Koperta z ważnymi dokumentami – 16

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył za nim swojego ukochanego szczeniaka. Był na etapie poznawania otaczającego go świata. Lubił wszystko powąchać, posmakować Siedział więc pod komodą i swymi ostrymi zębami rozprawiał się z kopertą, która po trosze już mu uległa. Na szczęście, ku zadowoleniu mężczyzny, dokumenty ocalały.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 50

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy kot w kapeluszu, który właśnie wracał z balu maskowego.

Kot, o imieniu Pan Kocur, zauważył coś błyszczącego wśród pyłu. Schylił się, podniósł diament i natychmiast zaczął śpiewać serenadę, bo przecież każdy wie, że koty w kapeluszach uwielbiają śpiewać serenady.

W tym samym czasie, na niebie pojawił się latający dywan w kształcie smoka, który zaczął tańczyć walca. Pan Kocur, zainspirowany tańcem, postanowił zaprosić dywan do wspólnego śpiewania. Diament, widząc to wszystko, postanowił dołączyć do zabawy i zaczął mienić się wszystkimi kolorami tęczy.

Nagle, z pobliskiego drzewa zeskoczył wiewiórka w smokingu, która twierdziła, że jest iluzjonistką. Wiewiórka, widząc diament, postanowiła zrobić z niego magiczną kulę. Wszyscy razem – Pan Kocur, latający dywan, wiewiórka i diament – postanowili założyć kabaret i wyruszyć w podróż po świecie, aby szerzyć radość i abstrakcyjność. Ich kabaret stał się sławny na całym świecie, a ludzie przychodzili z daleka, aby zobaczyć niesamowite występy.

Diament, który kiedyś leżał zapomniany na ścieżce, stał się teraz gwiazdą kabaretu, świecąc najjaśniej podczas każdego występu. I tak, w świecie pełnym abstrakcji, wszyscy żyli długo i szczęśliwie, śpiewając serenady i tańcząc walca pod latającym dywanem w kształcie smoka.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Góra lodowa – 67

Góra lodowa postanowiła zwiedzić świat. Oderwała się więc od lądolodu, by swobodnie pływać po morzach i oceanach. Najpierw poszukała towarzysza do podróży. Okazało się, że sokół, który latał w pobliżu miał taki sam cel.

Autor: Sokolik

Koperta z ważnymi dokumentami – 15

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył pełno banknotów, o których zapomniał. Zaczął zbierać je wszystkie, a potem liczył gotówkę. Zajęło mu to trochę czasu. Kiedy skończył, uśmiechnął się, gdyż teraz mógł kupić nowego laptopa.

Autor: Sokolik

Na kamieniu – 35

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o pięknej opaleniźnie. Nie lubiła solarium, bo wiedziała, że ma ono niezdrowy wpływ na skórę, więc zażywała kąpieli słonecznych.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Koperta z ważnymi dokumentami – 14

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył tam wielką dziurę, w której utknęła koperta. Po dokumentach jednak nie było ani śladu. Mężczyzna krzyknął: „Nie wierzę”! i po chwili usłyszał, jak ktoś śpiewa: „Wybudujemy wieżę”…

Autor: Stokrotka

Wielki diament – 49

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu jego pogawędkę z przydrożnym głazem przerwało pojawienie się dwóch zmęczonych wędrowców. Zdjęli plecaki, usiedli na głazie i łapali oddech. „Chyba muszą być zmęczeni” – pomyślał ze współczuciem diament i przyglądał się im z sympatią. Przydrożny wielki kamień zajął się swoimi gośćmi i dzielił się z nimi swoim spokojem.

Po dłuższej chwili wędrowcy złapali oddech i zaczęli ze sobą rozmawiać, ustalając dalszą marszrutę i dalsze plany. Szli do pobliskiej kopalni diamentów. Chcieli wykopać jakiś duży okaz i sprzedać go za wysoką cenę, która pozwoli im żyć na wysokim poziomie. Jeden z nich zapytał, czy drugi wie, co kupiec zrobi z diamentem. Rozmarzony towarzysz odpowiedział, że będzie on poddany obróbce. Jego ścianki zostaną zeszlifowane, a potem zostanie wydobyte jego piękno przez wycinanie go do formy, którą zajmujący się nim specjalista uzna na najbardziej idealną. Potem będzie sprzedany za dużo wyższą cenę, a następnie….

Przerażony diament nie słuchał dalej. Zakopał się w ziemię, żeby wędrowcy go nie zauważyli i zaczął rozmyślać nad nowinami. Zawsze myślał, że jak ktoś go zobaczy i doceni, to będą przyjaciółmi, którzy akceptują siebie bezgranicznie. A tu usłyszał o jakiejś obróbce, jakich cięciach, jakimś formowaniu. Ktoś, kogo nie zna, będzie decydował, jak ma wyglądać. Jego życie nie będzie związane ze znalazcą, który go sprzeda, tylko z ludźmi, którzy będą go podziwiać za jego wartość, nadaną przez obróbkę dokonaną obcymi rękoma. Nie podobało mu się to. Uznał, że szansa na to, że dalej będzie sobą jest dużo ważniejsza niż docenienie przez ewentualnego znalazcę.

Odczekał, aż wędrowcy ruszą w dalszą podróż. Wytoczył się na powierzchnię i pożegnał z przydrożnym głazem. Temu było żal, że straci przyjaciela i ciekawego rozmówce, ale rozumiał, że życie w głębi ziemi jest dla diamentu bardziej bezpieczne. Tymczasem diament wrócił do wnętrza ziemi i całej rodzinie opowiedział o tym, co usłyszał. Teraz wszyscy chowali się głębiej, gdy widzieli lub słyszeli nadchodzących górników. I żyją sobie szczęśliwie do dziś, ciesząc się, że są sobą. Przygoda naszego diamentu oduczyła ich chęci błyszczenia i bycia docenianym przez innych. Uznali, że krótka chwila zadowolenia z bycia odkrytym i docenionym niesie ze sobą zbyt wysoką cenę. Jednym słowem, nie odpłaca się to żadnemu diamentowi.

Autor: Ewa Damentka

Koperta z ważnymi dokumentami – 13

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył rodzinną pamiątkę, pierścionek po babci, który jego mama szukała przez dwadzieścia lat. Podniósł go i zaniósł do pokoju. Pomyślał, że pewnie mama ucieszy się z odnalezionej zguby.

Autor: Ewa Damentka

Na kamieniu – 34

Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o tym, jak by to było być ptakiem, a nie syreną. Przemierzać podniebne przestrzenie i patrzeć na morza i oceany znad chmur. Ach, bardzo pragnęła tego doświadczyć. Często patrzyła w niebo, obserwując te nieziemskie stworzenia i z całych sił wyobrażała sobie, że jest na ich miejscu.

Autor: Gwiazdeczka

Koperta z ważnymi dokumentami – 12

Koperta z ważnymi dokumentami zsunęła się i spadła za komodę. Mężczyzna pilnie jej potrzebował. Z trudem odsunął więc ciężki mebel od ściany i znieruchomiał ze zdziwienia. Zobaczył wielkiego węża ozdobionego popartowym barwnym wzorem, który wił się cicho po parkiecie z klepki. Za każdym skrętem jego połyskującego ciała opadały zeń małe karteczki, tak jakby liniał nimi. Były to dokumenty: wczorajsze, jutrzejsze, różnego formatu. Ich wielkość zresztą zmieniała się. Zauważył, że jak tylko dotknęły podłogi, zaczynały rosnąć i po chwili osiągały wielkość pełnowymiarowej kartki. Pieczęcie na nich pyszniły się oryginalnymi barwami. Mężczyzna szybko zasunął komodę i postanowił już jej nie ruszać, zaś po dokumenty, które były schowane w nieszczęsnej kopercie, udał się następnego ranka powtórnie do urzędu dzielnicy.

dla Jurka napisał Motyl