Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu zobaczył człowieka, dzięki któremu postanowił wytoczyć się na powierzchnię ziemi. Kiedyś górnik, zdesperowany brakiem diamentów, siedział w wydrążonym przez siebie tunelu i głośno wyobrażał sobie, jak ciekawe jest życie na powierzchni Ziemi i ilu przyjaciół zyskają diamenty, jeśli się stamtąd wytoczą. Opowiadał o wspólnych zabawach, podróżach i codziennym wspólnym życiu. Mówił, że będzie się nimi opiekował jak dziećmi.
Diament aż podskoczył z wrażenia na jego widok, krzyknął „tu jestem”, ale mężczyzna go nie usłyszał. Usiadł na skraju drogi i z sakwy zaczął po kolei wyjmować uzbierane przez siebie kamienie. Wśród nich diament rozpoznał kilku swoich mniejszych kolegów, których pewnie też zafascynowała opowieść górnika.
Już chciał się poturlać pod jego nogi, gdy zobaczył coś nieoczekiwanego, zatrzymał się więc, zanurzył trochę w ziemi i z uwagą obserwował, co człowiek robi. On zaś, trzymając w jednej ręce kamień, a w drugiej młotek, zaczął go ostukiwać i odłupywać kawałek po kawałku. Zniszczył tak parę kamieni, aż sięgnął po mały diament. Odłupał ściankę, zobaczył jego wartość i zaczął się głośno śmiać. Nie był to śmiech przyjazny. Diament aż wzdrygnął się z przerażenia. Tymczasem człowiek ze słowami „zobaczymy, czy przyprowadziłeś kolegów” wrócił do obtłukiwania kamieni młotkiem i odłupywania ich ścianek. Szukając diamentów, zniszczył wszystkie kamienie, które nimi nie były. Diamentów nie przytulił do serca, jak obiecywał. Schował je do sakwy i powiedział: „dobrze was sprzedam, a potem wrócę tu, żeby poszukać kolejnych, pewnie jest was tu dużo więcej”.
Diament ze współczuciem myślał o swoich kuzynach uwięzionych przez człowieka. Sam jednak zdobył cenną informację. Wtoczył się znowu do wnętrza ziemi i opowiedział, co widział. Diamenty podjęły decyzję o przeprowadzce. Ziemia otworzyła dla nich tunele i przetoczyły się głębiej i wiele kilometrów dalej od kopalni, którą eksplorował człowiek.
Od tego czasu przestały wierzyć ludziom i pokazują się im dużo rzadziej niż kiedyś. A człowiek, szuka diamentów dalej i nie może ich znaleźć, więc kopie coraz głębiej i głębiej. Rzadko wychodzi na powierzchnię Ziemi, bo ma nadzieję, że znajdzie kiedyś diament swojego życia. Przecież powinno być tu ich dużo, bardzo dużo.
Autor: Ewa Damentka