O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 21

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Zdziwiony mężczyzna przyglądał się pięciu dużym kółkom unoszącym się na wodzie. Niebieskie, czarne i czerwone na górze, a żółte i zielone na dole. Żółte kółko było połączone z niebieskim, czarnym i zielonym, a zielone z żółtym, czarnym i czerwonym. Coś mu przypominały, nie pamiętał co… Zmarszczył czoło, przymrużył oczy i usilnie wpatrywał się w kółka, koła…

Wreszcie przypomniał sobie i patrzył zdziwiony na olimpijskie koła, unoszące się na wodach jeziora. Ale czemu? Skąd się tu wzięły? Czy ktoś je tu wrzucił? Kto i po co?

Spochmurniał, bo nie lubił niespodzianek, zwłaszcza tak niezwykłych. Nie pamiętał, jak długo siedział spięty i skupiony. Gdy zauważył, że zesztywniał, zaczął się delikatnie poruszać, rozciągać, rozluźniać nogi, ręce i ramiona. Na chwilę zapomniał o kółkach na wodzie. Gdy już się rozluźnił i trochę rozgrzał, znowu spojrzał na kółka i ze zdumienia otworzył usta. Zaraz zamknął je i siedział w ciszy, bojąc się ruszyć lub wydać jakikolwiek dźwięk.

Szeroko otwartymi oczyma przyglądał się, jak ryby skaczą przez olimpijskie kółka. Miały do dyspozycji całe jezioro, a chyba wszystkie podpłynęły do tych kół. Co chwila któraś z nich wyskakiwała w górę w jednym z kółek, następnie robiła zgrabne salto w powietrzu i wpadała do wody dokładnie pośrodku kółka w innym kolorze. Wędkarz jeszcze nigdy nie widział tyłu skaczących ryb, dużych i małych. Wyglądało to, jakby ryby urządziły sobie zawody akrobatyczne.

Przyglądał się im długo. Dopiero, gdy nastała cisza i tafla wody pozostała spokojna przez pół godziny, podpłynął łódką do brzegu jeziora i poszedł do domu. Oczyma wyobraźni przeżywał na nowo ekscytujące pokazy rybich akrobacji. Był bardzo ciekaw, czy następnego dnia też odbędzie się takie wspaniałe widowisko.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 20

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Spostrzegł, że ktoś zbliża się do niego. Kajak podpływał coraz bliżej. Zobaczył młodą kobietę, która przywitała się z nim. Ten też ją pozdrowił. Gdy kobieta odpłynęła, wrócił do połowów.

Autor: Sokolik

Młoda ładna kobieta – 52

Młoda ładna kobieta patrzyła zachęcająco i bezwiednie bawiła się swoimi włosami. Czekała na jakąś reakcję ze strony mężczyzny, który się jej podobał. Ten nie mógł już dłużej udawać, że nie widzi jej zalotów, więc ostentacyjnie ziewnął.

Kobieta była zaskoczona. Zamyśliła się i sięgnęła pamięcią do treningu o uwodzeniu, w którym niedawno uczestniczyła. Co mówiła trenerka? Zmarszczyła brwi i usiłowała przypominać sobie…

Na szczęście, wśród wielu innych rad, przypomniała sobie równie tę: „Nigdy nie przesadzaj. Jeśli to co robisz nie działa, wycofaj się. Nie narażaj się na śmieszność. Być może za chwilę spróbujesz znowu, na tym samym czy innym mężczyźnie. Obserwuj uważnie, bądź dyskretna. Mężczyźni nie lubią nachalnych kobiet”.

To wystarczyło by dziewczyna oprzytomniała. Przestała bawić się włosami i przestała patrzeć zachęcająco na mężczyznę.

Jemu ulżyło, czuł się lepiej bez jej intensywnych zalotów.

Jednak po chwili czegoś mu jakby brakowało. I teraz on zaczął intensywnie wpatrywać się w młodą dziewczynę i bezwiednie uśmiechnął się, gdy zobaczył jej obojętny wzrok.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 19

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To młoda Wodniczka energicznie tarła na tarze i prała w mydlinach swoją sukienkę, w której chciała wystąpić na dorocznym wiosennym koncercie. Sukienka była zielona. Wodniczce dobrze było w tym kolorze, a ubrana w tę sukienkę mogła ukryć się w trzcinach, gdyby stado bocianów zaczęło polować na grajków leśnej orkiestry, czyli na zielone żabki, które były nieocenionymi muzykantami. Również dzięki sukience mogła podkradać się, by z bliska słuchać ćwiczeń żabiego chóru. Rozczulały ją te dźwięki. Marzyła o tym, by pójść do ślubu przy akompaniamencie żabiego rechotu i kumkania. Tak sobie myślała, piorąc sukienkę. A okrągłe kółka na wodzie pojawiały się i znikały, dając złudną nadzieję wędkarzowi, który z kolei marzył o złowieniu wielkiej ryby. I tak, każde z nich, Wędkarz i Wodniczka, oddawało się swoim zajęciom, podczas gdy dzień leniwie budził się z nocnego snu.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 18

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, obok których pojawił się bóbr. Wystawił swój pyszczek i przez chwilę przyglądał się otaczającemu go światu. Po czym delikatnym bobrowym alfabetem Morse’a nadał wiadomość, że jest bezpiecznie. Po chwili z wodnych korytarzy wypłynęła cała jego rodzina. Bobry zaczęły robić poranną kąpiel i baraszkować.

Mężczyzna zapomniał o wędkowaniu. Cieszył się rzadko spotykanym widokiem. Siedział spokojnie i nie zakłócał rodzinnej sielanki.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 17

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. W pewnej chwili mężczyzna zwinął wędkę i popłynął trasą wyznaczoną wodnymi kółkami. Zaprowadziły go one do brzegu nieznanego lądu. Wyszedł z łodzi i skierował się ku jedynemu budynkowi w okolicy. Łódź pozostawił przy brzegu.

Niewielki parterowy, murowany domek czekał na przybyłych gości. Wszedł do środka, a tam w recepcji za szybą siedziała młoda kobieta. Była recepcjonistką tego hostelu. Mężczyzna zarezerwował pokój z widokiem na jezioro. Okazało się, że miał szczęście, gdyż pozostał tylko jeden wolny pokój. Wacław pomyślał, że to jakiś znak. Postanowił pozostać tutaj kilka dni.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 16

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które były dobrze widoczne na spokojnej, lekko falującej tafli. Kładły się na niej żółto-pomarańczowe odcienie wschodzącego słońca. Odbijały się od tafli jasnym światłem, w którym widać było świat, jak z bajki. Jego widok cieszył oczy i serce mężczyzny.

Świat, ten był pełen piękna, dobra, wszechobecnej ciszy i spokoju. Dawał nadzieję, ukojenie, odpoczynek i radość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 15

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To mali wodnicy, bawiący się na dnie jeziora puszczali bańki mydlane. Niektóre przedostawały się nad powierzchnię wody, a potem leciały w górę, błyszcząc w promieniach wschodzącego słońca. Każda z nich miała w sobie malutką tęczę, którą chciała wypuścić na wolność. Gdy wykonała swoje zadanie, spokojnie opadała na dół, na samo dno i meldowała Wodnikom, że zadanie zostało wykonane.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 14

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Nagle wędka szarpnęła i zaczął ją wyciągać. Nie było to łatwe…, szarpał się i nagle wyciągnął dużą rybę. To był duży leszcz. Aż oczom nie dowierzał. Nie spodziewał się takiego połowu. W tym roku pierwszy raz taką dużą rybę złowił.

Autor: Anna Olawa