Mróz malował – 81

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Cały teren pokryty był śniegiem. Kolor czystej bieli wypełnił rozległą dolinę. Wyglądała jak śnieżna pustynia.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 80

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Wokół przelatywało mnóstwo sokołów i orłów. Wydawały charakterystyczne dźwięki. Szybowały raz w górę, raz w dół. Nawet nie wiedziały, że ktoś na nie patrzy.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 79

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Daleko, za wysokimi szczytami, słońce zapowiedziało nadejście wiosny, która w najbliższych dniach pojawi się tutaj.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 78

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Niespodziewanie pojawiła się jaskółka. Za nią przybyły kolejne. Latały zupełnie swobodnie przez całe popołudnie.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 77

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Na pobliskim stawie, pokrytym grubym lodem, spacerowało kilka łabędzi. Szły powoli jak zawsze, aż po kilkudziesięciu minutach zniknęły po drugiej stronie zbiornika.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 76

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Na zaśnieżonym polu, zebrały się wróżki, które ćwiczyły zaklęcia. Z ich różdżek wylatywały kolorowe światełka, które leciały w różnych kierunkach. Dzięki temu teren wokół stawał się bardzo malowniczy.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 75

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Lubił to robić szary kot, który siedział godzinami na parapecie. Był bardzo ciekawskim zwierzęciem.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 74

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Mały chłopiec to zrobił, a wyobraźnia poniosła go w przestworza. Obok jego łóżeczka siedziała matka, która opowiadała mu tę bajkę. Pięciolatek spokojnie zasnął, przewracając się na drugi bok. Wtedy kobieta wstała i poszła do swojego pokoju.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 73

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz. Tam rodzice ciągnęli dzieci na sankach do pobliskiej górki. Lubili ją i często z niej zjeżdżali.

Autor: Sokolik

Mróz malował – 72

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz.

Jaś zobaczył przez nią las, duży i rozległy. Ujrzał jak z oddali zbliża się postać ubrana w zimową kurtkę, spodnie, buty oraz grubą wełnianą czapkę. Szła powoli w stronę domku, w którym mieszkał chłopiec.

Po chwili Jaś rozpoznał Michała, kolegę ze szkoły. Tamten pomachał mu i dał znak ręką, aby do niego wyszedł. Jaś uradowany szybko ubrał się ciepło. Po kilku minutach chłopcy bawili się razem – spacerowali, biegali i co jakiś czas tarzali się w śniegu. Ostatniej nocy przybyło go prawie pół metra.

Wkrótce chłopcy poszli do lasu. W pewnej chwili zaczęło się robić ciemno. Jaś zdał sobie sprawę, że musi wracać do domu.

– Ja cię odprowadzę – rzekł Michał.

Jaś ucieszył się z propozycji kolegi. Wkrótce byli już pod domem Janka.

– A może zostaniesz u mnie na noc? – spytał Jaś.

– Chętnie, tylko muszę zawiadomić rodziców.

– To żaden problem. Zaraz zadzwonimy do nich.

Kiedy byli już w środku, mama Jasia zadzwoniła do rodziców Michała i poinformowała o tym, że zostanie u nich do jutra.

– Wszystko załatwione – powiedziała.

Chłopcy nie pamiętali, kiedy ostatnio byli tak szczęśliwi.

Autor: Sokolik