Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, z dala od domostw wsi przylegającej do wielkiego starego boru.
Mężczyzna w zielonym mundurze, leśniczy, od wielu lat chadzał po jego odległych ostępach. Tam gdzie rosły potężne sosny, które nie poddawały się burzom i wichrom.
Pięły się wysoko ku niebu odległemu. Cicho nuciły leśne kołysanki i snuły opowieści, które stary leśniczy opowiadał wnukom.
Autor: Danuta Majorkiewicz