Starszy mężczyzna – 12

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo uciekał przed złymi ludźmi.

Ja sama i wszyscy ludzie na sali kinowej trzymaliśmy za niego kciuki.

Zapomnieliśmy, że oglądamy film. Akcja była tak wciągająca, że wydawało się, że to dzieje się naprawdę.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 83

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu leśnicy posadzili inne małe brzózki. Dzięki temu, matka brzóz nie będzie już samotna. Było dodatkowych pięć sadzonek wokół królowej brzozy.

Autor: Sokolik

Starszy mężczyzna – 11

Starszy mężczyzna ciężko oddychał i co chwila łapał się za serce. Jednak nie zatrzymywał się. Przedzierał się przez krzaki porastające wydmę, bo wiedział, że nikt inny nie pomoże jego żonie, która zasłabła na plaży. Niestety zostawili telefony komórkowe w domu. Teraz ma dojść do telefonu i zadzwonić na pogotowie ratunkowe. Potem wróci na plażę i przy żonie poczeka na pomoc. Miał nadzieję, że wszystko będzie w porządku i wspólnie z żoną przeżyją jeszcze wiele wspólnych, dobrych lat.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 33

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które dawały nadzieję na udany połów.

Czekał spokojnie i patrzył na szumiące trawy przy burcie, które osłaniały zakątek od szerokiej wody. Na zielonych trawach siedziały różne owady. Szare ćmy jeszcze dobrze nie rozbudzone, kolorowe motyle i świerszcze, które wesoło skakały ze źdźbla trawy na źdźbło.

Promienie porannego słońca zapowiadały piękny, pogodny dzień. I wędkarskie spotkanie w kilka osób przy grillu na pomoście, w otoczeniu pięknej przyrody i ciszy, które pozwalają oderwać się od codzienności i zrelaksować w miłym towarzystwie wędkarskiej braci.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Młoda ładna kobieta – 59

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc jak rasowy mężczyzna podszedł do stolika, przy którym siedziała i zapytał, czy może się dosiąść. „Tak” – odpowiedziała miłym głosem, po czym wstała i oddaliła się w kierunku toalety. Tam rozprostowała loczek na głowie, poprawiła usta szminką i wróciła do stolika, przy którym czekał na nią dopiero co poznany mężczyzna.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 46

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi świerszcza, który grał swoją tęskną melodię. Wiatr rozwinął papier, i zawiesił na źdźbłach trawy, Przed świerszczem rozwinęły się nuty zapisane na kartce papieru, z której zrobiono samolocik.

Zdumiony świerszcz zaczął grać nową melodię. Była tak skoczna i radosna, że sam podskakiwał do taktu. Obudziła się cała łąka. Pszczoły tańczyły w powietrzu i wykonywały synchroniczne układy, Ważki migotały skrzydełkami, motyle tworzyły taneczne kolorowe dywany, trawy tańczyły w rytm tej muzyki, żaby skakały i kumkały. Tworzyły idealny chór, ich dźwięki były wymarzonym podkładem dla muzyki świerszcza. Łąka obudziła się, rozedrgała, tańczyła.

Zapadał zmierzch. Papier z melodią zaczął blaknąć, zupełnie jakby nie był zrobiony z prawdziwego papieru, tylko ze słonecznych promieni.

Rano już nie było kartki z melodią. Jednak nie została zapomniana. Muzyka świerszcza już na zawsze zyskała tę świeżą skoczność, pszczoły ćwiczyły nowe układy taneczne, a cała łąka uśmiechała się na wspomnienie wczorajszej przygody.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 31

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, których pojawiało się coraz więcej. Powoli zaczął siąpić drobny deszcz. Każda jego kropla tworzyła kółka mniejsze i większe. Po kilku minutach było ich na wodzie tysiące. Tworzyły piękny geometryczny spektakl.

Mężczyzna z przyjemnością patrzył na nie. Lecz po chwili spojrzał w niebo i ujrzał, że z dala nadciągała duża burza. Robiło się coraz ciemniej.

Chwycił za wiosła i opuścił zaciszny zakątek jeziora.

Wystarczył jeden głośny gwizd i po paru minutach z różnych zakątków wypłynęło kilkanaście łódek. Nikt nie ignorował nadciągającej burzy, choć widok błękitno-szaro-granatowego nieba z pasmami promieni słońca był piękny.

Na otwartej wodzie wszyscy wędkarze na swych łódkach zaciągnęli silniki i rozważnie zmierzali w kierunku pobliskiej osady. Obserwowali siebie nawzajem i byli ostrożni w wąskim wejściu do portu. Wpływali do niego bezpiecznie. Kolejno, łódka za łódką, i zajmowali swoje miejsca, nie robiąc zatoru.

Wszyscy cieszyli się z umiejętności czytania widoku nieba i z radością dzielili się swoimi spostrzeżeniami, jeszcze zanim grube krople deszczu zaczęły grać jak perkusja na dachach domków.

Autor: Danuta Majorkiewicz