Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Rozejrzała się uważnie. Nie zauważyła nic podejrzanego, więc odetchnęła z ulgą, Jeszcze nie zdejmowała swojego przebrania. Uznała, że ostrożności nigdy za wiele. Stanęła pod lasem i udawała polną gruszę.
Po miesiącu postanowiła zmienić jednak miejsce pobytu. To magiczne i prawie odludne miejsce w weekendy zmieniało się nie do poznania. Ludzie z okolicznych wsi i miast przyjeżdżali tu i dewastowali całą okolicę.
Wyczekała, aż wyjadą, ale w ostatniej chwili znieruchomiała, gdyż zobaczyła obserwujące ją uważnie ciekawskie oczy. To jeden z okolicznych gospodarzy, zakradł się, żeby ją obserwować, bo ciekawiło go, skąd się tu nagle wzięła miesiąc temu. Gdy przysnął zmorzony piwem, odleciała.
W kolejnym miejscu dla ostrożności przybrała kształt kamienia.
I tak po kolei zmieniała miejsca pobytu, aż trafiła na naprawdę spokojne, magiczne i odludne miejsce.
Tu się zamieszkała. Tu rozkwitła i tu założyła swoją rodzinę. Cieszyła się, że po latach tułaczki wreszcie trafiła na miejsce, które jakby specjalnie na nią czekało, bo ono również rozkwitło i nabrało wielu kolorów, gdy się w nim osiedliła.
Autor: Ewa Damentka