Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o swoich marzeniach, które wkrótce się spełnią.
Autor: Sokolik
ćwiczenia literackie
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o swoich marzeniach, które wkrótce się spełnią.
Autor: Sokolik
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o pozytywnym wpływie słońca na zdrowie. Wiedziała, że dzięki odpowiedniej ekspozycji na słońce, w organizmie wytwarzana jest witamina D. Poddała się więc promieniom słonecznym końca lata.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o małych flądrach, które dziś przyszły na świat. Były niewinne, maleńkie, słodziutkie. Można było się w nich zakochać. Miała wobec nich same dobre myśli i zamiary.
Pamiętała jednak, że kilka dni wcześniej, kiedy przepływała obok wysuniętego w morze długiego molo, usłyszała, jak jedna kobieta mówi do drugiej „ty flądro”. Tamta odpowiedziała, ze złością „sama jesteś wredna, flądra jedna” i odeszła. Nie była to sympatyczna ocena.
Zastanawiała się, jakim cudem flądry mają u ludzi tak złą reputację. Dumała i dumała… Na szczęście im dłużej myślała o prawdziwych maleńkich i dorosłych już fladrach, tym bardziej wypogadzała się jej twarz. Uśmiechała się.
Z wdziękiem zsunęła się z kamienia do wody i popłynęła do fląder. Dzisiaj ich jeszcze nie widziała. Chciała się z nimi przywitać i pobawić.
Tymczasem kamień, na którym siedziała syrena nagrzewał się w słońcu i czekał na kolejnego gościa, który na nim przysiądzie. Nie lubił być samotny. Na szczęście nie czekał długo. Podleciała do niego mewa. Przycupnęła i siedziała dość długo. Wystarczająco długo, by kamień był zadowolony.
Autor: Ewa Damentka
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o słowach swojego ojca, który powiedział, że pora, żeby wybrała sobie męża i założyła rodzinę. Syrena długo z nim dyskutowała, ale żadne argumenty do niego nie trafiały. Tymczasem ona czuła, że jeszcze nie pora. Nie umiała tego nazwać. To było przeczucie, lekkie i delikatne jak mgiełka. Zamyślona nie zauważyła, że łódką podpłynął do niej rybak. Zarzucił na nią sieć. Zaczęła się szamotać. Czuła, jak unoszą ją silne męskie ręce i wrzucają do łodzi. Następnie ogarnęła ją chłodna morska fala, bo łódź przewróciła się. Zobaczyła przystojnego trytona, który nożem rozciął krępujące ją sieci, i swojego ojca, który zaniepokojony przyglądał się tej sytuacji. Ojciec obiecał, że nie będzie już jej zmuszał do ślubu, a jednocześnie udawał, że nie widzi jej spojrzeń rzucanych w stronę przystojnego wybawcy.
Autor: Ewa Damentka
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o tajemniczych krainach, które mogłyby istnieć poza horyzontem. Jej spokój został nagle przerwany przez odgłos motorówki zbliżającej się do brzegu. Syrena z ciekawością obserwowała, jak z łodzi wysiadł mężczyzna w eleganckim garniturze, trzymający w ręku skórzaną teczkę.
Mężczyzna rozejrzał się nerwowo, a następnie zaczął kopać w piasku, jakby czegoś szukał. Po chwili wyciągnął z ziemi małą, metalową skrzynkę. Otworzył ją i wyjął z niej plik dokumentów oraz kilka drogocennych klejnotów. Zaintrygowana syrena uważnie go obserwowała.
Nagle, z krzaków wyłoniła się kobieta w ciemnym płaszczu.
– To koniec, Marku – powiedziała stanowczo i dodała – Myślałeś, że uda ci się uciec z dowodami? Policja już tu jest.
Marek spojrzał na nią z przerażeniem.
– Nie możesz tego zrobić, Agnieszko. To wszystko było dla nas! – krzyknął, ale było już za późno.
Z oddali dało się słyszeć syreny policyjne.
Syrena, będąc świadkiem tej dramatycznej sceny, zrozumiała, że świat ludzi jest pełen tajemnic i niebezpieczeństw.
Zanim policja dotarła na miejsce, zanurzyła się w wodzie, pozostawiając za sobą tylko fale i wspomnienie o niezwykłym spotkaniu.
dla Kasi
tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o polarnym niedźwiedziu, którego niedawno widziała na lądzie Grenlandii. Postanowiła go ponownie odwiedzić.
Autor: Sokolik
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o Złotej Rybce, która spełniłaby jej życzenie i powiedziałaby, jak poznać i zatrzymać przy sobie mężczyznę swoich marzeń. Wtem Złota Rybka wychyliła się z wody i powiedziała: „przeczytaj książkę »Skoro jestem taka mądra i piękna, to dlaczego jestem sama«”.
Autor: Danuta Majorkiewicz
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o sensie życia, kiedy olbrzymi żółw podpłynął do kamienia, na którym siedziała i spytał o drogę na północ. Zniesmaczona tym, że intruz przerwał jej poważne rozmyślania, odburknęła, że północ jest wszędzie, tam, gdzie ją zobaczy. Stary żółw pokiwał pomarszczoną żółwią szyją i odparł:
– Masz rację Syreno… I tak właśnie jest z sensem życia kochana…
Autor: Gwiazdeczka
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o małym białym trójkąciku który widziała na horyzoncie. Przyglądała mu się uważnie. Czym mógł być? Widziała bezkresne niebieskie morze łączące się z błękitnym bezchmurnym niebem. I gdzieś na granicy ich połączenia pojawiła się maleńka biała kropeczka. Teraz biała plamka powiększyła się i przybrała kształt malutkiego trójkąta. Syrena zastanawiała się, co to może być. Pierwszy raz widziała coś takiego. Zsunęła się ze skały i popłynęła do domu, żeby podzielić się swoja obserwacją z najbliższymi. Kilka syren zainteresowało się jej opowieścią i razem z nią wypłynęły na powierzchnię, żeby przyjrzeć się temu trójkącikowi. Zdążył on urosnąć i dalej rósł w oczach. Syreny były ciekawe, jaką tajemnicę skrywa ten rosnący biały trójkąt.
Autor: Ewa Damentka
Na kamieniu wystającym z morza przysiadła piękna syrena. Wygrzewała się w ciepłych promieniach słońca i rozmyślała o lodach waniliowych z posypką z brokatu.
Nagle, z głębi wody, wyłonił się gigantyczny krab w kapeluszu i okularach przeciwsłonecznych.
– Przepraszam, czy widziałaś może moją deskorolkę? – zapytał krab, machając swoimi szczypcami.
Syrena spojrzała na niego zdziwiona, ale zanim zdążyła odpowiedzieć, z nieba spadł różowy flaming na paralotni.
– To ja mam twoją deskorolkę! – krzyknął flaming, lądując obok nich. – Ale musisz najpierw rozwiązać zagadkę: Co ma cztery nogi rano, dwie w południe i trzy wieczorem?
Krab zamyślił się głęboko, a syrena zaczęła się śmiać.
– To przecież człowiek! – powiedziała.
Flaming pokiwał głową z uznaniem i wręczył krabowi deskorolkę.
– Teraz mogę wrócić do mojej misji! – zawołał krab i odjechał na deskorolce po powierzchni wody, zostawiając za sobą tęczowy ślad.
Syrena, wciąż rozbawiona, wróciła do swoich myśli o lodach waniliowych. Ale zanim zdążyła się zrelaksować, z wody wyskoczył delfin w smokingu, trzymający tacę z lodami.
– Twoje lody, madame – powiedział delfin z eleganckim ukłonem.
Syrena nie mogła uwierzyć w swoje szczęście.
– Dziękuję! – odpowiedziała, biorąc lody i delektując się ich smakiem.
I tak, na kamieniu wystającym z morza, syrena spędziła resztę dnia, jedząc lody i obserwując, jak krab na deskorolce i flaming na paralotni urządzają wyścigi po niebie.
tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki