O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 13

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Nagle mężczyzna przysnął. Po godzinie obudziły go ciepłe promienie słońca oraz rosnąca temperatura powietrza. Poczuł się zrelaksowany i wypoczęty. Teraz zajął się połowem ryb.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 12

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To krople deszczu witały się z wodami jeziora. Wracały do niego po długiej podróży. Najpierw wyparowały pod wpływem słonecznych promieni. Potem uniosły się w górę. Łączyły się w chmurki, a następnie chmury. Gdy przemieniły się w chmurę deszczową zawędrowały nad jezioro i zaczęły spadać, by wreszcie do niego wrócić i opowiedzieć o swoich przygodach. Wielki świat jest cudowny, ale w domu zawsze jest zacisznie, spokojnie. I mieszka w nim rodzina. Tak tak, krople deszczu były domatorkami i wcale się tego nie wstydziły.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 11

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które z przyjemnością obserwował.

W otaczającej go wokół ciszy, przychodziły mu do głowy refleksje z wielu lat wędkowania. Wspomnienia pięknych obrazów otaczającej go przyrody, w czasie wschodów słońca, gdy świt budził ptactwo i wokół rozlegały się ich trele.

W głowie powstały krótkie opowiadania i dłuższe opowieści dla ducha, które były pełne piękna, relaksu i szczęścia.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 10

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybak tak lubił spędzać wolny czas. Delektował się ciszą, odpoczywał, znajdował w tym spokój i nabierał siły do życia, a ryby przywoził do domu i był dobry obiad.

Autor: Anna Olawa

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 9

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Bardzo zainteresowane były tym mewy. Latały wokół jeziora i czekały, co będzie się działo. Wkrótce zrobiły sobie odpoczynek na jednej z wysp.

Autor: Sokolik

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 8

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. Mężczyzna zapatrzył się na nie. Ile to już lat wypływa z wędką na jezioro? Nie pamiętał. Dawno przestał liczyć. Ale robił to bardzo chętnie. Tu odpoczywał. Nic nie wyciszało go bardziej, niż siedzenie w łódce, w zacisznym kąciku jeziora i oglądanie charakterystycznych kółek. Nie zależało mu na łowieniu ryb. W domu, jak zwykle, zje jajecznicę. Teraz liczył się ten moment, jezioro, spokój, łódka i on. Warto było to przeżywać. Warto żyć właśnie dla takich chwil… Doskonale o tym wiedział. Doskonale wiedziała też jego żona, która przyglądała mu się z uśmiechem. Stała na pomoście. Zamierzała zawołać go na śniadanie, ale zrezygnowała. Nie chciała mącić tej ciszy i jego spokoju. Zjeść jeszcze zdąży, a ten spokój naprawdę jest na wagę złota.

Autor: Ewa Damentka

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 7

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka, które pojawiły się i przesuwały po wodzie.

Mężczyzna patrzył uważnie, zdziwiony ich dużą średnicą. Myśl w głowie podpowiadała, że jest to tak ogromna ryba, że ho ho! Nie żadna płotka. Wiedział, że nawet gdyby ją złapał, to sam nie dałby rady jej wyciągnąć z wody. Wokół niego na jeziorze nie było nikogo z wędkujących, kto mógłby mu pomóc.

W pewnej chwili przeżył tak duże zaskoczenie, że wychylił się do tyłu i wybuchnął śmiechem. Spod powierzchni wody wyłoniła się sylwetka młodej wysportowanej kobiety. Równie zaskoczona, zareagowała śmiechem jak on.

Mężczyzna dowiedział się od niej, że od paru dni, o świcie, w otaczającej ją ciszy i rześkiej wodzie, trenowała do zbliżających się zawodów. Na pożegnanie pomachał jej ręką i nie opowiadał nikomu o przeżytej przygodzie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 6

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka

Temat pracy podała pani od polskiego zwana przez wszystkich Mądrusią, a to dlatego, że zawsze dawała niechciane „mądre” rady. Zawsze i na każdy temat miała coś do powiedzenia.

Iwona patrzyła na tablicę i zastanawiała się, jakie kółka są charakterystyczne i do czego. W żaden sposób nie potrafiła dokończyć zdania i napisać tej pracy.

Mądrusia przeszła samą siebie” – pomyślała.

Autor: Libusza Kowalska

O świcie w zacisznym zakątku jeziora – 2

O świcie w zacisznym zakątku jeziora siedział na łódce mężczyzna z wędką w ręku. Łódka delikatnie kołysała się, a na wodzie widać było charakterystyczne kółka. To rybki żerowały tuż pod powierzchnią wody. Wędkarz już się cieszył, że zaraz którąś złapie, jednak one były sprytniejsze, niż się spodziewał. Umiejętnie zdejmowały robaki z haczyka i na jego miejsce podrzucały zardzewiałe puszki i stare kalosze, które zalegały dno jeziora. Mężczyzna nie był zadowolony, ale nie wyrzucał ich z powrotem do wody, bo nie chciał zanieczyszczać jeziora. Pocieszał się, że chociaż nic nie łowi, to przynajmniej odpocznie w ciszy przyrody i pooddycha świeżym powietrzem. Rybki też się cieszyły, bo jezioro było sprzątane, a rybak, chcąc je złowić, zapewniał im robaki w bardzo dobrym gatunku.

Autor: Ewa Damentka

Młoda kobieta – 530

Młoda kobieta zatrzymała się i z wahaniem popatrzyła na szyld nowego lokalu – „Klub Anonimowych Księżniczek – Zapraszamy”. Rozejrzała się niepewnie. Nikt nie zwracał na nią uwagi, więc trochę śmielej otworzyła drzwi i weszła do środka. Rozejrzała się uważnie. Zobaczyła tłum ludzi i uznała, że wróci, kiedy będzie tu trochę luźniej. Poszła na spacer, a potem na lody.

Tymczasem w „Klubie Anonimowych Księżniczek” było coraz tłoczniej, bo lokal stał się bardzo mocny wśród celebrytów i influencerów, a co za tym idzie ich followersi też chcieli tu się znaleźć.

Autor: Ewa Damentka