienka z wolno stojącą wanną i pokoje w pięknej oprawie, z pościelą dopasowaną kolorami do pory roku.

Do tego otwarci na potrzeby gości mili gospodarze, którzy dobrze gotują i zdrowo karmią.

Wokół kojąca cisza, żywiczne zapachy i poranne promienie słońca, ukazujące cudowne obrazy lasu i mgłę w niezwykłych kolorach, które budzą zachwyt.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Przydrożny kamień – 68

Przydrożny kamień przestał liczyć czas. Przestał również rejestrować mijające go konie, wozy, samochody i inne pojazdy… Jeszcze wcześniej przestał zwracać uwagę na przechodzących drogą wędrowców. Ludzie tak szybko przemijają…

Robił jednak wyjątek dla tych, którzy przysiadali na nim, by odpocząć przed dalszą podróżą. Wtedy zaczynał się rozmnażać. Wokół niego zaczęło pojawiać się coraz więcej takich kamieni. Każdy z nich czuł, że jest potrzebny.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 14

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Doskonałe, żeby schować się w nim przed zgiełkiem codziennego wielkomiejskiego życia. Nie wiadomo, skąd się tu wzięło, w samym centrum wielkiego miasta. Jednak było i miało się dobrze. Mało kto tu zaglądał, a każdy kto wszedł, uspokajał się, zwalniał, relaksował się i rozglądał się zdumionymi oczami po tej cudownej krainie, tu w centrum. Mało kto tu trafiał, a z tych, co byli, nie każdy trafiał ponownie. To tak, jakby to miejsce samo decydowało, kto może z nim przebywać, kogo chce tu widzieć. Było jak oko cyklonu, panował tu spokój, choć na zewnątrz przyspieszał wir zmian, niepokoju i codziennych stresów.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 572

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła. Wewnątrz, w drzwiach, była zasuwa, którą przesunęła i zablokowała drzwi. Teraz spokojnie mogła odpocząć. Nikt jej nie przeszkadzał.

Autor: Sokolik