Wielki diament – 61

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu zniknął i przepadł, nie wiadomo gdzie.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 60

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu szedł ścieżką mężczyzna, który zauważył blask diamentu. Pochylił się, delikatnie wziął w ręce. Zdmuchnął z niego szary pył i docenił jego wartość. Odtąd zawsze nosił go przy sobie. Diament był wyjątkowej urody. Zachwycił mężczyznę swym blaskiem i uzmysłowił mu, że on też ma piękne wnętrze, które może ukazywać światu. Odtąd jego życie i życie bliskich mu ludzi toczyło się pomyślnie.

dla Janusza napisała: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 59

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu diament dopadły wątpliwości, czy ten, na kogo czeka, w ogóle istnieje. I w tym momencie ogromny ptak z gigantycznymi szponami porwał go i ulecieli w przestworza. „Ale jazda” – pomyślał diament – ciekawe dokąd mnie niesie to dzikie stworzenie”. Kiedy dotarli do celu, diament zamienił się w piękną kobietę, a ptaszysko w przystojnego mężczyznę. A dalej, to już wiadomo…

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 58

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przycupnęła na nim mała zielona żabka. Spodobało mu się jej towarzystwo. Na ścieżce niestety nie było bezpiecznie i żabka w ostatniej chwili uciekła przed kołami rozpędzonego auta.

Diament przetoczył się na pobocze drogi, a potem na zieloną łąkę. Wypatrywał żabki. Znalazł ją nad małą sadzawką. Przetoczył się tam i został na stałe. Lubił kiedy żabka na nim kucała i lubił, kiedy sprężała się, odbijała się od niego i wskakiwała do wody, a potem mokra, wracała do niego, by siedząc na nim ogrzewać się w promieniach słońca.

Diament był szczęśliwy i zadowolony. Znalazł swoje miejsce na ziemi i kogoś dla kogo warto istnieć. Żabka też była zadowolona. Było kilka kamieni w pobliżu, a ona zawsze wybierała diament. Czuła do niego sentyment, choć pewnie sama nie umiałaby wytłumaczyć dlaczego.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 57

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu poczuł, że podniosły go chłopięce dłonie. Został schowany do plecaka i niesiony przez chwilę.

Przez pewien czas mieszkał w szufladzie w biurku. Któregoś wieczora chłopiec wyjął go z szuflady i znów schował do plecaka. Wyszedł z domu, żeby spotkać się z kolegami. Razem zakradli się do ogródka nielubianego sąsiada i zaczęli rzucać kamieniami w jego okna.

Chłopczyk rzucił diamentem. Kamień przeleciał przez otwarty lufcik i wylądował w miękkim fotelu. Ponieważ chłopcy zbili kilka szyb, zdenerwowany starszy pan wyszedł do ogródka i zaczął głośno krzyczeć. Zbiegli się sąsiedzi, w tym rodzice chłopców. Obiecali, że naprawią wybite szyby, a swoje złośliwe pociechy zabrali do domów.

Starszy pan był nadal zdenerwowany. Jednak zdziwił się i rozchmurzył, gdy zobaczył kamień na swoim fotelu. Był jubilerem. Rozpoznał diament i go docenił. Położył go na półce, na honorowym miejscu, często go oglądał i dotykał. Kamień był w siódmym niebie. Miał to, o czym marzył. Przytulne bezpieczne miejsce i człowieka, który go kochał.

Autor: Brzozowa Bajdulka

Wielki diament – 56

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu stwierdził, że warto ujawnić się ludziom. Został pokazany w telewizji.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 55

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu spacerował ścieżką pewien jubiler. Przystanął, rozejrzał się wokół i nie dowierzał własnym oczom. Ujrzał połyskujący pięknie kamień, mimo cienkiej warstwy pyłu. Wziął go w swe ręce, a diament zastanawiał się, czy ten człowiek z niego nie zrezygnuje. Przecież jest taki kanciasty o nietypowym kształcie. Trudny do obrobienia. Czy ten człowiek zna się na tym? Lecz jubiler nie miał wątpliwości, że trzyma w swych dłoniach szlachetny kamień. Wziął go do swojej pracowni i rozpoczął proces obróbki, wydobywając z niego piękno. Nadał mu blask i kształt, do którego diament od początku cierpliwie i systematycznie zmierzał.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 54

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu zobaczył człowieka, dzięki któremu postanowił wytoczyć się na powierzchnię ziemi. Kiedyś górnik, zdesperowany brakiem diamentów, siedział w wydrążonym przez siebie tunelu i głośno wyobrażał sobie, jak ciekawe jest życie na powierzchni Ziemi i ilu przyjaciół zyskają diamenty, jeśli się stamtąd wytoczą. Opowiadał o wspólnych zabawach, podróżach i codziennym wspólnym życiu. Mówił, że będzie się nimi opiekował jak dziećmi.

Diament aż podskoczył z wrażenia na jego widok, krzyknął „tu jestem”, ale mężczyzna go nie usłyszał. Usiadł na skraju drogi i z sakwy zaczął po kolei wyjmować uzbierane przez siebie kamienie. Wśród nich diament rozpoznał kilku swoich mniejszych kolegów, których pewnie też zafascynowała opowieść górnika.

Już chciał się poturlać pod jego nogi, gdy zobaczył coś nieoczekiwanego, zatrzymał się więc, zanurzył trochę w ziemi i z uwagą obserwował, co człowiek robi. On zaś, trzymając w jednej ręce kamień, a w drugiej młotek, zaczął go ostukiwać i odłupywać kawałek po kawałku. Zniszczył tak parę kamieni, aż sięgnął po mały diament. Odłupał ściankę, zobaczył jego wartość i zaczął się głośno śmiać. Nie był to śmiech przyjazny. Diament aż wzdrygnął się z przerażenia. Tymczasem człowiek ze słowami „zobaczymy, czy przyprowadziłeś kolegów” wrócił do obtłukiwania kamieni młotkiem i odłupywania ich ścianek. Szukając diamentów, zniszczył wszystkie kamienie, które nimi nie były. Diamentów nie przytulił do serca, jak obiecywał. Schował je do sakwy i powiedział: „dobrze was sprzedam, a potem wrócę tu, żeby poszukać kolejnych, pewnie jest was tu dużo więcej”.

Diament ze współczuciem myślał o swoich kuzynach uwięzionych przez człowieka. Sam jednak zdobył cenną informację. Wtoczył się znowu do wnętrza ziemi i opowiedział, co widział. Diamenty podjęły decyzję o przeprowadzce. Ziemia otworzyła dla nich tunele i przetoczyły się głębiej i wiele kilometrów dalej od kopalni, którą eksplorował człowiek.

Od tego czasu przestały wierzyć ludziom i pokazują się im dużo rzadziej niż kiedyś. A człowiek, szuka diamentów dalej i nie może ich znaleźć, więc kopie coraz głębiej i głębiej. Rzadko wychodzi na powierzchnię Ziemi, bo ma nadzieję, że znajdzie kiedyś diament swojego życia. Przecież powinno być tu ich dużo, bardzo dużo.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 53

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu słoń z długą niczym wąż trąbą potknął się o niego. Przewrócił się na ziemię, a jego ogromne masywne ciało wbiło się w piach i znieruchomiało. Teraz na ścieżce stały, a może leżały, dwa szare głazy i patrzyły na siebie zdumione swoim podobieństwem.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 52

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu postanowił opuścić Ziemię i teleportował się na Marsa. Tam dobrze zaaklimatyzował się w otoczeniu innych diamentów.

Autor: Sokolik