Było to magiczne miejsce – 25

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Wyżynna ogromna przestrzeń, mała, jakby zagubiona w niej chata i winnica z dojrzałymi w słońcu winogronami. Chata drewniana z gontem na dachu, okienkami w niebieskim kolorze i tarasem z leżakami do słonecznych kąpieli.

Wygodna chata urządzona ze smakiem i sercem. Drewniane łóżka z pościelą z alpak i poduszkami, z bogatym wnętrzem z gryki, przynoszącymi spokojny zdrowy sen.

Wokół jak w bajce, pięknie i zacisznie. Prostota, natura i cudowna atmosfera przynosząca spokój i ukojenie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 24

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Tak było… kiedyś…

Z czasem coraz więcej osób tu przyjeżdżało tu. Wielu marzyło, by osiedlić się na stałe. Tym, którym się udało zazdroszczono i mało kto zwracał uwagę na to, że są coraz bardziej smutni i zmęczeni.

Miejsce stało się modne i potoki turystów przyjeżdżają tu na wakacje, na długie weekendy, okolicznościowe święta, zwykłe weekendy, a często i bez okazji.

Napływ wielu pojazdów był przytłaczający. Natłok ludzi męczył. Harmider i liczne głosy turystów poganiających się nawzajem były okropne, brr…, to zaczynało być straszne.

Na dodatek znajomi z innych miast przychodzili bez uprzedzenia, często z okrzykiem „wpadliśmy tu i nie mogliśmy cię nie odwiedzić”. Skutecznie przeszkadzali w pracy, uniemożliwiali odpoczynek.

Pierwsze zakochanie mijało. Ludzie wyjeżdżali, sprzedawali domy, uciekali skąd, najdalej jak mogli. Ich następcy cieszyli się, zagarniali dla siebie jak najwięcej, a następnie zmęczeni też stąd uciekali….

Nie wiadomo, kiedy miejsce znowu stanie się ciche. Może kiedy przeminie moda, żeby tu przyjeżdżać?

Może… Nie wiadomo… Na razie próbujemy tu mieszkać najspokojniej, jak się da, Często dobrze tam to wychodzi, jeśli są sprzyjające okoliczności – np. gdy powódź zatopi drogę do miasteczka, albo gdy droga do nas jest remontowana.

Wtedy my, mieszkańcy miasteczka, odpoczywamy, oddychamy, wymieniamy się sąsiedzkimi ploteczkami. Robimy to, co lubimy, a dzięki temu potem znowu możemy uśmiechać się do turystów.

Autor: Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 22

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Właśnie takie wybrała sobie na wybudowanie domu.

Kobieta, mężatka, z trójką dzieci, postanowiła tu spędzić resztę życia. Jej mąż pracował na budowie w dużych miastach, ale przyjeżdżał co weekend, aby skończyć ich dom. Z każdym kolejnym tygodniem, widać było znaczne postępy. Dom miał już piwnice, parter oraz piętro, gdzie znajdował się duży taras zewnętrzny.

Po kilku latach, cała rodzina przeprowadziła się do tego pięknego miejsca przy wielkim lesie. Każde dziecko miało swój własny pokój. Był jeszcze pokój dla gości, którzy byli zawsze tu mile widziani.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 21

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne, położone na skarpie, z której rozpościerał się cudowny widok na dolinę i jezioro mieniące się szafirem w otulinie porannej mgły. Wokół przestrzeń, cisza, woda, słońce malujące niebo ciepłymi barwami i las okalający dolinę. Na skarpie dom, gdzie goście potrzebujący ciszy nie przeszkadzają sobie. Gospodarze, którzy wszystko spinają w całość i zapewniają dyskretną opiekę. Tworzą niezwykły klimat wnętrz o pięknym charakterze i prostym wyposażeniu, które współgra z pięknem przyrody i daje poczucie komfortu.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Było to magiczne miejsce – 20

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Tak opisano w przewodniku magiczny, leśny ogród. Rosło w nim kilkadziesiąt gatunków drzew i kilkaset gatunków roślin i kwiatów. Przez jego teren, prowadziła tylko jedna ścieżka. Miała ponad dziesięć kilometrów długości. Fauna ogrodu także była bogata.

Autor: Sokolik

Było to magiczne miejsce – 19

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne… Nie wiedział, jakim cudem tu trafił. Wystartował z wielkiej góry podobnie jak jego koledzy. Jednak teraz, mimo dobrej widoczności, nie widział żadnego paralotniarza.

Zastanawiał się przelotnie, czy czasem nie wleciał do jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Może do innego świata, ukrytego za niewidzialną zasłoną? Szybko odgonił te myśli i rozkoszował się lotem, świeżym powietrzem i piękną krainą na dole.

Po pewnym czasie uznał, że miejsce nie jest „prawie odludne”, jest zupełnie odludne. To co brał za dachy domów, okazało się skalną formacją, o zaskakujących geometrycznych kształtach. Nigdzie nie widział ludzi, samochodów, nawet dymu, świadczącego o istnieniu ludzkiej siedziby.

Zastanawiał się, czy wylądować, gdy ujrzał przez sobą delikatną zasłonę, wiatr pchał ją prosto na nią. Kiedy był już blisko, zobaczył, że zasłona rozwiała się i odsłoniła wielkie okno, pionowe okno, a może „przeszklone” drzwi? Były teraz szeroko otwarte.

Zobaczył przez nie znajomy świat i wielu paralotniarzy. Przez chwilę zastanawiał się, co robić – skręcić i zostać w tym magicznym miejscu, czy wrócić do siebie, do swojego świata.

Chwilę bił się z myślami, a potem jego twarz rozjaśniła się i zagościł na niej spokój. Już wiedział, co robić. Pewność przenikała każdą jego myśl i każdą cząsteczkę ciała. Rozluźnił się i spokojnie odetchnął. Był szczęśliwy i spokojny, bo nareszcie zrozumiał, gdzie chce być, gdzie jest jego prawdziwe miejsce, prawdziwy świat. Wybrał go świadomie i nigdy potem nie żałował swojej decyzji.

dla Marka napisała Ewa Damentka

Było to magiczne miejsce – 18

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne…

Ogród, bo o nim piszę, był ogromny i otoczony drzewami. Pośrodku był staw, a w nim żaby, które wieczorem urządzały koncert. Coś pięknego…

Z boku stał domek, a przy domku był basen.

Przy pogodzie lubiłam wskoczyć do wody i popływać. Potem szłam na spacer do lasu, a w nim z daleka widziałam rodzinkę bobrów.

Dodam, że w lesie płynie strumyk.

Mało jest takich miejsc, więc pielęgnujmy je, bo warto.

Autor: Anna Olawa

Było to magiczne miejsce – 17

Było to magiczne miejsce, ciche i prawie odludne. Ani wypasiony hotel, ani SPA, ani zamek dla księżniczki. To zwykła prosta drewniana chata w środku lasu. Otoczona pasem gęstych paproci, a na ich zielonym tle mieniące się kolorami kwiaty.

W środku sauna, widna łazienka z wolno stojącą wanną i pokoje w pięknej oprawie, z pościelą dopasowaną kolorami do pory roku.

Do tego otwarci na potrzeby gości mili gospodarze, którzy dobrze gotują i zdrowo karmią.

Wokół kojąca cisza, żywiczne zapachy i poranne promienie słońca, ukazujące cudowne obrazy lasu i mgłę w niezwykłych kolorach, które budzą zachwyt.

Autor: Danuta Majorkiewicz