Wielki diament – 15

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spadł deszcz. Oczyszczając wszystko wokół, zmył szary pył z diamentu. Świeży powiew powietrza oczyszczał też umysły i serca ludzi przechodzących ścieżką. Światło diamentu rozprzestrzeniało się w nich.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 14

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu szła drogą kobieta z dziećmi.

Jedno z nich lubiło zbierać kamienie. Dostrzegło diament. Nie wiedząc, że to wartościowy kamyk, postanowiło dołączyć go do swojej kolekcji. W pokoju miało gablotkę gdzie kładło swoje zbiory. Tym razem również położyło diament.

Kiedyś do domu przyjechał przyjaciel ojca. W trakcie rozmowy przy obiedzie Grzegorz, bo tak miał na imię przyjaciel, dowiedział się że Marcin zbiera kamienie.

– Pokażesz mi kolekcję? Jestem ciekaw twojego zbioru.

Chłopiec zaprosił go do swojego pokoju. Grzegorz nagle stanął przy gablotce i wytrzeszczył oczy. Zawołał przyjaciela:

– Wojtek podejdź do mnie. – po czy zapytał:

– Wiesz co ma twój syn w gablocie?.

Ojciec odpowiedział:

– Kamienie, które zbiera na dworze,

– To ci ciekawostka, bo między kamieniami jest diament,

– Co ty gadasz? – ojciec niedowierzaniem patrzył na diament i zapytał syna:

– Co ty z tym zrobisz?

Marcin odpowiedział:

– Zrobię mamie piękny wisiorek. Pomoże mi pan? Bo wiem że Pan jest jubilerem.

– Zgoda – odpowiedział Grzegorz.

I tak diament został w rodzinie

Autor: Anna Olawa

Wielki diament – 13

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu pijany mężczyzna kopnął go i diament wylądował w trawie, na poboczu ścieżki. Pijany poszedł dalej, zataczał się, klął i z pasją kopał kolejne kamienie, o które się potykał. „To tak ludzie porządkują swoje drogi? Dziwne” – rozmyślał diament i zastanawiał się, czy czasem nie wtoczyć się z powrotem do wnętrza ziemi. Uznał jednak, że ma czas. Poleży tu jeszcze i poobserwuje zwyczaje ludzi. Może znowu coś go zaskoczy? Kto wie…

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 12

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu, a było to tak dawno, że nikt nie wie, czy zdarzyło się naprawdę, tuż przy diamencie wylądował statek kosmiczny. Otworzyły się potężne żelazne drzwi, a ze środka wyskoczyło siedmiu krasnoludków. Otoczyli diament i, jakby na coś czekając, stali tak bez ruchu. Wtedy ze statku wyszła królewna Śnieżka, podeszła bliżej głazu i czule dotknęła go swą bladą jak śnieg dłonią. Pył opadł, a diament zaczął błyszczeć jak nigdy wcześniej.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 11

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu pod szarym pyłem spostrzegł go ktoś, kto czuł się małą drobinką. W zasadzie nikim. Nikim ważnym. Diament znaleziony na środku ścieżki, gdzie mógł go znaleźć każdy, zwrócił jego uwagę i przywrócił mu poczucie własnej wartości.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 10

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu Kasia, która mieszkała w malowniczej Normandii i hodowała konie, przechadzała się po swojej posiadłości. Był to jej codzienny rytuał, podczas którego sprawdzała, czy wszystko jest w porządku z jej ukochanymi zwierzętami. Tego dnia, jej ulubiona klacz, Bella, zaczęła niespokojnie parskać i ciągnąć ją w stronę ścieżki.

Zaintrygowana kobieta podążyła za Bellą i zauważyła coś błyszczącego pod warstwą pyłu. Przykucnęła i delikatnie odgarnęła pył, odsłaniając ogromny diament. Jej serce zabiło mocniej. „Coś takiego w mojej posiadłości? To musi być znak!” – pomyślała.

Ostrożnie podniosła diament i zaniosła go do domu. Tam, przy świetle lampy, zauważyła, że diament miał na swojej powierzchni tajemnicze symbole. Postanowiła skontaktować się z lokalnym historykiem, panem Dupontem, który był znany ze swojej wiedzy o starożytnych artefaktach.

Pan Dupont, widząc diament, był zachwycony.

– Kasiu, to jest niezwykłe odkrycie! Te symbole wskazują na starożytną legendę o ukrytym skarbie w Normandii. Musimy podążać za wskazówkami, które prowadzą do miejsca, gdzie skarb jest ukryty.

Kasia i pan Dupont wyruszyli na ekscytującą przygodę, podążając za wskazówkami ukrytymi w symbolach. Przemierzali zielone łąki, gęste lasy i stare zamki, napotykając po drodze różne wyzwania i zagadki. Każdy krok przybliżał ich do odkrycia wielkiego skarbu.

W końcu, po wielu dniach podróży, dotarli do starożytnej jaskini, gdzie według symboli miał być ukryty skarb. Wewnątrz jaskini znaleźli skrzynię pełną złota, klejnotów i starożytnych artefaktów. Kasia i pan Dupont nie mogli uwierzyć w swoje szczęście.

– Dzięki temu odkryciu, będziemy mogli nie tylko zabezpieczyć przyszłość twojej posiadłości, ale także wzbogacić wiedzę o historii Normandii – powiedział pan Dupont z uśmiechem.

dla Kasi

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Księżyc wyszedł zza chmur – 76

Księżyc wyszedł zza chmur i oświetlił stary zamek zbudowany na wysokim wzgórzu. W jego świetle można było wyraźnie obejrzeć całą budowlę oraz postać, która o północy pojawiła się na zamkowych murach. To właśnie ona przyciągała turystów. Zebrała się spora grupa śmiałków, bo mimo że niektórzy czuli w sobie duży strach, to ciekawość i chęć przeżycia przygody były silniejsze.

Kiedy ludzie stanęli przed budowlą, oczekiwali pojawienia się zjawy. Czekali jedną godzinę, potem drugą, aż wszyscy nagle zasnęli. Wtedy to pojawił się rycerz w zbroi, który swobodnie spacerował po zamku i przyglądał się śpiącym ludziom.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 9

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu ktoś podniósł go z ziemi. Był to bocian, który wziął diament do dzioba i odleciał z nim do swojego gniazda.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 8

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu wzięła go w ręce mała dziewczynka zbierająca przydrożne kamyki. Umyła wszystkie i otoczyła troską, wręcz jakby była kolekcjonerem. Dopiero po latach, gdy odkopała swoje skarby z dzieciństwa, dostrzegła w diamencie dużą wartość.

Autor: Małgorzata