Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…
Ogród, bo o nim piszę, był ogromny i otoczony drzewami. Pośrodku był staw, a w nim żaby, które wieczorem urządzały koncert. Coś pięknego…
Z boku stał domek, a przy domku był basen.
Przy pogodzie lubiłam wskoczyć do wody i popływać. Potem szłam na spacer do lasu, a w nim z daleka widziałam rodzinkę bobrów.
Dodam, że w lesie płynie strumyk.
Mało jest takich miejsc, więc pielęgnujmy je, bo warto.
Autor: Anna Olawa