Mały papierowy samolocik – 26

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi nauczyciela prowadzącego lekcję. „Ile razy już wam mówiłem, że na moich lekcjach nie ma zabawy!” – krzyknął rozwścieczony nauczyciel. W sali nastała cisza. Przerywał ją od czasu do czasu tylko szum wiatru i szelest pobliskich drzew, które nic sobie nie robiły z całego zamieszania i wściekłości nauczyciela. Ot, kolejny człowiek, śmieszny człowiek bez dystansu do tego, czym jest w kosmosie.

dla Andrzeja napisał Spacerowicz

Mały papierowy samolocik – 25

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi starszej pani. Kobieta próbowała się schylić, żeby go podnieść, ale to się jej nie udało. Młoda dziewczyna przechodząca nieopodal podbiegła i podniosła papierowy samolocik. Zobaczyła na nim napis – „dla Heleny”. Spojrzała na staruszkę i zapytała

– Czy pani ma na imię Helena?

– Tak.

– Ten samolocik, to chyba list do pani.

Staruszka rozłożyła samolocik i przeczytała: „Czy wreszcie pójdziesz ze mną na randkę? Czekam już 70 lat”.

Dziewczyna, która zerkała jej przez ramię, też przeczytała wiadomość i dyskretnie rozejrzała się dookoła. Zobaczyła starszego dżentelmena z bukietem czerwonych róż, siedzącego na ławeczce w pobliżu.

Dotknęła ramienia staruszki i dyskretnie wskazała na niego, a ona zapłoniła się jak pensjonarka. Pokuśtykała w stronę mężczyzny. On wstał i podszedł do niej, a młodej kobiecie łezka wzruszenia zakręciła się w oku.

Autor: Ewa Damentka

Mały papierowy samolocik – 22

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi mężczyzny, który przez chwilę przyglądał mu się z ciekawością. Samolot miał nowoczesne wyposażenie – marzenie niejednego faceta. Mężczyzna za pomocą ekranu dotykowego swojego smartfona, dzięki technologii Bluetooth, uruchomił i wysoko w powietrze puścił podniebny stateczek. Bawił się nim z dziecięcą lekkością i radością.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Mały papierowy samolocik – 21

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi Stefana, który właśnie zastanawiał się, czy woda gazowana ma jakąś sekretną moc, skoro wszyscy w biurze wyglądali, jakby byli od niej uzależnieni.

Schylił się, podniósł samolocik, rozwinął go ostrożnie i uniósł brwi na widok napisu: „PILNE: TEST SYSTEMU LATAJĄCYCH PRZEKĄSEK.”

Nie zdążył nawet pomyśleć, kto wysłał tę wiadomość, kiedy nagle coś przeleciało obok jego głowy. Zamrugał, próbując dojść do siebie, a potem spojrzał w górę.

W powietrzu, elegancko i bez najmniejszego hałasu, unosiły się kanapki. Nie przypadkowe. Perfekcyjnie przyrządzone, każda z nich miała na sobie malutką flagę, jakby była członkiem dyplomatycznej misji.

Stefan powoli cofnął się o krok. „To jakiś eksperyment?” – pomyślał.

I wtedy drzwi do biura otworzyły się z impetem. Do środka wpadł mężczyzna w fartuchu laboratoryjnym i okularach ochronnych.

– Panie Stefanie! Niech pan nie wykonuje gwałtownych ruchów, bo jeszcze się panu jakaś kanapka przyczepi do marynarki!

Stefan spojrzał na niego z niedowierzaniem.

– Czy ktoś mi może wytłumaczyć, dlaczego przekąski latają po moim biurze?!

Mężczyzna poprawił okulary.

– To zupełnie nowy system inteligentnych posiłków. Miał być testowany w kontrolowanych warunkach, ale no cóż, chyba nastąpił mały błąd.

Stefan przewrócił oczami, patrząc na kanapki, które teraz zaczęły układać się w precyzyjne formacje powietrzne. Czy powinien interweniować? A może po prostu zaakceptować fakt, że jedzenie zaczęło żyć własnym życiem?

Wstrzymał oddech, obserwując kanapki, które teraz krążyły nad jego biurkiem w idealnym szyku, a mężczyzna w fartuchu wyjął małe urządzenie, które wyglądało jak pilot do telewizora.

– Muszę je zatrzymać, zanim zaczną się grupować w większe formacje.

– Większe formacje? – powtórzył Stefan, zaskoczony.

I wtedy zobaczył ruch. Kanapki zaczęły się łączyć. Jedna do drugiej, warstwami, aż w końcu powstał latający wielki burger.

– No nie – mruknął naukowiec, wciskając nerwowo przyciski na swoim urządzeniu.

Burger uniósł się wyżej, jakby szykował się do ucieczki przez okno.

– Nie pozwólcie mu uciec!

Stefan spojrzał na ekipę biurową, która teraz w panice rzucała się po sali, próbując złapać latające warzywa, które odczepiły się od konstrukcji burgera.

– Dlaczego ja? – jęknął, próbując uchwycić kawałek sałaty, który właśnie podleciał obok jego twarzy.

Naukowiec rzucił mu plastikowy widelec.

– Musisz go unieruchomić!

Stefan złapał widelec i rzucił się na burgera. W ostatnim momencie udało mu się przebić warstwę sera i kotleta, zatrzymując całą strukturę w miejscu.

Kanapki rozpadły się na pojedyncze składniki, opadając łagodnie na podłogę, a biuro zamarło w ciszy. Wszyscy spojrzeli na Stefana. Naukowiec przyklęknął, podnosząc kawałek sera i uśmiechnął się z uznaniem.

– Gratulacje. Właśnie uratowałeś świat przed pierwszą generacją zbuntowanych kanapek.

Stefan westchnął ciężko, podnosząc wzrok.

– Czy to znaczy, że mogę teraz iść na przerwę?

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Mały papierowy samolocik – 20

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi dorosłego mężczyzny, który miał serce małego chłopca i w każdej chwili był gotowy na nowe przygody. Niewiele myśląc, nasz główny bohater podniósł samolocik i dmuchnął w niego co sił, aby poleciał dalej i dalej, niesiony ciepłym oddechem i podmuchem wiatru.

dla Andrzeja napisał Patisonek

Mały papierowy samolocik – 17

Mały papierowy samolocik wziął się nie wiadomo skąd. Zakręcił zgrabne kółeczko w powietrzu i upadł prosto pod nogi mężczyzny idącego ulicą. Był zrzucony z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Mężczyzna odczytał na jego powierzchni prośbę o powiadomienie autorów projektu o fakcie jego znalezienia i odebranie wyznaczonej przez nich nagrody. Mężczyzna myślami wrócił do lat dziecięcych. Lat beztroski. Czasów największej ciekawości i zadawania tysięcy pytań. Czasów poznawania otaczającego go świata. Ta ciekawość teraz się w nim odezwała, więc bez namysłu skontaktował się z autorami projektu.

dla Andrzeja napisała Danuta Majorkiewicz