Była malutka, a może tak się jej wydawało. Leniwie rozglądała się dookoła, choć wśród tłumu, nie mogła znaleźć swojej starszej siostry, z którą wybrała się do wesołego miasteczka.
Rodzice w tym czasie pracowali.
Jagoda zjadała włoskiego loda, który pod wpływem gorąca szybko się rozpuszczał, brudząc ręce dziewczynki.
Marta zostawiając ją tutaj samą, poszła do toalety. Przynajmniej tak jej powiedziała. Jednak od dłuższego czasu nie wracała, co zaczęło niepokoić Jagódkę.
Spojrzała w górę i zobaczyła jak na karuzeli dzieci piszczą i krzyczą ze strachu. Szybkość, z jaką obracała się maszyna, była ogromna, szczególnie dla małych dzieci.
Jagoda bardzo chciała skorzystać z diabelskiego młyna. Widziała, jak wagoniki powoli i spokojnie unoszą się do góry, skąd można oglądać i podziwiać panoramę miasta i okolic.
Dla siedmiolatki, zobaczyć to jak z lotu ptaka, byłoby niezwykłym przeżyciem.
Jednak musiała zaczekać na powrót siostry. Już kończyła jeść loda, niepokojąc się coraz bardziej. Nawet pomyślała, że Marta ją tu zostawiła, aby się jej pozbyć. Łzy zaczęły napływać dziewczynce do oczu, powodując zamglenie obrazu.
– Jagoda!- usłyszała z daleka głos, jednak nie widziała osoby, która to powiedziała.
Dziewczynka rozglądała się niespokojnie i poszła między ludzi. Ponownie usłyszała swoje imię, lecz brzmiało dla niej obco. Była pewna, że pierwszy raz słyszy ten głos. Przemierzała i mijała tłumy ludzi. Przy okazji zobaczyła, jak młoda matka udzielała córce reprymendy, że ta zniknęła jej z oczu. Stała i przyglądała się przez chwilę, kiedy czyjaś ręka dotknęła jej ramienia.
Jagoda krzyknęła ze strachu, lecz po chwili się uspokoiła.
– Wszędzie cię szukałam. Dlaczego odeszłaś? – zapytała Marta.
– Bo ja szukałam ciebie – rzekła Jagódka odwracając się do siostry.
– Miałaś zaczekać przy karuzeli. Jednak dobrze, że jesteś. Teraz może pójdziemy na diabelski młyn?
Jagoda bardzo się ucieszyła i przytuliła się do siostry. Była szczęśliwa.
Autor: Sokolik