Wielki diament – 51

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu, gdy już zapomniał, co znaczy lśnić, dotknęły go czyjeś stare, mocno spracowane dłonie. Dotyk delikatny i ciepły sprawiał mu przyjemność i obudził w nim nieznaną dotąd tęsknotę. Człowiek długo go oglądał, a czym dłużej to czynił, tym bardziej w diamencie budziło się pragnienie, o którym już zapomniał. Pragnienie przynależności i bycia ważnym dla kogoś. By inni go zauważali i zachwycali się jego pięknem, chcieli by świecił i sprawiał ludziom radość.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 50

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodził tamtędy kot w kapeluszu, który właśnie wracał z balu maskowego.

Kot, o imieniu Pan Kocur, zauważył coś błyszczącego wśród pyłu. Schylił się, podniósł diament i natychmiast zaczął śpiewać serenadę, bo przecież każdy wie, że koty w kapeluszach uwielbiają śpiewać serenady.

W tym samym czasie, na niebie pojawił się latający dywan w kształcie smoka, który zaczął tańczyć walca. Pan Kocur, zainspirowany tańcem, postanowił zaprosić dywan do wspólnego śpiewania. Diament, widząc to wszystko, postanowił dołączyć do zabawy i zaczął mienić się wszystkimi kolorami tęczy.

Nagle, z pobliskiego drzewa zeskoczył wiewiórka w smokingu, która twierdziła, że jest iluzjonistką. Wiewiórka, widząc diament, postanowiła zrobić z niego magiczną kulę. Wszyscy razem – Pan Kocur, latający dywan, wiewiórka i diament – postanowili założyć kabaret i wyruszyć w podróż po świecie, aby szerzyć radość i abstrakcyjność. Ich kabaret stał się sławny na całym świecie, a ludzie przychodzili z daleka, aby zobaczyć niesamowite występy.

Diament, który kiedyś leżał zapomniany na ścieżce, stał się teraz gwiazdą kabaretu, świecąc najjaśniej podczas każdego występu. I tak, w świecie pełnym abstrakcji, wszyscy żyli długo i szczęśliwie, śpiewając serenady i tańcząc walca pod latającym dywanem w kształcie smoka.

tekst wygenerowany przez AI na polecenie Ewy Damentki

Wielki diament – 49

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu jego pogawędkę z przydrożnym głazem przerwało pojawienie się dwóch zmęczonych wędrowców. Zdjęli plecaki, usiedli na głazie i łapali oddech. „Chyba muszą być zmęczeni” – pomyślał ze współczuciem diament i przyglądał się im z sympatią. Przydrożny wielki kamień zajął się swoimi gośćmi i dzielił się z nimi swoim spokojem.

Po dłuższej chwili wędrowcy złapali oddech i zaczęli ze sobą rozmawiać, ustalając dalszą marszrutę i dalsze plany. Szli do pobliskiej kopalni diamentów. Chcieli wykopać jakiś duży okaz i sprzedać go za wysoką cenę, która pozwoli im żyć na wysokim poziomie. Jeden z nich zapytał, czy drugi wie, co kupiec zrobi z diamentem. Rozmarzony towarzysz odpowiedział, że będzie on poddany obróbce. Jego ścianki zostaną zeszlifowane, a potem zostanie wydobyte jego piękno przez wycinanie go do formy, którą zajmujący się nim specjalista uzna na najbardziej idealną. Potem będzie sprzedany za dużo wyższą cenę, a następnie….

Przerażony diament nie słuchał dalej. Zakopał się w ziemię, żeby wędrowcy go nie zauważyli i zaczął rozmyślać nad nowinami. Zawsze myślał, że jak ktoś go zobaczy i doceni, to będą przyjaciółmi, którzy akceptują siebie bezgranicznie. A tu usłyszał o jakiejś obróbce, jakich cięciach, jakimś formowaniu. Ktoś, kogo nie zna, będzie decydował, jak ma wyglądać. Jego życie nie będzie związane ze znalazcą, który go sprzeda, tylko z ludźmi, którzy będą go podziwiać za jego wartość, nadaną przez obróbkę dokonaną obcymi rękoma. Nie podobało mu się to. Uznał, że szansa na to, że dalej będzie sobą jest dużo ważniejsza niż docenienie przez ewentualnego znalazcę.

Odczekał, aż wędrowcy ruszą w dalszą podróż. Wytoczył się na powierzchnię i pożegnał z przydrożnym głazem. Temu było żal, że straci przyjaciela i ciekawego rozmówce, ale rozumiał, że życie w głębi ziemi jest dla diamentu bardziej bezpieczne. Tymczasem diament wrócił do wnętrza ziemi i całej rodzinie opowiedział o tym, co usłyszał. Teraz wszyscy chowali się głębiej, gdy widzieli lub słyszeli nadchodzących górników. I żyją sobie szczęśliwie do dziś, ciesząc się, że są sobą. Przygoda naszego diamentu oduczyła ich chęci błyszczenia i bycia docenianym przez innych. Uznali, że krótka chwila zadowolenia z bycia odkrytym i docenionym niesie ze sobą zbyt wysoką cenę. Jednym słowem, nie odpłaca się to żadnemu diamentowi.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 48

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu, a może nawet innego niż pewny, świat zaczął się kręcić w odwrotną niż do tej pory stronę i wszystkie niepotrzebne i szkodliwe rzeczy pospadały z niego, niczym zabawki zrzucane przez kota łapką ze stołu. Z diamentu spadł kurz i wszystko zaczęło układać się tak harmonijnie, jak tylko można sobie to wyobrazić.

Autor: Gwiazdeczka

Wielki diament – 47

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu odkrył go przechodzień. Włożył go do kieszeni, a później umył. Znalazca potrzebował zasilenia i je otrzymał.

dla Janusza napisał Adam

Wielki diament – 46

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu przechodziła tamtędy zamyślona młoda kobieta, Aneta. Rozmyślała o swoich rozważając swoje marzeniach i pragnieniach. Nagle jej wzrok padł na coś błyszczącego wśród pyłu. Schyliła się i podniosła diament, który natychmiast zaczął lśnić w jej dłoniach.

Aneta nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. Postanowiła zabrać diament do domu, by dokładniej go zbadać. W drodze powrotnej spotkała młodego mężczyznę, Marka, który był jej sąsiadem. Marek zauważył blask w jej dłoniach i zapytał, co znalazła.

Opowiedziała mu o swoim znalezisku, a on, będąc jubilerem, zaproponował, że pomoże jej ocenić wartość diamentu. Wspólnie udali się do jego warsztatu, gdzie Marek zajął się badaniem kamienia. W międzyczasie rozmawiali o swoich życiowych marzeniach i planach.

Okazało się, że diament był nie tylko niezwykle cenny, ale także miał magiczne właściwości. Legenda głosiła, że ten, kto go znajdzie, odnajdzie również swoją prawdziwą miłość.

Rzeczywiście, Aneta i Marek, spędzając razem czas, zaczęli dostrzegać, że łączy ich coś więcej niż tylko przypadkowe spotkanie. Z każdym dniem ich uczucie rosło, a diament stawał się symbolem ich miłości. Wkrótce Marek poprosił Anetę o rękę, a ona z radością zgodziła się. Diament, który kiedyś leżał zapomniany na ścieżce, stał się teraz częścią ich wspólnej historii.

Aneta i Marek żyli długo i szczęśliwie, a ich miłość była tak silna, jak blask diamentu, który ich połączył.

tekst wygenerowany przez AI przy pomocy Ewy Damentki

Wielki diament – 45

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu ujrzał go pewien młody mężczyzna. Przyjrzał mu się uważnie i z miłością wziął go w ręce. Wiedział, że trzyma w dłoniach cenny kruszec. Zaniósł go więc do pracowni jubilerskiej. Jubiler zachwycił się diamentem i pieczołowicie szlifował go swymi sprawnymi dłońmi. Aż nadszedł dzień, kiedy diament został osadzony w małym pierścionku i świecił jasnym blaskiem. Czuł swoją wartość. Był siewcą miłości, kiedy młody mężczyzna wkładał go na palec swej wybrance, okazując swe oddanie.

Autor: Danuta Majorkiewicz

Wielki diament – 44

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu znalazł tunel w ziemi. Przemierzał go powoli i spokojnie. Co jakiś czas spotykał krety, z którymi witał się serdecznie. Zamieniał z nimi kilka słów. Ustalił z nimi, że co wieczór będą spotykać się w pewnej podziemnej grocie. Tam diament opowiadał im dużo ciekawostek o świecie.

Autor: Sokolik

Wielki diament – 43

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół.

Pewnego razu kobieta obudziła się i tym razem wyraźnie zapamiętała sen, który śnił się jej wielokrotnie. Była diamentem, wytoczyła się z wnętrza Ziemi, chciała, żeby ktoś ją odnalazł i docenił. Kobieta była zdziwiona snem i zadała sobie pytanie, co on dla niej znaczy? Ponieważ nie przyszła jej do głowy żadna odpowiedź, zadała kolejne pytanie, co dla diamentu oznacza, że ktoś go doceni. Uznała, że coś miłego, ważnego. Następnie samo napłynęło pytanie, jakie będą konsekwencje tego, że ktoś diament doceni, konsekwencje, o których diament nie wie? Aż wzdrygnęła się z zaskoczenia, i resztki snu uleciały, gdy zobaczyła, co będzie robione z diamentem. Będzie czyszczony i szlifowany. Możliwe, że nawet podzielony na części. Jeśli nie ma skazy, może mieć szczęście, że zostanie w jednym kawałku. Potem będzie wystawiany, sprzedawany, chowany w skarbcu. Zimne samotne życie…

Długo siedziała w milczeniu, potem zapytała siebie: ”a co, jeśli ja jestem takim diamentem? Moja wartość wzrośnie po oszlifowaniu, ale mój wpływ na życie zmaleje. Poza tym już nie będę mogła normalnie żyć. Będę na przysłowiowym świeczniku, zawsze pod obstrzałem spojrzeń, zawsze doskonała. To co myślę i czego chcę, przestanie się liczyć…”.

Znowu długo milczała. Potem wstała i zrobiła sobie kawę. Sącząc ją powoli pomyślała, że może nie warto doszlifowywać diamentów, jakimi są ludzie, jakim jest ona sama. Żeby to zrobić, potrzebuje tylko zrezygnować z chęci bycia podziwianą i docenianą przez innych. To jest atrakcyjne, ale czy jest warte tego, że stanie się podziwianym luksusowym produktem, który nie ma wpływu na swoje życie? Sprawa zajmowała ją długo… Rozmyślała o tym i rozmyślała…

Jaką podjęła decyzję, nie wiemy. Może dotąd zastanawia się, czy warto docenić samą siebie i zaakceptować siebie, jaką jest? Kto wie, kto wie… Niektórzy ludzie potrafią długo myśleć. zanim podejmą tak ważne decyzje.

Autor: Ewa Damentka

Wielki diament – 42

Wielki diament wytoczył się z wnętrza Ziemi na jej powierzchnię. Dla niepoznaki pokrył się szarym pyłem i czekał, aż ktoś go odnajdzie. Leżał na środku ścieżki. Codziennie mijało go wiele ludzkich i zwierzęcych nóg, a nawet parę samochodowych kół. Pewnego razu uznał, że ma już dość czekania. Przetoczył się na pobliski plac zabaw. Schował się w trawie, tuż przy krawężniku i obserwował dzieci. Bardzo mu się to podobało. Wyobrażał sobie, że huśta się na huśtawkach i bawi się razem z nimi. Lubił ich szczebiot i dziecięcą radość. Był szczęśliwy.

Autor: Ewa Damentka